środa, 15 stycznia 2014
ZAWIESZENIE!!!
Przepraszam was najmocniej, ale mam aktualnie małe zamieszanie z nauką i pewne problemy. Mam nadzieję, że nie jesteście na mnie źli przez to, że zawieszę bloga jakoś do marca. Przepraszam jeszcze raz, ale mam wiele spraw na głowie, a po za tym może do tego czasu uzbieram więcej czytających bo na razie praktycznie nie mam dla kogo pisać. Jak macie jakieś pytania do mnie to na tt. Mam nadzieję, że do zobaczenia na wiosnę :)
niedziela, 29 grudnia 2013
Rozdział 9
Przeczytać notkę pod rozdziałem !!!
Juliet
Juliet
Szłam w szybkim tempie przez długi korytarz. Nie myślałam trzeźwo. Po prostu szłam mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Moje ręce trzęsły i pociły się jednocześnie. Myślałam, że oszaleję.
Zapukałam do drzwi jednej z szpitalnych sali, po czym weszłam do pomieszczenia. Blond czupryna od razu podążyła wzrokiem w moją stronę, a usta lekko uniosły się formując malutki uśmiech.
- Hej - szepnęłam - Przestraszyłeś mnie kretynie
Niall zaśmiał się, po czym pokazał ręką, abym usiadła na krzesełku obok jego szpitalnego łóżka.
- Miło, że się martwisz - powiedział zaspanym głosem
- Zawsze będę, przecież wiesz - odparłam łapiąc go za dłoń, ale on wyciągnął ją z mojego uścisku
- Spokojnie nic mi nie jest - zapewnił mnie - Pęknięte żebro i kilka stłuczonych kości. Nic wielkiego.
Nagle przyszła wielka ochota, aby go przeprosić. W sumie to nie miałam do tego powodów, ale jednak czułam, że wszystko to nie stało się przypadkowo.
- Obiecaj mi, że już nigdy nie wjedziesz w słup - westchnęłam przechylając głowę
Wpatrywałam się w rozbawionego Niall'a.
- Mam nadzieję, że nie zabiorą mi prawka - zaśmiał się, po czym do niego dołączyłam
- Jesteś nienormalny
- Nie, po prostu jestem pod wpływem silnych leków przeciwbólowych - wyszczerzył się blondyn
- Nie wątpię, jednak powinieneś odpoczywać - poprosiłam go - A ja będę taką dobrą przyjaciółką i pożyczę ci notatki z lekcji
Horan cicho się zaśmiał.
- Świetny pomysł - stwierdził zadowolony - Mogłoby tak być przez cały rok.
- Oczywiście, coś jeszcze? - spytałam sarkastycznie
- Coś do jedzenia by się przydało.
Popatrzyłam na niego poważnie.
- Te leki na prawdę są silne - zaśmiałam się
- Mówiłem tobie.
Oglądanie telewizji bez głębszej potrzeby jest najnudniejszym zajęciem na świecie. Nienawidzę tego. Nienawidzę się nudzić. Szczególnie kiedy nie jestem sama.
- Nie pstrykaj już tak Juli, zostaw na czymś - jęknął Harry
- Nie ma nic ciekawego - odparłam nadal przełączając kanały
- Jak będziesz mieć takie nastawienie to na pewno nic nie pooglądamy.
Popatrzyłam na mojego chłopaka zabójczym wzrokiem.
- Oh już się tak nie denerwuj kochanie - westchnął chłopak i podciągnął się z pozycji leżącej tak, że teraz siedział koło mnie - Daj mi buziaka - szepnął i ułożył usta w dzióbek
- Nie dam ci żadnego buziaka - warknęłam spoglądając na niego - Cały dzień tylko siedzisz na mojej kanapie i marudzisz.
Chłopak zdziwił się na moje słowa.
- Ja? - spytał oburzony - To tobie nic się nie podoba.
- Wcale, że nie - zaprzeczyłam
- Wcale, że tak - przysunął się bliżej mnie - Teraz mi powiedz co cię gryzie.
Głośno nabrałam powietrze do płuc. Przez chwilę zastanawiałam się nad moja wypowiedzią, po czym powiedziałam:
- Od tego wypadku Niall jest jakiś dziwny. Rzadko mi odpisuje, a jak już to jest taki obojętny.
Zaczęłam bawić się palcami patrząc na nie.
- Może jest rozdrażniony tym wszystkim. Wiesz, nie dość, że będzie miał zaległości ze szkołą to jeszcze jego samochód musiał jechać do naprawy. Nie przejmuj się - pocieszył mnie Styles
Przez chwilę nie mogłam nic powiedzieć. Nie chciałam.
Przez chwilę nie mogłam nic powiedzieć. Nie chciałam.
Musiałam poukładać sobie wszystko w głowie.
Morze rzeczywiście Harry ma racje. Może tak naprawdę Horan potrzebuję trochę czas
u, aby odpocząć i wyzdrowieć.
u, aby odpocząć i wyzdrowieć.
- Jest sobą. Po prostu teraz nie jest w formie na rozmowy. Gdy wyjdzie ze szpitala to wtedy sobie pogadacie na spokojnie. Teraz wystarczy, że będziemy go odwiedzać - zapewnił mnie brunet - Wiesz dla niego ta sytuacja nie jest łatwa. Mimo tego, że nie ma jakiś poważnych obrażeń to martwi się o nas i o rodzinę - tłumaczył Harry - Jak już każdy ochłonie będzie lepiej.
Gdy Styles skończył swoją wypowiedź podciągnęłam się siadając na jego kolana i złożyłam na jego ustach krótki pocałunek.
- Dziękuję
- Nie ma za co. Po to tu jestem - słodki uśmiech Harrego poprawił moje samopoczucie
Wtuliłam się do jego ciała nucąc jakąś melodie.
- Zaraz zaczyna się 'top model'. Przełącz - odparłam słysząc głośny śmiech mojego chłopaka
Zayn
- Wolisz czekoladowy, czy truskawkowy? - zapytałem na głos jednak nie dostałem żadnej odpowiedzi - Veronica!
Dziewczyna spojrzała na mnie i lekko pokiwała głową
- Słucham? - odparła dziwnie się uśmiechając
Popatrzyłem tam gdzie wcześniej patrzyła dziewczyna i zauważyłem faceta, który zerkał w naszą stronę. Wyglądał na około trzydzieści lat. Był całkiem nieźle zbudowany i ubrany w garnitur.
- Flirtowałaś z tym kolesiem - odparłem bardziej stwierdzając niż pytając
- Spokojnie Malik tylko na siebie patrzyliśmy. Możesz mi w końcu zamówić tego shake'a czy będziemy tak stać - warknęła zaplątując sobie ręce na piersi
- Dobra już dobra.
Podszedłem do lany i poprosiłem dwa czekoladowe shake'i. Gdy tylko kelnerka podała mi kubki, zapłaciłem, ruszyłem w stronę brunetki i wręczyłem dziewczynie jej napój. Wychodząc z lokalu popatrzyłem jeszcze na tego frajera i zauważyłem, że nadal nas obserwuje. Położyłem rękę na plecach Veronici jednak szybko przeniosłem ją na jej pośladki. Widziałem jak ten koleś przenosi swój wzrok na coś innego, a dziewczyna strzepuje moją dłoń.
- Fu czekoladowy - usłyszałem głos Williams - Nie lubię czekoladowego.
- Pytałem, ale mi nie odpowiedziałaś.
- Nie ważne - westchnęła i omijając kosz wyrzuciła swojego shake'a
- Jakbyś nie wymieniała się głupowatymi uśmieszkami z jakimś oblechem może byś dostała truskawkowego - odparłem złośliwie
- Był całkiem przystojny - usprawiedliwiła się Veronica
Spojrzałem na nią jednak po chwili patrzyłem już przed siebie siorbiąc rurką.
- Lubisz swoja pracę? - zapytałem zmieniając temat
Wiedziałem, że wyjdzie zaraz z jakimś tekstem typu 'a co ty się tak znowu mną interesujesz', albo 'chyba jak tam pracuję to muszę ją lubić'.
- Jakbym jej nie lubiła to bym tam nie pracowała Malik.
Oh, mówiłem.
- Dobrze w takim razie co najbardziej w niej lubisz?
- Jest taka niezależna - tłumaczyła brązowooka - Wiesz chodzę jeszcze do szkoły, więc pracuję tylko w weekendy. Do tego czasami wyjeżdżam na różne sesje czy wystawy. Na razie to małe rzeczy.
- Zawsze o tym marzyłaś ? - spytałem przerywając jej
- W sumie to sama nie wiem. Jakoś to wyszło, że poszłam z Kelly na casting do sesji. Udało nam się. Wiesz to na pewno było jakieś moje nastoletnie marzenie. Nie wiem jeszcze czy coś zmienię w przyszłości czy zostanę przy tej pracy - wytłumaczyła
- To dobrze - stwierdziłem
- A ty ? Co chcesz robić po szkole?
Jej pytanie było dla mnie lekkim szokiem. Mimo, że nie znaliśmy się dość długo to wiedziałem, że dziewczyna nie jest zbyt gadatliwa. Nie bardzo lubi słychać mnie i często wytyka mi wiele wad. Zazwyczaj też nasze spotkania kończą się kłótnią. W sumie to widzieliśmy się tylko cztery razy i nic z tego nie wynikło.
- Nie mam bladego pojęcia. Nie zastanawiam się nad tym - wzruszyłem ramionami
- Wow, cóż za ambitność - zwróciła się do mnie dziewczyna - Nie sądziłam, że taki chłopak jak ty nie ma planów na przyszłość.
- Co masz na myśli ?
- Co masz na myśli ?
Dziewczyna zwolniła tempo bawiąc się swoją torebką.
- No wiesz. Jesteś dosyć bezczelny i wygadany. Tacy ludzie zazwyczaj mają pomysł na siebie - jej wypowiedź wprowadziła mój mózg w rozmyślanie nad tym wszystkim
- To samo mogę powiedzieć o tobie - zauważyłem
- Nie wydaje mi się.
- Właśnie kilka sekund temu przyznałaś się, że modeling to nie praca twoich marzeń. To chyba o czymś świadczy - powiedziałem triumfalnie się do niej uśmiechając
- Nic takiego nie powiedziałam - obroniła się dziewczyna
- Ale wiem, że tak uważasz - zaśmiałem się - A teraz wracajmy na ten parking, bo muszę odwiedzić Niall'a w szpitalu.
- To ten blondyn? - spytała, a ja tylko kiwnąłem głową - No właśnie Kelly coś mi opowiadała, że miał wypadek. To chyba nic poważnego?
- Nie, nie. Na szczęście jest tylko trochę potłuczony. Niedługo powinien wrócić do domu - odparłem kierując się w miejsce, gdzie dzisiejszego popołudnia umówiłem się z Veroniką
- To dobrze
Uśmiechnąłem się do niej, co odwzajemniła.
W totalnej ciszy przebyliśmy dalszą drogę do naszych samochodów. Gdy już się pożegnaliśmy pojechałem pod szpital, gdzie zapewne czekał już na mnie Liam.
Mimo tego iż Veronica strasznie działała mi na nerwach miałem wielką ochotę się do niej zbliżyć. Jeżeli wytrzymam jej złośliwe komentarze i będę udawał, że jestem miły może coś z tego będę miał.
Liam
- No w końcu stary, myślałem, że już nie przyjedziesz - zaśmiałem się widząc jak Zayn idzie w moim kierunku
- Sorry, ale jakoś przemiło mi zleciało po południe.
Chłopak przywitał się ze mną, po czym udaliśmy się do wejścia szpitala.
- Sarkazm? - spytałem
- W sumie to nawet nie było tak źle - odparł chłopak
- Serio?
Wiedziałem, że spotyka się z Veronicą, jednak po każdym spotkaniu narzekał na nią. Nie wiem w takim razie po co oni nadal umawiają się skoro nie odpowiada im ich towarzystwo. Może jest w tym jakiś głębszy sens, ale nie mam zamiaru w to wchodzić.
- Dało się z nią pogadać - zaśmiał się Malik
- Widzę postępy - zauważyłem - To tutaj.
Wskazałem na drzwi z numerem 308, po czym złapałem za klamkę i uchyliłem drzwi.
- Hej blondyneczko - przywitałem się z Niallem wchodząc do pomieszczenia
- Siema - uśmiechnął się w naszą stronę - Mam dla was dobrą wiadomość
Razem z Zaynem rozgościliśmy się, po czym nasze wzroki padły na Horan'a. Nie wyglądał źle. Widać jednak było małe sińce pod oczami, ale są one zapewne spowodowane brakiem snu.
Nasz przyjaciel żalił się już nam, że nie da się tu usnąć, gdyż cały czas ktoś się kręci po korytarzu.
- To co to za wiadomość? zapytał Malik
- Wychodzę ze szpitala już w środę - uśmiechnął się Niall - I nie zabiorą mi prawa jazdy.
- Oh, to świetnie - potrzymałem jego radość
- Ojciec coś pozałatwiał i policja ustaliła, że wpadłem w poślizg, a ponieważ nie zrobiłem większych szkód i jestem w stabilnym stanie dostaje kilka punktów karnych i jakiś tam pouczenie - wytłumaczył nam Horan
- W takim razie tylko czekać, aż będziesz w szkole - stwierdził Zayn - Mówię ci, laski rzucą się na ciebie. One lubią takich skrzywdzonych blondasków.
Niall zaśmiał się, jednak po chwili jego wyraz twarzy się zmienił.
- Gadaliście coś z Harrym? O mnie? - zapytał się nas
- No rozmawialiśmy o tobie, ale nic szczególnego - odparłem - A co, pokłóciłeś się z nim?
- Nie, nie - pokręcił głową - Mam sprawę do niego, a jak przychodzi to tylko z Juli. Głupio mi ją tak wyprosić bo wiem, że zacznie się dopytywać o co chodzi, a ja nie chce ją martwić.
- A coś się stało? - wtrącił Multa
- To tylko coś ze szkołą. Nic ważnego.
- Jakby co to my też jesteśmy - zapewniłem chłopaka
- Wiem, wiem - uśmiechnął się do nas - A teraz opowiadajcie mi co się u was dzieje. Jak Karmen tu przychodzi to tylko pieprzy o jakiś gościach i ich tyłkach.
Razem z Malikiem zaśmialiśmy się bo takie same rozmowy przeprowadzamy z Rodriges. Często na stołówce mówi nam o ty, ale przynajmniej jest zabawnie.
- Wiecie, że Connor jest z Jade - odparłam spokojnie Juliet
- No widziałam ich wczoraj razem. Miziali się na przystanku autobusowym - wtrąciła Karmen - Ciekawe co w niej widzi...
Wzrok dziewczyn przeniósł się na ową Jade, o której plotkowały.
- To Connor - wtrącił Zayn - Laska ma fajne cycki to ją bzyka. Daję im góra miesiąc.
- Ja dwa tygodnie - odezwał się Lou
Razem z Hazzą się zaśmialiśmy.
- Ja odpadam, mam korepetycje do późna - zakomunikował Tomlinson
- Wow czyżby seksowna pani Taylor dawała prywatne lekcje naszemu Louisowi - westchnął sarkastycznie Malik - Tylko o jakich lekcjach mówimy...
- No właśnie, co ty tam z nią robisz? - zapytała Karmen
- Uczy mnie matmy. Spokojnie - usprawiedliwił się Lou - Jesteście kurwa zboczeni...
Cała nasza szósta zaczęła się śmiać nie zważając na to, że wszyscy na stołówce gapią się na nas.
Karmen
Odkąd poznałam chłopaków i Juli jestem zajęta. Zazwyczaj spotykam się właśnie z nimi, albo uczę się. Gdy zostaje sama dopada mnie lekka obawa, że kiedyś może się moje szczęście skończyć. Że znowu będę tylko postrzegana jako nadziana, nic nie warta osoba z ładą buźką.
W takich chwilach muszę szybko znaleźć jakieś zajęcie bo w innym przypadku mogłabym zalać się łzami.
W takich chwilach muszę szybko znaleźć jakieś zajęcie bo w innym przypadku mogłabym zalać się łzami.
Słysząc jak ktoś puka do drzwi szybko wstałam z łóżka by je otworzyć.
Moim oczom ukazała się sylwetka Malik'a.
- Pani Nelson mnie wpuściła i powiedział, że jesteś u siebie.
- Wejdź - zaprosiłam chłopaka do sypialni, po czym zamknęłam drzwi - Co cię tu sprowadza?
- Nudziło mi się w domu - zaśmiał się
- W piątkowy wieczór ci się nudziło, tak? - spytałam, a chłopak kiwnął głową - I dlatego przyszedłeś do mnie?
- Właśnie tak
- W takim razie nie wiem czemu to zrobiłeś, bo osobiście miałam w planie pomalować sobie paznokcie i czekać aż mi wyschnął. Następnie zobaczyć różne ciekawe rzeczy na internecie.
- Pornosy? - wtrącił się Zayn
- Tak, mam wielką ochotę pooglądać sobie pornosy - odparłam z lekką ironią
- To super. Mogę pokazać ci swój ulubiony - zakomunikował
- Zayn - pisnęłam
- Tylko żartuję - zaśmiał się Mulat, układając wygodnie na łóżku - To ty tam maluj sobie co chcesz, a ja pooglądam telewizje.
Po chwili chłopak był totalnie zatracony w jakimś meczu, a ja wybierałam lakier.
Przez cały czas Malik co chwilę na mnie zerkał, a gdy nasze wzroki się spotykały on uśmiechał się słodko.
- Wiesz, że prawdopodobnie masz taką samą kablówkę i tan mecz mogłeś oglądnąć sobie w domu - westchnęłam malując paznokcie
- Tak, ale z twoim towarzystwem jest przyjemniej.
- Nie mogę tego powiedzieć o tobie, bo mnie rozpraszasz.
- Przepraszam, że jestem aż tak przystojny - chłopak przewrócił swoimi oczami poprawiając się na łóżku
- Nie o to mi chodziło - zaśmiałam się powracając do malowania
Gdy już wszystkie dziesięć paznokci przybrało granatowy kolor zaczęłam w nie delikatnie dmuchać.
- Karmen - głos Malika spowodował, że odwróciłam się w jego stronę
- Nudziło mi się w domu - zaśmiał się
- W piątkowy wieczór ci się nudziło, tak? - spytałam, a chłopak kiwnął głową - I dlatego przyszedłeś do mnie?
- Właśnie tak
- W takim razie nie wiem czemu to zrobiłeś, bo osobiście miałam w planie pomalować sobie paznokcie i czekać aż mi wyschnął. Następnie zobaczyć różne ciekawe rzeczy na internecie.
- Pornosy? - wtrącił się Zayn
- Tak, mam wielką ochotę pooglądać sobie pornosy - odparłam z lekką ironią
- To super. Mogę pokazać ci swój ulubiony - zakomunikował
- Zayn - pisnęłam
- Tylko żartuję - zaśmiał się Mulat, układając wygodnie na łóżku - To ty tam maluj sobie co chcesz, a ja pooglądam telewizje.
Po chwili chłopak był totalnie zatracony w jakimś meczu, a ja wybierałam lakier.
Przez cały czas Malik co chwilę na mnie zerkał, a gdy nasze wzroki się spotykały on uśmiechał się słodko.
- Wiesz, że prawdopodobnie masz taką samą kablówkę i tan mecz mogłeś oglądnąć sobie w domu - westchnęłam malując paznokcie
- Tak, ale z twoim towarzystwem jest przyjemniej.
- Nie mogę tego powiedzieć o tobie, bo mnie rozpraszasz.
- Przepraszam, że jestem aż tak przystojny - chłopak przewrócił swoimi oczami poprawiając się na łóżku
- Nie o to mi chodziło - zaśmiałam się powracając do malowania
Gdy już wszystkie dziesięć paznokci przybrało granatowy kolor zaczęłam w nie delikatnie dmuchać. - Karmen - głos Malika spowodował, że odwróciłam się w jego stronę
- Tak?
- Myślałaś o tym kim chcesz zostać w przyszłości?
Jego pytanie było dla mnie trochę dziwne. Nie bardzo wiedziałam co chce odpowiedzieć.
- Nie lubię gadać o takich rzeczach. Może dlatego, że nie mam pojęcia co właściwie chce robić - zaśmiałam się nerwowo, bo wiedziała, że osiemnastoletnia dziewczyna powinna mieć już jakieś plany na siebie
Chłopak już nic więcej nie powiedział tylko chwilkę się na mnie patrzył, po czym powrócił do oglądania telewizji.
- Mówiłem już, że cię lubię?
- Tak, mówiłeś - odparłam zakręcając lakier i odkładając go na miejsce
- Dobrze - uśmiechnął się do mnie - Skończyłaś ? - wskazał na moje ręce, a ja pokiwałam głową - To co? Oglądamy tego pornola?
- Boże, Malik - jęknęłam
W pokoju było tylko słychać głośny śmiech Malika.
Muszę przyznać, że to bardzo przyjemny dźwięk.
-----------------------------------
Przepraszam, że tak późno dodaje rozdział. Muszę przestać to robić i trzymać się obietnicy, jednak proszę was o komentowanie rozdziałów!!!
Informuje was, że założyłam aska(klik) więc jak macie jakiekolwiek pytania to zadawajcie je właśnie tam. Proszę jeszcze o to abyście dodawali się do obserwowanych i jak chcecie być informowani na twitterze o nowych notkach to podawajcie swoje username tutaj(klik). Chyba to wszystko, następny rozdział dodam po 10 komentarzach. Kocham was i życzę udanego sylwestra :)
- Myślałaś o tym kim chcesz zostać w przyszłości?
Jego pytanie było dla mnie trochę dziwne. Nie bardzo wiedziałam co chce odpowiedzieć.
- Nie lubię gadać o takich rzeczach. Może dlatego, że nie mam pojęcia co właściwie chce robić - zaśmiałam się nerwowo, bo wiedziała, że osiemnastoletnia dziewczyna powinna mieć już jakieś plany na siebie
Chłopak już nic więcej nie powiedział tylko chwilkę się na mnie patrzył, po czym powrócił do oglądania telewizji.
- Mówiłem już, że cię lubię?
- Tak, mówiłeś - odparłam zakręcając lakier i odkładając go na miejsce
- Dobrze - uśmiechnął się do mnie - Skończyłaś ? - wskazał na moje ręce, a ja pokiwałam głową - To co? Oglądamy tego pornola?
- Boże, Malik - jęknęłam
W pokoju było tylko słychać głośny śmiech Malika.
Muszę przyznać, że to bardzo przyjemny dźwięk.
-----------------------------------
Przepraszam, że tak późno dodaje rozdział. Muszę przestać to robić i trzymać się obietnicy, jednak proszę was o komentowanie rozdziałów!!!
Informuje was, że założyłam aska(klik) więc jak macie jakiekolwiek pytania to zadawajcie je właśnie tam. Proszę jeszcze o to abyście dodawali się do obserwowanych i jak chcecie być informowani na twitterze o nowych notkach to podawajcie swoje username tutaj(klik). Chyba to wszystko, następny rozdział dodam po 10 komentarzach. Kocham was i życzę udanego sylwestra :)
wtorek, 24 grudnia 2013
Wesołych Świąt !
Z okazji tego rocznych Świąt Bożego Narodzenia życzę wam, aby z waszych pięknych twarzy nigdy nie znikał uśmiech, żebyście dążyły do spełnienia swoich marzeń oraz zdrowia, szczęścia, radości i dużo dużo miłości i oczywiście spotkania swojego idola ♥
Całuję, kocham was !
czwartek, 19 grudnia 2013
Rozdział 8
NOWA POSTAĆ W ZAKŁADCE BOHATEROWIE !!!
Niall
Szedłem spokojnie przez dzielnicę swojego brata.Niall
Dzisiejszego dnia miałem odbyć pierwszą lekcję gry na gitarze. Moja uczennica miała na imię Margaret i z tego co mi o niej mama opowiadała ma siedemnaście lat. Chodzi do jakiejś prywatnej szkoły i ma bardzo dobre stopnie.
Zbliżając się do domu, który numer miałem wypisany na kartce lekko się spiąłem. Chata była tak wypasiona, że mógłbym pomylić ją z białym domem.
Nieśmiało podszedłem do ogromnej furtki i zadzwoniłem domofonem. Po chwili jakiś koleś się odezwał, a ja podałem tylko swoje imię i nazwisko. Na szczęście wystarczyło to, abym mógł wejść do środka.
Drzwi otworzył mi wysoki, siwiejący już mężczyzna. Po jego stroju mogłem zgadnąć, że był jakiegoś rodzaju lokajem. Uśmiechnąłem się do niego miło, a po chwili za jego szczupłej sylwetki wyłoniła się niskiego wzrostu dziewczyna. Wyglądała bardzo przyjaźnie.
- Hej, jestem Margaret - wyciągnęła rękę w moją stronę, a ja lekko uścisnąłem jej dłoń
- Niall
- Chodź już do mojego pokoju - zaproponowała, a ja kiwnąłem głową
Nie chciałem się kłócić o to, że jestem w butach i zaraz coś ubrudzę, ponieważ zapewne miała ludzi od tego.
Po tym jak wdrapałem się po dosyć wysokich schodach na parter zacząłem rozglądać się w prawo i lewo. Cały ten dom wyglądał jak jakiś pałac. Różne obrazy, pozłacane ozdoby. Kim są jej rodzice, że mogą pozwolić sobie na takie rzeczy? Może mają jakieś szlachetne korzenie?
- Tutaj - głos dziewczyny wyrwał mnie z rozmyśleńSpojrzałem na nią i zauważyłam, że ręką zaprasza mnie, abym wszedł do pokoju.
- Możesz zdjąć kurtkę - uśmiechnęła się do mnie
- Okej
Tak jak mi doradziła, tak zrobiłem. Zostałem w samej szarej bluzie, do której dobrane miałem zwykłe dżinsy oraz białe Nike'i.
Może następnym razem powinienem przyjść w garniturze?
- To od czego zaczynamy? - spytała Margaret chwytając swoją gitarę - Szczerze to jestem w tym całkiem zielona - zaśmiała się, a ja odwzajemniłem to uśmiechem
- W takim razie, zaczniemy od podstaw.
Po dwóch godzinach uczenia dziewczyny najprostszych chwytów i gadania naprawdę o wszystkim możliwym postanowiłem zbierać się do domu.
Margaret jest naprawdę fajną dziewczyną. Czasami dziwnie się przy niej czułem, ponieważ jej wymowa jest dosyć rozbudowana. Jednak śmiała się z moich żartów, więc ją polubiłem.
- To widzimy się za tydzień - odparła dziewczyna stając przede mną na korytarzu
- Tak, do zobaczenia - pożegnałem się z nią i wyszedłem z 'pałacu'
Przypomniałem sobie, że mam wyciszony telefon. Wyciągnąłem go z kurtki i zauważyłem, że mam parę nieodebranych połączeń od Harrego oraz, że jest już trochę po dwudziestej pierwszej. No pięknie, mama mnie zabije.
Postanowiłem oddzwonić do Hazzy i zapytać co niby jest takiego ważnego, że zostawił mi, aż siedem wiadomości głosowych. Tak po za tym to ja pierdole. Ileż można im mówić, żeby tego nie robili bo nie potrafię gówna odsłuchiwać...
- Halo - usłyszałem głos Loczka po drugiej stronie słuchawki
- No siema stary, co chciałeś? - zapytałem wchodząc do swojego auta, odpaliłem i ruszyłem na ulicę
- Słuchaj, nie uwierzysz!
Liam
Dzisiejszego dnia panowała pochmurna pogoda i do tego miałem wrażenie, że zaraz lunie. Cóż, czego można spodziewać się po listopadzie...
Widząc jak moja dziewczyna wychodzi z agencji z jakimiś koleżankami i chichocze, uśmiechnąłem się do siebie. Uwielbiam jej śmiech.
Kelly po chwili zauważyła mnie i szybko pożegnała się pędząc w moim kierunku. Chwyciła za moją kurtkę przyciągając mnie do siebie i mocno przywarła swoimi ustami na moje. Jak zwykle smakowały jej truskawkową pomadką.
- Mmm - zamruczałem odrywając się od swojej dziewczyny
- Dzień dobry. To jak idziemy do mnie czy do ciebie?
- Myślałam, że może pójdziemy na jakiś spacer - odparła opierając głowę na prawym ramieniu
- Spacer? Przecież jest zimno? - zaśmiałem się lekko, a dziewczyna westchnęła głośno odsuwając się ode mnie
- Po prostu zróbmy coś innego okej? - westchnęła i zrobiła smutną minkę
- Dobra, to możemy pójść do mnie i pooglądać jakieś filmy? - zaproponowałem
Miałem nadzieję, że się zgodzi. Wtedy i tak zaczęłaby się do mnie przytulać i kleić, co by skończyło się sex'em. A tego właśnie od kilku dni potrzebowałem.
- To chodź do kina.
Jej propozycja była dla mnie jednoznaczna. Dzisiaj mogę zapomnieć o lodziku.
- Dobra, chodźmy do kina - jęknąłem, na co dziewczyna zaklaskała w dłonie, po chwili wtulając się we mnie
Podczas drogi Kelly opowiadała mi co ciekawego robiła dzisiejszego dnia. Często to robiła. Dzwoniła do mnie pytała się jak się czuję i zaczynała swoje długie, długie opowieści.
Po części miałem tego dość. Bałem się, że dziewczyna się za bardzo angażuję, a ja nie chcę niczego wielkiego. Chcę po prostu dobrze się bawić.
Jednak blondynka ma coś w sobie, co przyciąga mnie tak bardzo i za cholerę nie mógłbym zapomnieć o tym w jaki sposób porusza tym swoim sexownym ciałem. I oczywiście ten jej cudownego śmiechu.
Gdy dotarliśmy do kina Kelly wybrała jakąś komedię romantyczną z czego już byłem podwójnie wkurzony.
Postanowiłem więc, że całą swoją uwagę skupię na mojej dziewczynie.
Jak pomyślałem też tak zrobiłem. Oberwało mi się parę razy, za władanie rączek nie tam gdzie trzeba, ale widok zawstydzonej Kelly wygrywał wszystko.
- Liam albo się uspokoisz, albo zacznę krzyczeć, że mnie molestujesz - szepnęła do mnie blondynka
- Całkiem pociągające - zaśmiałem się
- Jezu, Liam!
Pani siedząca przed nami zwróciła nam uwagę, abyśmy byli cicho.
Stara baba pewnie nie ma życia towarzyskiego i pociesza się filmami, w których jej ulubiony aktor paraduje bez koszulki.
- Pragnę cię - wyszeptałem do jej ucha, po czym lekko przegryzłem jego płatek
- Jesteśmy w kinie kochanie, tu są ludzie.
Kelly zaczęła wiercić się na fotelu.
- To chodźmy do toalety - zaproponowałem, na co dziewczyna jęknęła
- No dobra
Słysząc jej odpowiedź, zacząłem zabierać swoje rzeczy i kierować się do wyjścia z sali.
Kelly szła za mną i cicho chichotała widząc jak potykam się o własne nogi.
Po chwili znajdywaliśmy się już pod toaletą dla niepełnosprawnych. Szybko wepchnąłem blondynkę do środka, po czym zamknąłem drzwi tak, aby nikt nam nie wszedł. Rzuciłem swoją kurtkę na ziemię i po chwili to samo zrobiłem ze swoją koszulką. Podszedłem do Kelly i podniosłem ją usadawiając na zlewie.
Dziewczyna pisnęła, a ja zaśmiałem się. Chwyciłem, za brzegi jej swetra i zdjąłem go. Przed moimi oczami ukazał się czarny, koronkowy stanik blondynki co tylko wprawiało mnie w jeszcze większe podniecenie.
Zacząłem całować jej nagą skórę, po czym uniosłem ją ponownie i przywarłem do ściany.
Z tylnej kieszeni spodni wyciągnąłem małe opakowanie i wręczyłem je Kelly. Całowaliśmy się dosyć spokojnie przez co, dziewczyna mogła bez problemu rozpiąć mi spodnie, rozpakować prezerwatywę i założyć ją na mojego już stojącym penisie.
Zamruczałem czując jak jej palce zwinnie oplatają całą moją długość i delikatnie porusza dłonią w górę i w dół.
Dziewczyna rozpięła rozporek swoich dżinsów i trochę je opuściła dając mi dostęp do swojego wejścia. Powolnym ruchem wbiłem się w nią. Kelly lekko zadrżała i głośno nabrała powietrze.
Ponownie wypchnąłem biodra. Zrobiłem to jeszcze parę razy w tym samym tempie, po czym zacząłem przyśpieszać swoje ruchy. Dziewczyna wbiła się zębami w skórę na moim ramieniu powstrzymując jęki.
Czując jak dochodzę oparłem dłonie o zimną ścianę.
- O boże - odetchnęła Kelly i widząc, że już po wszystkim powolnym ruchem wyszła ze mnie i przy mojej pomocy stanęła na podłodze ubierając się
- Jaka przyjemna sobota - westchnąłem i wyrzuciłem prezerwatywę do kosza, po czym założyłem na tyłek bokserki i spodnie - I pomyśleć, że wolałaś oglądać jakiś gówniany film z Taylor'em Lautner'em
Kelly głośno zachichotała, ale przerwało jej głośne walenie do drzwi.
- Przepraszam, można się tam pośpieszyć?!
Karmen
- Chce mi się płakać jak na to patrzę - westchnęłam obserwując jak Lou i Zayn 'przygotowywali' naleśniki
Dzisiejszego dnia postanowili wbić mi na chatę i zrobić obiad. Do tego nakazali pani Nelson wrócić do domu i odpocząć zapewniając ją, że wszystkim się zajmą.
- Dlaczego niby? - zapytał Malik
Dlaczego? Dlaczego?!
No nie wiem, może dlatego, że upierdoliłeś mi całą kuchnię jakimś jajkiem. Albo może dlatego, że przypalasz właśnie te naleśniki i dlatego, że zapewne to ja będę musiała to wszystko ogarniać.
- Jest dobrze Karmen. Rozluźni się słoneczko - uśmiechnął się do mnie Louis
Jęknęłam czując, że i tak nic na to nie poradzę. Usiadłam na krzesełku barowym opierając swoje łokcie o blat.
- Pytam z ciekawości. Robiliście kiedyś naleśniki?
- Nie, to jest nasz pierwszy raz. Czujesz się wyjątkowo? - zapytał Zayn szczerząc się do mnie jak mały chłopiec, który właśnie zbudował ogromny zamek z piasku
- Taaa, bardzo. A czy kiedykolwiek coś ugotowaliście? - szczerze mówiąc nie wiem po co zadałam to pytanie bo odpowiedź chyba znałam
- Umiem robić takie kolorowe kanapeczki - odparł Louis - Moje siostry je uwielbiająWłaśnie od tego czasu zaczęło się chwalenie Tomlinson'a, a pro po jego popisowych kanapek. Szczerze to narobił mi trochę na nie ochoty, bo jeśli jest tak jak mówi to muszą być całkiem smaczne.
Następnym razem poproszę go o zrobienie mi śniadania.
- Gotowe! - zakomunikował Zayn
Popatrzyłam na talerz i ujrzałam małą wierzę naleśników, które jakimś cudem nadawały się do spożycia. Wyciągnęłam z lodówki syrop klonowy i polałam je, po czym razem z chłopakami usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy się nimi zajadać.
- Gdzie reszta? - zapytałam
Było już trochę po czternastej, ale ponieważ dopiero co wstałam byłam jeszcze w piżamie i nie bardzo ogarniałam co się dzieję.
- Liam umówił się z Kelly, Harry z Juli, a Niall poszedł dawać lekcje grania na gitarze - Odparł Malik szturchając Louis'a, na co chłopak znacząco uśmiechnął się do niego
- Wiecie, że nie wszystko opiera się na sexie? - spytałam retorycznie
- Ah ty świntuszko, o czym ty myślisz - powiedział Lou i uszczypnął mnie w policzek
- Jesteś bardziej podobna do nas niż ci się wydaje - zaśmiał się Zayn
- Do ciebie, ja mam trochę więcej w głowie - obronił się Tomlinson
- Nie wydaje mi się - pocierałam dłonią o bolący policzek - Wszyscy faceci myślą o tym samym. Wy kochanie oczami, my uszami. Dlatego właśnie kobiety się malują, a mężczyźni kłamią. Taka kolej rzeczy...
- Coś w tym jest, ale przecież nie każdy jest taki sam - westchnął Lou
- Każdy - odparłam pośpiesznie - A teraz zajmijcie się sprzątaniem
Chłopcy mruknęli w niezadowoleniu, ale po chwili już znajdowali się w kuchni myjąc zabrudzone blaty.
Nie lubię poruszać takich tematów. Nie lubię je przez to, że przypominają się moje wspomnienia, które wywołują u mnie nieprzyjemne ciarki. Nienawidzę siebie za to, że dałam się tak oszukać. Że mimo tego iż bym bardzo chciała nie potrafię ruszyć dalej i zakochać się na nowo. To boli, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Nie ma co rozdrapywać starych ran.
- Karmen, gdzie masz jakieś suche ręczniki? - oderwałam się od mojej chwili ze wspomnieniami i popatrzyłam na Louis'a
- Słucham? - zapytałam, bo nie zrozumiałam po co tu przyszedł
- Pytałem się, gdzie masz suche ręczniki.
- Górna szafka po lewej stronie - odparłam i wstałam z krzesła chcąc wziąć prysznic bo właśnie tego mi teraz było trzeba
- Wszystko w porządku?
Trochę byłam zdziwiona troską Tomlinson'a. Może po prostu dlatego, że nie jestem do tego przyzwyczajona.
- Tak, tak - zapewniłam chłopaka, a on słodko się do mnie uśmiechnął
- To dobrze. Jakbyś potrzebowała kogoś do rozmowy to wiedz, że zawsze tu jestem - wyznał
To było bardzo miłe z jego strony. Przecież nie musi tego robić. Nie musi, a jednak robi.
- Dziękuję, będę pamiętać - powiedziałam uśmiechając się jak jakaś kretynka do bruneta
- Louis, nie flirtuj tylko mi pomóż! - Zayn krzyknął z kuchni, a ja cicho zachichotałam
Po chwili Lou wyszedł z salonu zostawiając mnie całą promieniejącą i totalnie nieświadomą tego co miałam zrobić.
Harry
Chodziłem w kółko i w kółko czekając na Juliet. Dzisiejszego wieczoru dziewczyna miała do mnie przyjść. Chciałem spędzić z nią trochę czasu i w końcu dowiedzieć się co tak naprawdę do mnie czuje.
Jako, że miała tu być dziesięć minut temu zacząłem się o nią martwić. Nie dzwoniłem, bo nie chciałem wyjść na takiego który się narzuca, czy coś.
W końcu usłyszałem ciche pukanie do drzwi i niemal od razu rzuciłem się w ich stronę i szybko otwierając.
- Hej Juli - uśmiechnąłem się
- Wow, hej Harry - popatrzyła na mnie tymi swoimi brązowymi oczętami i od razu poczułem wielka ochotę, aby mnie pocałowała
- Wejdź - zaprosiłem ją do środka
Obserwowałem jak dziewczyna zdejmuję buty i kurtę, po czym poszliśmy razem do salonu.
- To co robimy? - spytała siadając na kanapie
- Oglądamy film?
Jestem facetem. Oprócz oglądania filmu i całowania się nie widzę innych fajnych czynności związanym z dziewczyną. Na czy nie raz byłem na jakieś randce, ale w sumie to nie jestem chyba dobry w tych klockach.
- To ja już wolę tak sobie posiedzieć - zaśmiała się, co od razu odwzajemniłem
- Możemy też na przykład pogadać.
- Okej - Juli przytaknęła - Tylko nie o pogodzie
Uśmiechnąłem się. Jest taka urocza.
- Jasne. To pogadajmy może o tym co robisz na święta? - spytałem, a Juli przymrużyła oczy
Usiadłem koło dziewczyny i wpatrywałem się w nią czekając na odpowiedź.
- Chyba jadę do babci - odparła pośpiesznie
- Nie cieszysz się?
- Na święta tak, na wigilię nie koniecznie - wytłumaczyła - Jedna wielka szopka, która jest tylko po to, aby ukryć co kto myśli o kimś. Wszystko jest takie sztuczne i do tego każą ci jeść niezliczoną ilość jedzenia...
Jej wypowiedź wprawiała mnie w jeszcze lepszy humor. Mimo tego, że cały czas na coś narzekała to dla mnie i tak to było całkiem zabawne. Sposób w jaki się denerwowała i marszczyła ten swój mały nosek...
- Chyba nie jest tak źle - przerwałem jej i przysunąłem się bliżej
- Żartujesz? Jest okropnie, myślę tylko o tym, żeby się to skończyło - westchnęła
- Ja bardzo lubię święta. Ten czas z rodzina i w ogóle jest całkiem fajnie - powiedziałem wesołym głosem mając nadzieję, że pomogę tym zmienić nastawienia dziewczyny do tego czasu
- Wolę gadać o pogodzie - zaśmiała się
- Czemu taka jesteś? - zapytałem i chwyciłem jej dłoń
Taka drobna...
- Jaka?
Juliet uważnie skanowała moją twarz. Była trochę zakłopotana i zmieszana.
- Zawsze zmieniasz temat. Gdy tylko rozmawiamy o czymś przy czym nie daj Boże możesz się otwierać ty chcesz zmienić temat. Czemu? - zirytowany podniosłem don głosu przy ostatnim pytaniu
- Nie wiem. Nie odczuwam to w ten sposób - wytłumaczyła się
- No to jak to odczuwasz?
- Może po prostu nie chcę rozmawiać o tym czego nie lubię - wzruszyła ramionami patrząc w moje oczy - To chyba nie zbrodnia...
- Juliet proszę cię, nie kłam mnie!
Mimo tego, że nie dostrzegam za dużo szczegółów u dziewczyn to u niej widzę te małe na pozór nie potrzebne drobnostki. Często na przykład śmieje się z nieśmiesznych rzeczy. Jak coś jej nie smakuję to szybko przełyka i udaję zachwyconą. Praktycznie każdego dnia wpierdala żelki oraz pije sok multiwitaminowy. Nie przepada za swoimi włosami i mówi, że jej twarz przypomina pączka.
- Nie kłamię - obroniła się przecząco kręcąc głową
- Kłamiesz. Po prostu się boisz. Nie wiem tylko czemu, bo mi możesz ufać - zapewniłem ją jednak nie była do końca przekonana - Juliet nawet nie wiesz jak mi na tobie zależy - wyznałem
- Mi na tobie też...
- Nie wcale nie. Cały czas próbuję się do ciebie zbliżyć, ale ty...
Ciepłe usta Juli przywarły do moich przerywając moją wypowiedź. W sumie to może i lepiej bo nie miałem jej zaplanowanej.
Przyciągnąłem ją bliżej siebie położyłem swoje dłonie na jej biodra. Całowaliśmy się bardzo zachłannie. Tak jakby to była ostatnia rzecz jaką robimy w naszym życiu. To było totalnie zajebiste.
Leżałem na łóżku cały czas uśmiechając się do siebie jak głupi. Pewnie wyglądałem jak jakiś przyjeb, ale miałem to w dupie. Dzisiejszy dzień był po prostu cudowny.
Usłyszałem głos dzwonka mojego iPhon'a, którego trzymałem w dłoniach i bez zbędnego patrzenia się kto dzwoni przyłożyłem telefon do ucha.
- Halo
- No siema stary, co chciałeś? -usłyszałem głos Horan'a
- Słuchaj, nie uwierzysz! - odparłem wstając do pozycji siedzącej - Jestem z Juliet!
Po chwili głośny huk obił się o moje ucho. Coś było nie tak.
- Niall?! - krzyknąłem do słuchawki - Niall, kurwa odezwij się!
-----------------------------------
Ooo drama time. Jak myślicie co się stało Horankowi i czy wyjdzie z tego cało?
Co sądzicie o Margaret ?
Wiem, że rozdział miał być dodany w poniedziałek, ale liczba komentarzy pod ostatnim mnie trochę zniechęciła do dodania go tak szybko, więc jest dzisiaj. Mam nadzieję, że pod tym będzie znacznie więcej. Proszę piszcie swoje opinie, bo są dla mnie naprawdę ważne. Mimo wszystkiego kocham was miśki ♥
Usiadłem koło dziewczyny i wpatrywałem się w nią czekając na odpowiedź.
- Chyba jadę do babci - odparła pośpiesznie
- Nie cieszysz się?
- Na święta tak, na wigilię nie koniecznie - wytłumaczyła - Jedna wielka szopka, która jest tylko po to, aby ukryć co kto myśli o kimś. Wszystko jest takie sztuczne i do tego każą ci jeść niezliczoną ilość jedzenia...
Jej wypowiedź wprawiała mnie w jeszcze lepszy humor. Mimo tego, że cały czas na coś narzekała to dla mnie i tak to było całkiem zabawne. Sposób w jaki się denerwowała i marszczyła ten swój mały nosek...
- Chyba nie jest tak źle - przerwałem jej i przysunąłem się bliżej
- Żartujesz? Jest okropnie, myślę tylko o tym, żeby się to skończyło - westchnęła- Ja bardzo lubię święta. Ten czas z rodzina i w ogóle jest całkiem fajnie - powiedziałem wesołym głosem mając nadzieję, że pomogę tym zmienić nastawienia dziewczyny do tego czasu
- Wolę gadać o pogodzie - zaśmiała się
- Czemu taka jesteś? - zapytałem i chwyciłem jej dłoń
Taka drobna...
- Jaka?
Juliet uważnie skanowała moją twarz. Była trochę zakłopotana i zmieszana.
- Zawsze zmieniasz temat. Gdy tylko rozmawiamy o czymś przy czym nie daj Boże możesz się otwierać ty chcesz zmienić temat. Czemu? - zirytowany podniosłem don głosu przy ostatnim pytaniu
- Nie wiem. Nie odczuwam to w ten sposób - wytłumaczyła się
- No to jak to odczuwasz?
- Może po prostu nie chcę rozmawiać o tym czego nie lubię - wzruszyła ramionami patrząc w moje oczy - To chyba nie zbrodnia...
- Juliet proszę cię, nie kłam mnie!
Mimo tego, że nie dostrzegam za dużo szczegółów u dziewczyn to u niej widzę te małe na pozór nie potrzebne drobnostki. Często na przykład śmieje się z nieśmiesznych rzeczy. Jak coś jej nie smakuję to szybko przełyka i udaję zachwyconą. Praktycznie każdego dnia wpierdala żelki oraz pije sok multiwitaminowy. Nie przepada za swoimi włosami i mówi, że jej twarz przypomina pączka.
- Nie kłamię - obroniła się przecząco kręcąc głową
- Kłamiesz. Po prostu się boisz. Nie wiem tylko czemu, bo mi możesz ufać - zapewniłem ją jednak nie była do końca przekonana - Juliet nawet nie wiesz jak mi na tobie zależy - wyznałem
- Mi na tobie też...
- Nie wcale nie. Cały czas próbuję się do ciebie zbliżyć, ale ty...
Ciepłe usta Juli przywarły do moich przerywając moją wypowiedź. W sumie to może i lepiej bo nie miałem jej zaplanowanej.
Przyciągnąłem ją bliżej siebie położyłem swoje dłonie na jej biodra. Całowaliśmy się bardzo zachłannie. Tak jakby to była ostatnia rzecz jaką robimy w naszym życiu. To było totalnie zajebiste.
Leżałem na łóżku cały czas uśmiechając się do siebie jak głupi. Pewnie wyglądałem jak jakiś przyjeb, ale miałem to w dupie. Dzisiejszy dzień był po prostu cudowny.
Usłyszałem głos dzwonka mojego iPhon'a, którego trzymałem w dłoniach i bez zbędnego patrzenia się kto dzwoni przyłożyłem telefon do ucha.
- Halo
- No siema stary, co chciałeś? -usłyszałem głos Horan'a
- Słuchaj, nie uwierzysz! - odparłem wstając do pozycji siedzącej - Jestem z Juliet!
Po chwili głośny huk obił się o moje ucho. Coś było nie tak.
- Niall?! - krzyknąłem do słuchawki - Niall, kurwa odezwij się!
-----------------------------------
Ooo drama time. Jak myślicie co się stało Horankowi i czy wyjdzie z tego cało?
Co sądzicie o Margaret ?
Wiem, że rozdział miał być dodany w poniedziałek, ale liczba komentarzy pod ostatnim mnie trochę zniechęciła do dodania go tak szybko, więc jest dzisiaj. Mam nadzieję, że pod tym będzie znacznie więcej. Proszę piszcie swoje opinie, bo są dla mnie naprawdę ważne. Mimo wszystkiego kocham was miśki ♥
niedziela, 15 grudnia 2013
Rozdział 7
Juliet
Przeciągnęłam się leniwie czując ból praktycznie w całym swoim ciele. O dziwo moja głowa nie była w takim złym stanie, jednak mięśnie szczególnie nóg dawały o sobie znaki.
Powoli uniosłam się stając na swoje stopy i już miałam zmierzyć do kuchni po coś do picia, gdy nagle usłyszałam ciche mruknięcie. Odwróciłam się gwałtownie i ujrzałam jak z pod kołdry wygrzebuje się Harry.
- Dzień dobry - spojrzał na mnie lekko mrużąc oczy
Jego poranny głos był jeszcze bardziej zachrypnięty niż normalnie. Czy tylko mi jest gorąco?
- Hej - odparłam nieśmiało
- Jak się spało? - zapytał uśmiechając się do mnie
- Ym, dobrze - westchnęłam i powoli podeszłam do drzwi
- Dobrze wyglądasz w mojej koszulce
Podniosłam na siebie wzrok i zauważyłam, że moją bieliznę przykrywał tylko jego czarny, luźny t-shirt, który sięgał mi do połowy ud.
Momentalnie oblałam się rumieńcem i szybko wyszłam z pomieszczenia mając nadzieję, że Harry tego nie zauważył.
Schodząc na dół dostrzegłam blondynkę chrzątającą się po salonie. Gdy tylko usłyszała kroki odwróciła się w moją stronę i lekko mi pomachała.
- Hej - przywitałam się z nią - Co tak sama sprzątasz?
Dziewczyna w ręku trzymała niebieski worek na śmieci, do którego wkładała kubeczki po alkoholu.
- Wolałam nie budzić chłopaków - odparła - Nie wyglądali najlepiej, a w szczególności Lou i Zayn
Zaśmiałam się chicho na słowa mojej koleżanki.
- Aż tak było źle? - spytałam, bo sama byłam w takim stanie, że mało rzeczy ogarniałam
- Żartujesz prawda? - spojrzała na mnie w lekkim szoku - Byli tak nachlani, że nie kontowali tego co robią. Nigdy jeszcze nie widziałam Louisa takiego szczęśliwego - przysiadła na kanapie, a ja się do mniej dołączyłam - Niall o drugiej w nocy zaczął śpiewać i mówić, że jako prawdziwy Irlandczyk powinien nas nauczyć tańczyć. Niestety Liam i Harry się zgodzili i wyszedł z tego jeden wielki chaos
Dziewczyna wymachiwała rękami, a po jej minie mogę stwierdzić, że to nie były jej najlepsze wspomnienia.
- Gdzie ja wtedy byłam?
- Ah ty spałaś sobie w najlepsze podczas, gdy ja robiłam za niańkę i usiłowałam poskromić napalonego Zayn'a - stwierdziła zaczesując swoje blond pasemko za włosy - Można powiedzieć, że pocałował mnie parę razy
Co?!
Popatrzyłam na nią z lekkim nie do wierzeniem.
- Jak to?
- Na początku chyba myślał, że jestem Veronicą, jednak potem, gdy uświadomiłam mu to jak bardzo się mili stwierdził, że to nic złego - wytłumaczyła Karmen - Krótko mówiąc chłopak nie miał pojęcia co się w około niego dzieję
Jeszcze nigdy nie słyszałam, że z Zaynem było aż tak źle. Przeważnie starał się kontrolować co do ilości alkoholu.
- A podobało ci się? - zapytałam obserwując reakcje blondynki
- Co miało mi się podobać ? - odparła zakłopotana - Że niby ten pocałunek? - zaśmiała się, ale po chwili znowu przywróciła do normalnego tonu głosu - Wiesz niby nie całuję najgorzej, ale nie odebrałam tego w ten sposób...
Pokiwałam głową na znak, że rozumiem co chciała mi przekazać.
Trochę szkoda. Fajna byłaby z nich para.
- Wiesz tak się zastanawiam czy może chciałabyś wybrać się ze mną dziś na jakąś kawę? - spytałam lekko speszona tym, że może mi odmówić
Szczerze to dogadujemy się nie najgorzej, ale oprócz krótkich wypadów do kuchni po picie, gdy byliśmy u niej w domu to nigdy nie byłam z Karmen sam na samo. Do naszej grupki wprowadzili ją chłopaki i nie jestem pewna czy mnie lubi. Może być tylko uprzejma rozmawiając ze mną, jednak nie mam stu procentowej pewności, że akceptuje mnie i nie ma nic przeciwko mojemu towarzystwu.
- Jasne, czemu nie - uśmiechnęła się do mnie, a ja od razu to odwzajemniłam
- To super - odparłam pocierając swoje dłonie o odkryte uda
- A teraz może posprzątajmy ten chaos - stwierdziła wstając z kanapy
- Racja - powtórzyłam jej ruch - Może powinnyśmy im zrobić jakąś pobudkę?
- Jeśli masz na myśli wiadro z wodą to jestem na tak - przytaknęłam, a Karmen zachichotała kierując się do łazienki.
No panowie. Mam nadzieję, że wspomną to, gdy wpadnie im kolejny głupi pomysł i będą bardziej pilnować swoich pijackich głów.
- Dzień dobry - spojrzał na mnie lekko mrużąc oczy
Jego poranny głos był jeszcze bardziej zachrypnięty niż normalnie. Czy tylko mi jest gorąco?
- Hej - odparłam nieśmiało
- Jak się spało? - zapytał uśmiechając się do mnie
- Ym, dobrze - westchnęłam i powoli podeszłam do drzwi
- Dobrze wyglądasz w mojej koszulce
Podniosłam na siebie wzrok i zauważyłam, że moją bieliznę przykrywał tylko jego czarny, luźny t-shirt, który sięgał mi do połowy ud.
Momentalnie oblałam się rumieńcem i szybko wyszłam z pomieszczenia mając nadzieję, że Harry tego nie zauważył.
Schodząc na dół dostrzegłam blondynkę chrzątającą się po salonie. Gdy tylko usłyszała kroki odwróciła się w moją stronę i lekko mi pomachała.- Hej - przywitałam się z nią - Co tak sama sprzątasz?
Dziewczyna w ręku trzymała niebieski worek na śmieci, do którego wkładała kubeczki po alkoholu.
- Wolałam nie budzić chłopaków - odparła - Nie wyglądali najlepiej, a w szczególności Lou i Zayn
Zaśmiałam się chicho na słowa mojej koleżanki.
- Aż tak było źle? - spytałam, bo sama byłam w takim stanie, że mało rzeczy ogarniałam
- Żartujesz prawda? - spojrzała na mnie w lekkim szoku - Byli tak nachlani, że nie kontowali tego co robią. Nigdy jeszcze nie widziałam Louisa takiego szczęśliwego - przysiadła na kanapie, a ja się do mniej dołączyłam - Niall o drugiej w nocy zaczął śpiewać i mówić, że jako prawdziwy Irlandczyk powinien nas nauczyć tańczyć. Niestety Liam i Harry się zgodzili i wyszedł z tego jeden wielki chaos
Dziewczyna wymachiwała rękami, a po jej minie mogę stwierdzić, że to nie były jej najlepsze wspomnienia.
- Gdzie ja wtedy byłam?
- Ah ty spałaś sobie w najlepsze podczas, gdy ja robiłam za niańkę i usiłowałam poskromić napalonego Zayn'a - stwierdziła zaczesując swoje blond pasemko za włosy - Można powiedzieć, że pocałował mnie parę razy
Co?!
Popatrzyłam na nią z lekkim nie do wierzeniem.
- Jak to?
- Na początku chyba myślał, że jestem Veronicą, jednak potem, gdy uświadomiłam mu to jak bardzo się mili stwierdził, że to nic złego - wytłumaczyła Karmen - Krótko mówiąc chłopak nie miał pojęcia co się w około niego dzieję
Jeszcze nigdy nie słyszałam, że z Zaynem było aż tak źle. Przeważnie starał się kontrolować co do ilości alkoholu.
- A podobało ci się? - zapytałam obserwując reakcje blondynki
- Co miało mi się podobać ? - odparła zakłopotana - Że niby ten pocałunek? - zaśmiała się, ale po chwili znowu przywróciła do normalnego tonu głosu - Wiesz niby nie całuję najgorzej, ale nie odebrałam tego w ten sposób...
Pokiwałam głową na znak, że rozumiem co chciała mi przekazać.
Trochę szkoda. Fajna byłaby z nich para.
- Wiesz tak się zastanawiam czy może chciałabyś wybrać się ze mną dziś na jakąś kawę? - spytałam lekko speszona tym, że może mi odmówić
Szczerze to dogadujemy się nie najgorzej, ale oprócz krótkich wypadów do kuchni po picie, gdy byliśmy u niej w domu to nigdy nie byłam z Karmen sam na samo. Do naszej grupki wprowadzili ją chłopaki i nie jestem pewna czy mnie lubi. Może być tylko uprzejma rozmawiając ze mną, jednak nie mam stu procentowej pewności, że akceptuje mnie i nie ma nic przeciwko mojemu towarzystwu.
- Jasne, czemu nie - uśmiechnęła się do mnie, a ja od razu to odwzajemniłam
- To super - odparłam pocierając swoje dłonie o odkryte uda
- A teraz może posprzątajmy ten chaos - stwierdziła wstając z kanapy
- Racja - powtórzyłam jej ruch - Może powinnyśmy im zrobić jakąś pobudkę?
- Jeśli masz na myśli wiadro z wodą to jestem na tak - przytaknęłam, a Karmen zachichotała kierując się do łazienki.
No panowie. Mam nadzieję, że wspomną to, gdy wpadnie im kolejny głupi pomysł i będą bardziej pilnować swoich pijackich głów.
Niall
Moje myśli krążyły tylko i wyłącznie po wspomnieniach z ostatniej nocy. Jako, że nie była to nasza najlepsza impreza postanowiliśmy nie dokuczać sobie docinkami i w spokoju zjeść śniadanie.
Całe szczęście, że jest ktoś taki jak Karmen i Juli, które posprzątały cały ten syf. Jestem pewien, że gdyby nie one to Liam miałby nieźle przejebane, a my z nim.
Gdy już dom Payne'a wyglądam w miarę znośnie pożegnaliśmy się i każdy pojechał do swojego domu.
Nie planowałam niczego wyszukanego. Po prostu chciałem wziąć relaksującą kąpiel, nażłopać się wody i skoczyć do mojego miękkiego łóżeczka.
Moje plany zrujnowała mama, która jak tylko wszedłem do domu kazała mi pomóc jej w obiedzie. Próbowałem jej wytłumaczyć, że naprawdę dziś nie jestem w stanie, ale ona zaczęła komplementować mnie jaki to ze mnie silny chłopak, i że na pewno wytrzymam jeszcze dziesięć minut obierając ziemniaki.
- A więc jak tam u twoich przyjaciół ? - spytała mama krojąc jakieś warzywa
To w niej lubiłem. Nie pytała się o to czy mam dobre stopnie, albo czy przypadkiem nie powinienem uczyć się do egzaminów. Ją bardziej obchodzi to czy mam przyjaciół i czy robię to co kocham.
- Bardzo dobrze. Pozdrawiają cię - odparłem, na co kobieta szczerze się uśmiechnęła
- Miło mi. A właśnie Greg się pytał czy dałbyś radę dawać lekcje grania na gitarze? - zapytała, a ja z zaciekawieniem wpatrywałem się w jej osobę - Koło niego mieszka jakaś młoda dziewczyna i szuka kogoś. Wiesz chodzi o jakieś godzinne korepetycje raz w tygodniu. Zgodziłbyś się?
Westchnąłem odkładając obieraczkę na blat i chwilkę myślałem na tą propozycją.
- W sumie to czemu nie - odparłem, a moja mama pocałowała mnie delikatnie w policzek
- To świetnie. Ta dziewczyna na pewno się ucieszy
- Taa, w takim razie mogę iść już do siebie? - jęknąłem, a mama przewróciła oczami
- No idź już, idź.
Szybko więc udałem się po schodach do swojego pokoju. Ściągnąłem koszulkę i wyszukałem w szafie jakieś czarne dresy i bluzę. Już miałem iść do łazienki kiedy usłyszałem jak mój telefon dzwoni.
- Halo - przystawiłem iPhon'a do ucha
- Siema Horan, słuchaj masz może ochotę na krótki spacer ? - zaproponował Harry
- Ym no nie wiem...- jęknąłem opierając głowę o drzwiczki od szafy
- No dawaj. Dobrze nam to zrobi
Chwilkę zastanawiałem się, jednak zaufałem Loczkowi, że spacer to dobra rzecz na kaca. Niestety musiałem też zrezygnować z kąpieli bo Harry powiedział, że będzie u mnie za jakieś dziesięć minut.
Nałożyłam na siebie wcześniej wybrany zestaw, aby było mi wygodnie i włożyłem na swoje stopy białe Nike'i. Chwyciłem swój telefon i udałem się na korytarz.
- Mamo, wychodzę na chwilę z Harrym! - krzyknąłem i nałożyłem na siebie zielonkawą kurtkę
- Tylko nie dłużej niż godzina, bo już nastawiłam ziemniaki - wrzasnęła kobieta, a ja tylko odpowiedziałem krótkim 'okej', po czym wyszedłem zamykając za sobą drzwi
Zauważyłem Styles'a, który stał na chodniku przed furtką i machał do mnie jak pojebany. Podszedłem do niego i przywitałem się z nim przez uściskanie sobie dłoni.
- Boli główka? - zapytał, gdy zaczęliśmy iść w dół ulicy
- Gorzej z moim gardłem. Suszy mnie - stwierdziłem, a Harry się zaśmiał
- Ja nawet daje radę
Chłopak spojrzał w moją stronę.
- To po co chciałeś wyjść skoro czujesz się dobrze? - zauważyłem
- Widzisz - zaczął brunet - Chciałem z tobą porozmawiać. O Juli.
Na samo wspomnienie o mojej przyjaciółce mój stan się pogarszał. Serce wali bardzo, bardzo mocno, a głowa wibrowała jakby wiedziała, że informacje, które zaraz do niej zostaną dostarczone nie będą zbyt miłe.
- Słucham - westchnąłem
- Lubię nią Niall - wyznał Loczek, a ja żałowałem, że tego nie przerwałem - Ty masz jednak z nią najlepszy kontakt. Często rozmawiacie...
Dobra, może przystańmy na chwilę. Czy Harry chce, abym udzielił mu jakieś rady co do dziewczyny, którą kocham? Czy to jest kurwa jakaś ukryta kamera?
A nie zapomniałem. Jestem tylko frajerem, który boi się wyznać dziewczynie swoje uczucia. Wróćmy do Styles'a.
- Cóż ona też cię lubi - przyznałem nieco cichszym głosem niż zwykle
Brawo Horan. Jesteś totalnym kretynem.
- Serio? - Loczek zatrzymał się na chwilę - Bo wiesz, ona jest taka trochę zamknięta w sobie jeśli chodzi o te tematy
- Jak już wcześniej mówiłeś, ja z nią częściej gadam. Możesz mi zaufać.
Chłopak tylko pokiwał głową i znowu szliśmy w równym tempie.
- Myślisz, że mogło by coś z tego być ?
Styles błagam. Zamknij już tą swoją mordę, albo zmień temat.
- Myślę, że tak - odpowiedziałem krótko chcąc zakończyć tą niezręczną rozmowę
- To super - uśmiechnął się chłopak
Może to lepiej. Jeśli Juliet kocha Harrego to lepiej żeby była z nim, a nie ze mną. W końcu jestem tym kolesiem, który z nią 'często gada'. Żałosne.
Nie wiem czemu jestem takim tchórzem. Może, gdybym od początku powiedział Juliet o swoich uczuciach teraz bym trzymał ją w ramionach. Nie martwił się o to jak chujowo będę czuć się widząc dwójkę moich przyjaciół razem.
Mimo to wolę, aby to był Harry niż jakiś przypadkowy koleś. Chociaż...
Nie planowałam niczego wyszukanego. Po prostu chciałem wziąć relaksującą kąpiel, nażłopać się wody i skoczyć do mojego miękkiego łóżeczka.
Moje plany zrujnowała mama, która jak tylko wszedłem do domu kazała mi pomóc jej w obiedzie. Próbowałem jej wytłumaczyć, że naprawdę dziś nie jestem w stanie, ale ona zaczęła komplementować mnie jaki to ze mnie silny chłopak, i że na pewno wytrzymam jeszcze dziesięć minut obierając ziemniaki.
- A więc jak tam u twoich przyjaciół ? - spytała mama krojąc jakieś warzywa
To w niej lubiłem. Nie pytała się o to czy mam dobre stopnie, albo czy przypadkiem nie powinienem uczyć się do egzaminów. Ją bardziej obchodzi to czy mam przyjaciół i czy robię to co kocham.
- Bardzo dobrze. Pozdrawiają cię - odparłem, na co kobieta szczerze się uśmiechnęła
- Miło mi. A właśnie Greg się pytał czy dałbyś radę dawać lekcje grania na gitarze? - zapytała, a ja z zaciekawieniem wpatrywałem się w jej osobę - Koło niego mieszka jakaś młoda dziewczyna i szuka kogoś. Wiesz chodzi o jakieś godzinne korepetycje raz w tygodniu. Zgodziłbyś się?
Westchnąłem odkładając obieraczkę na blat i chwilkę myślałem na tą propozycją.
- W sumie to czemu nie - odparłem, a moja mama pocałowała mnie delikatnie w policzek
- To świetnie. Ta dziewczyna na pewno się ucieszy- Taa, w takim razie mogę iść już do siebie? - jęknąłem, a mama przewróciła oczami
- No idź już, idź.
Szybko więc udałem się po schodach do swojego pokoju. Ściągnąłem koszulkę i wyszukałem w szafie jakieś czarne dresy i bluzę. Już miałem iść do łazienki kiedy usłyszałem jak mój telefon dzwoni.
- Halo - przystawiłem iPhon'a do ucha
- Siema Horan, słuchaj masz może ochotę na krótki spacer ? - zaproponował Harry
- Ym no nie wiem...- jęknąłem opierając głowę o drzwiczki od szafy
- No dawaj. Dobrze nam to zrobi
Chwilkę zastanawiałem się, jednak zaufałem Loczkowi, że spacer to dobra rzecz na kaca. Niestety musiałem też zrezygnować z kąpieli bo Harry powiedział, że będzie u mnie za jakieś dziesięć minut.
Nałożyłam na siebie wcześniej wybrany zestaw, aby było mi wygodnie i włożyłem na swoje stopy białe Nike'i. Chwyciłem swój telefon i udałem się na korytarz.
- Mamo, wychodzę na chwilę z Harrym! - krzyknąłem i nałożyłem na siebie zielonkawą kurtkę
- Tylko nie dłużej niż godzina, bo już nastawiłam ziemniaki - wrzasnęła kobieta, a ja tylko odpowiedziałem krótkim 'okej', po czym wyszedłem zamykając za sobą drzwi
Zauważyłem Styles'a, który stał na chodniku przed furtką i machał do mnie jak pojebany. Podszedłem do niego i przywitałem się z nim przez uściskanie sobie dłoni.
- Boli główka? - zapytał, gdy zaczęliśmy iść w dół ulicy
- Gorzej z moim gardłem. Suszy mnie - stwierdziłem, a Harry się zaśmiał
- Ja nawet daje radę
Chłopak spojrzał w moją stronę.
- To po co chciałeś wyjść skoro czujesz się dobrze? - zauważyłem
- Widzisz - zaczął brunet - Chciałem z tobą porozmawiać. O Juli.
Na samo wspomnienie o mojej przyjaciółce mój stan się pogarszał. Serce wali bardzo, bardzo mocno, a głowa wibrowała jakby wiedziała, że informacje, które zaraz do niej zostaną dostarczone nie będą zbyt miłe.
- Słucham - westchnąłem
- Lubię nią Niall - wyznał Loczek, a ja żałowałem, że tego nie przerwałem - Ty masz jednak z nią najlepszy kontakt. Często rozmawiacie...
Dobra, może przystańmy na chwilę. Czy Harry chce, abym udzielił mu jakieś rady co do dziewczyny, którą kocham? Czy to jest kurwa jakaś ukryta kamera?
A nie zapomniałem. Jestem tylko frajerem, który boi się wyznać dziewczynie swoje uczucia. Wróćmy do Styles'a.
- Cóż ona też cię lubi - przyznałem nieco cichszym głosem niż zwykle
Brawo Horan. Jesteś totalnym kretynem.
- Serio? - Loczek zatrzymał się na chwilę - Bo wiesz, ona jest taka trochę zamknięta w sobie jeśli chodzi o te tematy
- Jak już wcześniej mówiłeś, ja z nią częściej gadam. Możesz mi zaufać.
Chłopak tylko pokiwał głową i znowu szliśmy w równym tempie.- Myślisz, że mogło by coś z tego być ?
Styles błagam. Zamknij już tą swoją mordę, albo zmień temat.
- Myślę, że tak - odpowiedziałem krótko chcąc zakończyć tą niezręczną rozmowę
- To super - uśmiechnął się chłopak
Może to lepiej. Jeśli Juliet kocha Harrego to lepiej żeby była z nim, a nie ze mną. W końcu jestem tym kolesiem, który z nią 'często gada'. Żałosne.
Nie wiem czemu jestem takim tchórzem. Może, gdybym od początku powiedział Juliet o swoich uczuciach teraz bym trzymał ją w ramionach. Nie martwił się o to jak chujowo będę czuć się widząc dwójkę moich przyjaciół razem.
Mimo to wolę, aby to był Harry niż jakiś przypadkowy koleś. Chociaż...
Louis
- Myślałeś kiedyś? - zapytał nagle Zayn
Razem z moim przyjacielem siedzieliśmy u niego i graliśmy na konsoli.
Szczerze to nasze stany nie były najlepsze. Ja dowiedziałem się, że proponowałem dużo ciekawych rzeczy dziewczynom na wczorajszej imprezie, a Malik całował się z Karmen. Cudownie, prawda ?
- Ale w jakim sensie? - odparłem nadal patrząc w telewizor
- No tak ogólnie. Nie wydaje mi się, że często to robisz - powiedział, a ja rzuciłem dżojstikiem w jego stronę
- Nienawidzę cię - krzyknąłem
- Pierdol się - zaśmiał się Zayn i po chwili walnąłem go otwartą ręką w czoło
- Jakoś jak lizałeś się z Karmen nie miałeś pretensji do moich pomysłów - odgryzłem się, a chłopak w krótkim czasie wstał z materacu
- Jakbym wiedział stary, że to ona to bym nigdy tego nie zrobił - wytłumaczył, a ja pokiwałem głową
- Mhm, jasne
- Słuchaj - podszedł trochę bliżej łóżka - Dla mnie jest tylko bliską koleżanką
- Zauważyłem - wyszczerzyłem się do niego
- Boże Louis - popatrzył na mnie i po chwili zrozumiałem, że powinienem spoważnieć
- No okej, okej
- Myślałem, że to Veronica. Byłem nawet tego pewien. Widziałem jej twarz i słyszałem jej głos. Dopiero jak pocałowałem ją to doszło do mnie, że to Karmen
Chłopak był chyba trochę za bardzo tym przejęty. Oni tylko się całowali. Do tego był na jarani i nie wiedział co robi. I z tego co mi wiadomo to Rodriges wcale nie odwzajemniła tych pocałunków.
- Nie rozumiem tu czegoś - odparłem stając koło Zayn'a - Przecież do niczego więcej nie doszło tak?
- No tak
- To dlaczego tak dramatyzujesz? - spytałem nadal nie rozumiejąc zachowania Malik'a
- Bo widzisz Lou nie całuję się ze swoimi przyjaciółkami. To trochę dziwne i jeszcze Karmen do tej pory w ogóle się do mnie nie odzywa. Nie wspomnę już o tym co może zrobić Veronica, gdy się o tym dowie - powiedział poirytowany
Może jestem czasami mało kumaty, ale zawsze znajdę wyjście nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji. Po prostu nie lubię się nad wszystkim użalać. Wolę działać zamiast gdybać.
- A więc zadzwoń do niej
- Do kogo? - spytał marszcząc czoło
- Może Karmen - tłumaczyłem - Wydaje mi się, że z nią więcej czasu spędzamy i chyba nie chcesz niezręcznych sytuacji. Po prostu zadzwoń do niej i powiedz w jakim byłeś stanie i że nie masz zamiaru tego powtarzać. Zrozumie.
Kurwa, ale ze mnie geniusz.
- Nie mów jej - westchnąłem - czego kobieta nie wie to ją nie boli...
Malik uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłem.
- Kocham twój tok myślenia Lou
- Ja też go kocham - przyznałem - To co. Dzwonisz do Karmen?
- Muszę - westchnął zakłopotany Zayn
- Pomóc ci? - spytałem, na co chłopak cicho się zaśmiał
- Po prostu nie wiem jak miałbym to zacząć. Nie lubię takie poważne rozmowy
Skąd ja to znam?
Razem z Malikiem mamy identyczne charaktery. Może na pierwszy rzut oka tego nie widać bo Zayn bywa trochę skryty, a ja wręcz przeciwnie. Jednak w sytuacjach, gdy jesteśmy sami idealnie się dogadujemy. Jest dla mnie jak brat. To takie zajebiście fajne uczucie.
Czy to wyznanie nie było za bardzo gejowskie?
- Chodź, powiem ci co masz powiedzieć
- Dzięki, ale to chyba nie jest dobry pomysł - powiedział przypatrując się mi z rozbawieniem - Masz pojęcie co siedzi w głowach kobiet?
- A kto to może wiedzieć - odparłem i chwyciłem jego telefon - Masz. Powiedz jej całą prawdę i dodaj, że masz zajebistego przyjaciela, który umie naprawić wszystko
- Przypominam ci, że to przez ciebie ta cała sytuacja - wyśmiał mnie Zayn - A teraz idę do pokoju porozmawiać na osobności
- Super. Życzę powodzenia - krzyknąłem do odchodzącego już chłopaka
- Ej Louis - odwrócił się do mnie, jednak przy uchu widziałem, że trzyma telefon - Skąd ty w ogóle miałeś zioło?
Na jego pytanie głośno się zaśmiałem.
- Widzisz Zaynuś...
- Halo, Karmen? - przerwał mi Malik i po chwili zniknął z mojego pola widzenia
Karmen
Szłam wąskim chodnikiem do jednej z mniejszych kawiarni w Chicago. Dzisiejszego dnia nawet nie czułam się tak źle. W sumie to nie za często odczuwam jakieś skutki imprezy. Może trochę poboli mnie głowa lecz daje radę. Po prostu przez doświadczenie jakie mam z piciem znam swoje granice i wiem kiedy przestać.
Wchodząc do przyjemnie pachnącego pomieszczenia zauważyłam, że w jednym ze stolików siedzi już moja koleżanka. Zaczęłam iść w jej kierunku a ona, gdy tylko mnie zauważyła wstała uśmiechając się.
- Hej - przywitałam się z nią, a brunetka mocno się do mnie wtuliła
- Hej
Po tym jak tylko zdjęłam swoją kurtkę i zawiesiłam ją przez oparcie fotela usiadłam na przeciwko Juli.
- Długo czekasz? - zapytałam wskazując jej już pusty kubek
- Nie chciało mi się siedzieć w domu - zakomunikowała mi, a ja się do niej uśmiechnęłam
Po chwili do naszego stolika podeszła kelnerka, która zabrała brudne naczynie i przyjęła moje zamówienie
- Zgaduję, że chcesz o czymś pogadać - zwróciłam się do brunetki
Jej policzki przybrały lekko różowatego koloru. Nie wiem czemu, ale zaśmiałam się cicho widząc wścibskim uśmieszek Juliet.
- Tak sobie myślałam - zaczęła - Bo czy ty lubisz Zayn'a. No wiesz w ten sposób...
- Nie. Lubię go, ale nie tak - zaśmiałam się, a policzki Juli przybrały jeszcze bardziej intensywnych kolorów
- Wiesz jakoś tak przeszło mi to przez głowę - tłumaczyła mi
- Spokojnie. Nic się nie stało - odparłam uśmiechając się do niej
Nigdy jeszcze nie spotkałam się z osobą, która wstydziła się rozmawiać o stosunkach damsko-męskich. Jest to całkiem uroczę i dla mnie nowe. Wcześniej dziewczyny, z którymi spędzałam czas jakoś specjalnie nie krępowały się z opowiadaniem o swoich przygodach łóżkowych. Podoba mi się, że mam w końcu kogoś kogo obchodzą inne tematy niż zdobycie uwagi facetów. I to, że ktoś martwi się w jakiś sposób o mnie.
- To dobrze. Nie chce się wtrącać w twoje sprawy
Wypowiedź dziewczynie przerwała kelnerka, która przyniosła moja kawę. Podziękowałam grzecznie, po czym wróciłam do rozmowy.
- Nie wtrącasz się. To nawet miłe, że ktoś interesuje się moimi uczuciami. Dziękuję - odparłam wpatrując się w brązowe oczy Juli
- Nie musisz. To normalne dla przyjaciółek - powiedziała nieśmiałym głosem, a ja miałam taką wielką ochotę się do niej przytulić
Nagle poczułam jak mój telefon wibruje. Wyciągnęłam go ze swojej torebki i popatrzyłam na ekran
- Kto to? - pytanie Juli przerwało moje myśli
- Zayn - odparłam zdziwiona
- Odbierz
Tak jak brunetka mi poradziła tak zrobiłam.
- Halo - powiedziałam cicho przykładając iPhon'a do ucha
- Halo, Karmen? - głos Malika był bardzo poważny
- Taaaaak - przeciągnęłam
Oczy Juliet cały czas skierowane były na moją twarz. Gdyby pewnie mogła wyrwała mi ten telefon z ręki, dała na głośno mówiący i doradzała mi co mam odpowiadać.
- Dzwonię, bo chciałbym cię przeprosić za wczoraj - zaczął, a ja powoli poczułam jak się rozluźniam - Louis w czasie imprezy wyszedł z jakimś zielskiem i trochę przegięliśmy...
- Czekaj. Jak to zielsko. Paliliście? - spytałam i zauważyłam jak Juliet prawie wychodzi z siebie, aby usłyszeć chociaż odrobinę naszej rozmowy
- Tak. Nie wiem nawet jak do tego doszło. Nie bardzo pamiętam. Mam nadzieję, że nie czujesz się z tą sytuacją, która zaszłą między nami niezręcznie i jeszcze raz przepraszam, że jestem takim kretynem - po chwili usłyszałem ciche 'aw' i Zayn'a, który krzyknął do Louis'a, aby zamknął mordę
Zaśmiałam się cicho, po czym odpowiedziałam
- Spoko. Jakoś przeżyje to wszystko.
- To dobrze. Życzę ci miłej niedzieli - pożegnał się ze mną, a ja rozłączając się wsadziłam swój telefon do torebki
- Co się tak cieszysz? - zapytała brunetka, a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nadal uśmiechałam się jak kretynka
- Sama nie wiem - odparłam wzruszając ramionami
- Dziwna jesteś - stwierdziła Juli, a ja walnęłam ją lekko w rękę - Serio. Śmiejesz się do telefonu.
Zachichotałam, a brunetka po chwili dołączyła się do mnie.
- Ludzie na nas patrzą - zauważyłam niezręcznie zerkając w bok
- Wiem - przytaknęła sprawiając, że jeszcze głośniej wybuchnęłyśmy śmiechem
Myślę, że jedno z moich skrytych marzeń właśnie się spełnia. Jeżeli to sen to błagam nigdy mnie z niego nie budźcie.
------------------------------------
Jejku bardzo was przepraszam, że nie dodałam wcześniej rozdziału, ale miałam próbne egzaminy przez ten tydzień i problemy z komputerem. I tak nic mnie nie usprawiedliwia, dlatego postaram się już w poniedziałek dodać nowy rozdział. Proszę was tylko o komentarze słońca.
Mam jeszcze pytanie. Nie wiem czy założyć ask'a specjalnie dla tego bloga...
Będziecie tam mogli zadawać pytania co do bohaterów i mnie oraz dowiadywać się kiedy dodam kolejne notki. Jak myślicie ? Piszcie w komentarzach. Kocham was :*
Wchodząc do przyjemnie pachnącego pomieszczenia zauważyłam, że w jednym ze stolików siedzi już moja koleżanka. Zaczęłam iść w jej kierunku a ona, gdy tylko mnie zauważyła wstała uśmiechając się.
- Hej - przywitałam się z nią, a brunetka mocno się do mnie wtuliła
- Hej
Po tym jak tylko zdjęłam swoją kurtkę i zawiesiłam ją przez oparcie fotela usiadłam na przeciwko Juli.
- Długo czekasz? - zapytałam wskazując jej już pusty kubek
- Nie chciało mi się siedzieć w domu - zakomunikowała mi, a ja się do niej uśmiechnęłam
Po chwili do naszego stolika podeszła kelnerka, która zabrała brudne naczynie i przyjęła moje zamówienie
- Zgaduję, że chcesz o czymś pogadać - zwróciłam się do brunetki
Jej policzki przybrały lekko różowatego koloru. Nie wiem czemu, ale zaśmiałam się cicho widząc wścibskim uśmieszek Juliet.
- Tak sobie myślałam - zaczęła - Bo czy ty lubisz Zayn'a. No wiesz w ten sposób...
- Nie. Lubię go, ale nie tak - zaśmiałam się, a policzki Juli przybrały jeszcze bardziej intensywnych kolorów
- Wiesz jakoś tak przeszło mi to przez głowę - tłumaczyła mi
- Spokojnie. Nic się nie stało - odparłam uśmiechając się do niej
Nigdy jeszcze nie spotkałam się z osobą, która wstydziła się rozmawiać o stosunkach damsko-męskich. Jest to całkiem uroczę i dla mnie nowe. Wcześniej dziewczyny, z którymi spędzałam czas jakoś specjalnie nie krępowały się z opowiadaniem o swoich przygodach łóżkowych. Podoba mi się, że mam w końcu kogoś kogo obchodzą inne tematy niż zdobycie uwagi facetów. I to, że ktoś martwi się w jakiś sposób o mnie.
- To dobrze. Nie chce się wtrącać w twoje sprawy
Wypowiedź dziewczynie przerwała kelnerka, która przyniosła moja kawę. Podziękowałam grzecznie, po czym wróciłam do rozmowy.
- Nie wtrącasz się. To nawet miłe, że ktoś interesuje się moimi uczuciami. Dziękuję - odparłam wpatrując się w brązowe oczy Juli
- Nie musisz. To normalne dla przyjaciółek - powiedziała nieśmiałym głosem, a ja miałam taką wielką ochotę się do niej przytulić
Nagle poczułam jak mój telefon wibruje. Wyciągnęłam go ze swojej torebki i popatrzyłam na ekran
- Kto to? - pytanie Juli przerwało moje myśli
- Zayn - odparłam zdziwiona
- Odbierz
Tak jak brunetka mi poradziła tak zrobiłam.
- Halo - powiedziałam cicho przykładając iPhon'a do ucha
- Halo, Karmen? - głos Malika był bardzo poważny
- Taaaaak - przeciągnęłam
Oczy Juliet cały czas skierowane były na moją twarz. Gdyby pewnie mogła wyrwała mi ten telefon z ręki, dała na głośno mówiący i doradzała mi co mam odpowiadać.
- Dzwonię, bo chciałbym cię przeprosić za wczoraj - zaczął, a ja powoli poczułam jak się rozluźniam - Louis w czasie imprezy wyszedł z jakimś zielskiem i trochę przegięliśmy...
- Czekaj. Jak to zielsko. Paliliście? - spytałam i zauważyłam jak Juliet prawie wychodzi z siebie, aby usłyszeć chociaż odrobinę naszej rozmowy
- Tak. Nie wiem nawet jak do tego doszło. Nie bardzo pamiętam. Mam nadzieję, że nie czujesz się z tą sytuacją, która zaszłą między nami niezręcznie i jeszcze raz przepraszam, że jestem takim kretynem - po chwili usłyszałem ciche 'aw' i Zayn'a, który krzyknął do Louis'a, aby zamknął mordę
Zaśmiałam się cicho, po czym odpowiedziałam
- Spoko. Jakoś przeżyje to wszystko.
- To dobrze. Życzę ci miłej niedzieli - pożegnał się ze mną, a ja rozłączając się wsadziłam swój telefon do torebki- Co się tak cieszysz? - zapytała brunetka, a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nadal uśmiechałam się jak kretynka
- Sama nie wiem - odparłam wzruszając ramionami
- Dziwna jesteś - stwierdziła Juli, a ja walnęłam ją lekko w rękę - Serio. Śmiejesz się do telefonu.
Zachichotałam, a brunetka po chwili dołączyła się do mnie.
- Ludzie na nas patrzą - zauważyłam niezręcznie zerkając w bok
- Wiem - przytaknęła sprawiając, że jeszcze głośniej wybuchnęłyśmy śmiechem
Myślę, że jedno z moich skrytych marzeń właśnie się spełnia. Jeżeli to sen to błagam nigdy mnie z niego nie budźcie.
------------------------------------
Jejku bardzo was przepraszam, że nie dodałam wcześniej rozdziału, ale miałam próbne egzaminy przez ten tydzień i problemy z komputerem. I tak nic mnie nie usprawiedliwia, dlatego postaram się już w poniedziałek dodać nowy rozdział. Proszę was tylko o komentarze słońca.
Mam jeszcze pytanie. Nie wiem czy założyć ask'a specjalnie dla tego bloga...
Będziecie tam mogli zadawać pytania co do bohaterów i mnie oraz dowiadywać się kiedy dodam kolejne notki. Jak myślicie ? Piszcie w komentarzach. Kocham was :*
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 6
NASTĘPNY ROZDZIAŁ PO 11 KOMENTARZACH
Louis
Louis
- Na dzisiaj to koniec - odparła kobieta podnosząc się z krzesła i siadając jednym pośladkiem na brzegu biurka - Dziękuję za uwagę i czekam na was za tydzień
Obserwowałem jak uczniowie powoli zaczęli się pakować. Chwilę siedziałem nic nie robiąc. Dopiero, gdy jakiś koleś przeprosił mnie, abym się posunął żeby on mógł przejść ocknąłem się. Założyłem swój plecak na plecy i już chciałem wyjść, jednak powstrzymał mnie głos pani Taylor
- Louis - odwróciłem się w stronę brunetki i uśmiechnąłem się do niej jak najlepiej umiałem - Mam do ciebie kilka pytań
- Słucham - odparłem starając zachować spokój
- Rozmawiałam z twoim wychowawcą - zaczęła kobieta cały czas idąc w moją stronę
Była tak blisko.
- Jakiś problem? - spytałem, a ona zaczęła sprzecznie kiwać głową
- Nie, nie. Chodzi tylko o to, że jesteś w klasie biologicznej i nie bardzo są ci potrzebne zajęcia z ekonomi - wytłumaczyła mi - Mimo tego bardzo lubię twoją obecność na moich zajęciach
Ona jest taka seksowna.
- Mi też jest miło tu przychodzić - odparłem nadal się do niej uśmiechając - Widzi pani problem w tym... - już chciałem dokończyć jednak brunetka mi przerwała
- Miley. Mów mi Miley. Aż taka stara nie jestem - zaśmiała się, a ja do niej dołączyłem
Oj staro to ona na pewno nie wygląda.
- Przychodzę tutaj bo jestem w tyle z tą całą matematyką - dokończyłem wcześniej zaczętą wypowiedź
- W razie jakiś problemów możesz zawsze na mnie liczyć. Prowadzę też prywatne korepetycję jakbyś był chętny - oznajmiła mi, a w mojej głowie od razu pojawiły się nieprzyzwoite rzeczy
- Przemyślę to
Nastała chwila ciszy. Przerwał ją jednak dźwięk mojego telefonu. Wyciągnąłem urządzenie z kieszeni i zobaczyłem na wyświetlaczu numer Liam'a.
- Chyba musisz już iść - zwróciła się do mnie Miley, a ja popatrzyłem na nią
- Tak, tak. Koledzy się niecierpliwią - zaśmiałem się - Do widzenia
- Mam nadzieje, że niedługo. Miłego dnia Louis - pożegnała się ze mną
Wychodząc z sali zauważyłem moich przyjaciół stojących przy szafkach. Podszedłem do nich pośpiesznie.
- Hej - krzyknąłem, a stojąca koło mnie Karmen wzdrygnęła się
- Lou ty idioto ! - wysyczała
- Przepraszam - przelotnie pocałowałem ją w policzek, po czym zwróciłem się do reszty - Idziemy?
Wszyscy tylko lekko pokiwali głowami. Wychodząc z budynku szkolnego postanowiliśmy, że dziewczyny pojadą w aucie z Horanem, a ja Harry i Liam samochodem Malika.
Jako, że niedawno dopiero zdałem prawo jazdy moi rodzice nie zdążyli mi kupić auta. Powiedzieli, że jak będę się dobrze uczył to dostanę go na święta, czyli też na moje urodziny.
Jazda z chłopakami była dość zabawna. Z resztą jak zwykle. Dopytywali się mnie, a pro po zajęć z panią Taylor. Albo raczej z Miley.
Chodzę już na nie od dwóch tygodni. Głównym powodem nie są oczywiście słabe stopnie z matmy, a piękne oczy mojej nauczycielki. W sumie to nie mogę jej tak nazywać. Jest ode mnie tylko o kilka lat starsza. No i nie mam z nią żadnych lekcji. To są tylko takie zajęcia dodatkowe. Bardzo, bardzo przyjemne zajęcia.
- Tylko nie tak jak ostatnio chłopaki - zakomunikowała Karmen kiedy otwierała drzwi do swojego mieszkania - Nie chcę żadnych bitw na żarcie, jasne?
- No właśnie - odparł Niall - Jak można marnować jedzenie
Po chwili już znajdywaliśmy się w apartamencie Rodriges.
- To co chłopaki ? Mam piłkę, gramy? - klasnąłem w ręce
- Louis! - krzyknęła zaszokowana Karmen
- Spokojnie. Tak się tylko z tobą droczę kochanie - odparłem szczerząc się na co dziewczyna przewróciła oczami
- Oglądamy film? - zapytała Juli
- Jasne, tylko jaki? - spytał Malik rozkładając się na kanapie w salonie
- Wybierzcie coś, a my ogarniemy coś do picia i jedzenia - oznajmiła blondynka, po czym chwyciła za rękę Juliet i obie podążyły do drzwi
Razem z Harrym i Liam'em podeszliśmy do półki z przeróżnymi płytami. Było ich naprawdę wiele.
- 'Sex w wielkim mieście'? - zapytał nagle Loczek
- Aż taki spragniony ? - dokuczył mu Zayn, na co każdy z nas się zaśmiał
Po kilku minutach do salonu weszły dziewczyny z trzema wypełnionymi miskami popcornu.
- Obejrzyjmy 'Titanic' - stwierdziła Karmen stawiając naczynia na stoliku - Chcę zobaczyć jak Liam płaczę
Brunet zaśmiał się
- Nigdy
Obserwowałem jak uczniowie powoli zaczęli się pakować. Chwilę siedziałem nic nie robiąc. Dopiero, gdy jakiś koleś przeprosił mnie, abym się posunął żeby on mógł przejść ocknąłem się. Założyłem swój plecak na plecy i już chciałem wyjść, jednak powstrzymał mnie głos pani Taylor
- Louis - odwróciłem się w stronę brunetki i uśmiechnąłem się do niej jak najlepiej umiałem - Mam do ciebie kilka pytań
- Słucham - odparłem starając zachować spokój
- Rozmawiałam z twoim wychowawcą - zaczęła kobieta cały czas idąc w moją stronę
Była tak blisko.
- Jakiś problem? - spytałem, a ona zaczęła sprzecznie kiwać głową
- Nie, nie. Chodzi tylko o to, że jesteś w klasie biologicznej i nie bardzo są ci potrzebne zajęcia z ekonomi - wytłumaczyła mi - Mimo tego bardzo lubię twoją obecność na moich zajęciach
Ona jest taka seksowna.
- Mi też jest miło tu przychodzić - odparłem nadal się do niej uśmiechając - Widzi pani problem w tym... - już chciałem dokończyć jednak brunetka mi przerwała
- Miley. Mów mi Miley. Aż taka stara nie jestem - zaśmiała się, a ja do niej dołączyłemOj staro to ona na pewno nie wygląda.
- Przychodzę tutaj bo jestem w tyle z tą całą matematyką - dokończyłem wcześniej zaczętą wypowiedź
- W razie jakiś problemów możesz zawsze na mnie liczyć. Prowadzę też prywatne korepetycję jakbyś był chętny - oznajmiła mi, a w mojej głowie od razu pojawiły się nieprzyzwoite rzeczy
- Przemyślę to
Nastała chwila ciszy. Przerwał ją jednak dźwięk mojego telefonu. Wyciągnąłem urządzenie z kieszeni i zobaczyłem na wyświetlaczu numer Liam'a.
- Chyba musisz już iść - zwróciła się do mnie Miley, a ja popatrzyłem na nią
- Tak, tak. Koledzy się niecierpliwią - zaśmiałem się - Do widzenia
- Mam nadzieje, że niedługo. Miłego dnia Louis - pożegnała się ze mną
Wychodząc z sali zauważyłem moich przyjaciół stojących przy szafkach. Podszedłem do nich pośpiesznie.
- Hej - krzyknąłem, a stojąca koło mnie Karmen wzdrygnęła się
- Lou ty idioto ! - wysyczała
- Przepraszam - przelotnie pocałowałem ją w policzek, po czym zwróciłem się do reszty - Idziemy?
Wszyscy tylko lekko pokiwali głowami. Wychodząc z budynku szkolnego postanowiliśmy, że dziewczyny pojadą w aucie z Horanem, a ja Harry i Liam samochodem Malika.
Jako, że niedawno dopiero zdałem prawo jazdy moi rodzice nie zdążyli mi kupić auta. Powiedzieli, że jak będę się dobrze uczył to dostanę go na święta, czyli też na moje urodziny.
Jazda z chłopakami była dość zabawna. Z resztą jak zwykle. Dopytywali się mnie, a pro po zajęć z panią Taylor. Albo raczej z Miley.
Chodzę już na nie od dwóch tygodni. Głównym powodem nie są oczywiście słabe stopnie z matmy, a piękne oczy mojej nauczycielki. W sumie to nie mogę jej tak nazywać. Jest ode mnie tylko o kilka lat starsza. No i nie mam z nią żadnych lekcji. To są tylko takie zajęcia dodatkowe. Bardzo, bardzo przyjemne zajęcia.
- Tylko nie tak jak ostatnio chłopaki - zakomunikowała Karmen kiedy otwierała drzwi do swojego mieszkania - Nie chcę żadnych bitw na żarcie, jasne?
- No właśnie - odparł Niall - Jak można marnować jedzenie
Po chwili już znajdywaliśmy się w apartamencie Rodriges.
- To co chłopaki ? Mam piłkę, gramy? - klasnąłem w ręce
- Louis! - krzyknęła zaszokowana Karmen
- Spokojnie. Tak się tylko z tobą droczę kochanie - odparłem szczerząc się na co dziewczyna przewróciła oczami
- Oglądamy film? - zapytała Juli
- Jasne, tylko jaki? - spytał Malik rozkładając się na kanapie w salonie
- Wybierzcie coś, a my ogarniemy coś do picia i jedzenia - oznajmiła blondynka, po czym chwyciła za rękę Juliet i obie podążyły do drzwi
Razem z Harrym i Liam'em podeszliśmy do półki z przeróżnymi płytami. Było ich naprawdę wiele.
- 'Sex w wielkim mieście'? - zapytał nagle Loczek
- Aż taki spragniony ? - dokuczył mu Zayn, na co każdy z nas się zaśmiał
Po kilku minutach do salonu weszły dziewczyny z trzema wypełnionymi miskami popcornu.
- Obejrzyjmy 'Titanic' - stwierdziła Karmen stawiając naczynia na stoliku - Chcę zobaczyć jak Liam płaczę
Brunet zaśmiał się
- Nigdy
Karmen
Po tym jak obejrzeliśmy dwa filmy, zjedliśmy dwie paczki chipsów i masę popcornu nie mieliśmy zbytnio ochoty na nic. Każdy z nas albo leżał na kanapach, albo na podłodze.
- Jestem głodny - stwierdził nagle Niall, a Juliet zaczęła głośno się śmiać
- Jesteś uroczy - westchnęła brunetka, a chłopak jakby się zaczerwienił
- Okej, to było trochę dziwne - popatrzył na nich z przerażeniem Lou - Może zagramy na konsoli
- Ale ja nie umiem - odparła Juli
- Pokaże jak to się robi - Loczek pośpiesznie włączył grę i wyciągnął z szafki cztery dżojstiki - Ja będę z Juliet, Louis z Karmen, Liam z Zaynem, a Niall będzie sam
- Ej, czemu jestem sam? - skrzywił się Horan
- Bo jesz jak za dwóch - powiedział pośpiesznie Harry
- To nie jest wytłumaczenie
- A właśnie, że jest
Droczyli się jak małe dzieci. Gdybym tego nie przerwała pewnie temat poszedł by dalej
- Okej, to może ja będę sama, a ty z Lou - zwróciłam się do blondyna
- Yeah, drużyna marzeń - stwierdził Tommo i po chwili siedział koło Horanka
Najpierw zagraliśmy w jakieś wyścigi jednak, gdy chłopcy za bardzo wkręcili się w rywalizacje postanowiłyśmy z Juli włączyć muzyczny quiz.
Mogę śmiało stwierdzić, że uwielbiam takie piątkowe po południa. Jest zabawnie i co najważniejsze nie jestem sama.
- Ej może zrobimy coś do jedzenia - zaczął Horan patrząc na mnie maślanymi oczkami
- Okej, sprawdzę co się da wykombinować - stwierdziłam i wstałam z kanapy kierując się do kuchni
- Pomogę ci - krzyknął Zayn i po chwili stał już koło mnie
Zapaliłam światło wchodząc do przestronnego pomieszczenia. Westchnęłam głośno szukając różnych rzeczy po szafkach.
- Może frytki? - zasugerowałam otwierając zamrażarkę
- Mogą być - uśmiechnął się do mnie Malik, a po chwili wysypaliśmy dwa opakowania prostych frytek na blaszkę.
Wsadziłam je do piekarnika, nastawiłam odpowiednią temperaturę i czas, po czym usiadłam sobie na blacie.
- I jak tam z tą laską z meczu? - zapytałam mojego przyjaciela wpatrując się w jego reakcję
- Dobrze. Nazywa się Veronica - odparł, a ja kiwnęłam głową - W sumie nie jest taka zła
Zaśmiałam się głośno, a chłopak na mnie popatrzył zdziwiony.
- Od początku myślałeś, że 'nie jest taka zła' - ostatnie słowa próbowałam naśladować akcent Zayn'a
- Oh wcale nie. Za pierwszym razem to mnie wkurzyła - przyznał chłopak, a ja pokiwałam głową mrucząc 'mhm' - No tak
- Wmawiaj sobie - zeskoczyłam z blatu i już miałam podejść do piekarnika kiedy poczułam jak Zayn pochlapał mnie wodą - Ej, za co to?
- Za tą twoją przemądrzałą buźkę - odparł i po chwili znowu zanurzył dłoń w zlewie i machnął tak, że pojedyncze kropelki wylądowały na mojej bluzce
- Masz przechlapane Malik - wysyczałam zanurzając w wodę szklankę, która leżała na blacie, po czym wylałam jej zawartość na kulącego się Mulata
Chłopak szybko wyrwał mi naczynie i powtórzył czynność. Ja jednak nie zdążyłam się uchronić i cała zawartość wylądowała na moim dekolcie.
- Co wy tu...- do kuchni wszedł Louis i popatrzył na nas zdziwiony. Po chwili jego wyraz twarzy zmienił się - No ładnie Malik, ładnie
Zauważyłam, gdzie podążył wzrok chłopaka. Schyliłam swoją twarzy i zauważyłam jak pod moją białą przemoczoną bluzką widnieje tego samego koloru, koronkowy stanik.
- Wiem - pokiwał dumnie Zayn i uśmiechnął się zadowolony, na co ja palnęłam go w ramię
- Idę się przebrać, wyciągnijcie już te frytki - stwierdziłam i omijając chłopaków ruszyłam do swojego pokoju
Wyciągnęłam z szafy zwykły, czarny t-shirt z dekoltem w kształcie litery V. Poszłam do łazienki, aby osuszyć się się ręcznikiem, po czym nałożyłam na siebie wcześniej wybraną bluzkę.
Wracając do pokoju zauważyłam Zayn'a siedzącego na moim łóżku.
- Zagubiłeś się ? - spytałam, a on popatrzył na mnie uśmiechając się
- Nieeeee - przeciągnął - Pomyślałem, że potrzebujesz jakiejś pomocy
Zaśmiałam się słysząc jego propozycje
Lubiłam takich chłopaków. Trochę bezczelnych, nie martwiącym się tym co powiedzą czy zrobią. Takich pewnych siebie. To mnie kręciło.
- Jestem dużą dziewczynką - zapewniłam go i rzuciłam mokry t-shirt na łóżko - Idziemy na dół?
- Jasne
Brązowooki wstał z łóżka i przeszedł koło mnie.
W salonie każdy siedział już z talerzem pełnym frytek. Razem z Malikiem też dostaliśmy swoją porcję.
- Lubię jeść frytki z keczupem i majonezem - stwierdził Niall
- Ja też - popatrzyła w jego stronę Juliet - Najlepsze połączeni
Blondyn słodko się do niej uśmiechnął i po chwili usłyszeliśmy głos Harrego.
- Robimy sobie prezenty na święta?
- Do świąt jeszcze trochę czasu - zaśmiał się Lou - Dopiero kończy się październik
- No właśnie. Jeszcze tylko listopad i grudzień - stwierdził Styles - Szybko zleci, uwierzcie mi - zapewniał nas Loczek
Cała szósta śmiała się z chłopaka i jego zaangażowania do świąt, do których jeszcze długa droga. Mimo to byłam bardzo szczęśliwa, że mam z kim spędzić ten czas.
- Okej, sprawdzę co się da wykombinować - stwierdziłam i wstałam z kanapy kierując się do kuchni
- Pomogę ci - krzyknął Zayn i po chwili stał już koło mnie
Zapaliłam światło wchodząc do przestronnego pomieszczenia. Westchnęłam głośno szukając różnych rzeczy po szafkach.
- Może frytki? - zasugerowałam otwierając zamrażarkę
- Mogą być - uśmiechnął się do mnie Malik, a po chwili wysypaliśmy dwa opakowania prostych frytek na blaszkę.
Wsadziłam je do piekarnika, nastawiłam odpowiednią temperaturę i czas, po czym usiadłam sobie na blacie.
- I jak tam z tą laską z meczu? - zapytałam mojego przyjaciela wpatrując się w jego reakcję
- Dobrze. Nazywa się Veronica - odparł, a ja kiwnęłam głową - W sumie nie jest taka zła
Zaśmiałam się głośno, a chłopak na mnie popatrzył zdziwiony.
- Od początku myślałeś, że 'nie jest taka zła' - ostatnie słowa próbowałam naśladować akcent Zayn'a
- Oh wcale nie. Za pierwszym razem to mnie wkurzyła - przyznał chłopak, a ja pokiwałam głową mrucząc 'mhm' - No tak
- Wmawiaj sobie - zeskoczyłam z blatu i już miałam podejść do piekarnika kiedy poczułam jak Zayn pochlapał mnie wodą - Ej, za co to?
- Za tą twoją przemądrzałą buźkę - odparł i po chwili znowu zanurzył dłoń w zlewie i machnął tak, że pojedyncze kropelki wylądowały na mojej bluzce
- Masz przechlapane Malik - wysyczałam zanurzając w wodę szklankę, która leżała na blacie, po czym wylałam jej zawartość na kulącego się Mulata
Chłopak szybko wyrwał mi naczynie i powtórzył czynność. Ja jednak nie zdążyłam się uchronić i cała zawartość wylądowała na moim dekolcie.
- Co wy tu...- do kuchni wszedł Louis i popatrzył na nas zdziwiony. Po chwili jego wyraz twarzy zmienił się - No ładnie Malik, ładnie
Zauważyłam, gdzie podążył wzrok chłopaka. Schyliłam swoją twarzy i zauważyłam jak pod moją białą przemoczoną bluzką widnieje tego samego koloru, koronkowy stanik.
- Wiem - pokiwał dumnie Zayn i uśmiechnął się zadowolony, na co ja palnęłam go w ramię
- Idę się przebrać, wyciągnijcie już te frytki - stwierdziłam i omijając chłopaków ruszyłam do swojego pokoju
Wyciągnęłam z szafy zwykły, czarny t-shirt z dekoltem w kształcie litery V. Poszłam do łazienki, aby osuszyć się się ręcznikiem, po czym nałożyłam na siebie wcześniej wybraną bluzkę.
Wracając do pokoju zauważyłam Zayn'a siedzącego na moim łóżku.
- Zagubiłeś się ? - spytałam, a on popatrzył na mnie uśmiechając się
- Nieeeee - przeciągnął - Pomyślałem, że potrzebujesz jakiejś pomocy
Zaśmiałam się słysząc jego propozycje
Lubiłam takich chłopaków. Trochę bezczelnych, nie martwiącym się tym co powiedzą czy zrobią. Takich pewnych siebie. To mnie kręciło.
- Jestem dużą dziewczynką - zapewniłam go i rzuciłam mokry t-shirt na łóżko - Idziemy na dół?
- Jasne
Brązowooki wstał z łóżka i przeszedł koło mnie.
W salonie każdy siedział już z talerzem pełnym frytek. Razem z Malikiem też dostaliśmy swoją porcję.
- Lubię jeść frytki z keczupem i majonezem - stwierdził Niall
- Ja też - popatrzyła w jego stronę Juliet - Najlepsze połączeni
Blondyn słodko się do niej uśmiechnął i po chwili usłyszeliśmy głos Harrego.
- Robimy sobie prezenty na święta?
- Do świąt jeszcze trochę czasu - zaśmiał się Lou - Dopiero kończy się październik
- No właśnie. Jeszcze tylko listopad i grudzień - stwierdził Styles - Szybko zleci, uwierzcie mi - zapewniał nas Loczek
Cała szósta śmiała się z chłopaka i jego zaangażowania do świąt, do których jeszcze długa droga. Mimo to byłam bardzo szczęśliwa, że mam z kim spędzić ten czas.
Liam
Blondynka opadła koło mnie swoim drobnym ciałem. Razem głośno oddychaliśmy. Popatrzyła nie mnie przelotnie i po chwili się zaśmiała.
- Lubię słuchać jak się śmiejesz - stwierdziłem obracając się na bok, tak aby mieć na nią lepszy widok
- Żartujesz prawda? - spojrzała na mnie w lekkim szoku, a ja szybko potrząsnąłem głową - To brzmi jakby mi coś ugrzęzło w gardle
- Ja uważam, że to słodkie - uśmiechnąłem się do niej
- Bardzo - jej dłoń wylądowała na mojej twarzy mocno pchając mnie do tyłu tak, że znowu wylądowałem
na materacu
Dziewczyna usiadła na brzegu łóżka i zaczęła się ubierać. Obserwowałem każdy jej ruch. Była piękna.
Od jakiegoś czasu spotykam się z Kelly. W sumie to nic poważnego. Po prostu dobrze się dogadujemy i spędzamy miło chwilę. W większość z nich albo się całujemy, albo bzykamy. Mi to nie przeszkadza bo nie bardzo lubię rozmawiać z dziewczynami, chodzić na te wszystkie randki, angażować się. Chyba nie potrafię okazywać jakoś specjalnie swoich uczuć.
Może nie jest to powód do dumy i wcześniej nie sądziłem, że się taki stanę, no ale jakoś tak wyszło i powoli leci. Trudno się mówi.
Może nie jest to powód do dumy i wcześniej nie sądziłem, że się taki stanę, no ale jakoś tak wyszło i powoli leci. Trudno się mówi.
- Co mi się tak przyglądasz? - spytała blondynka
- Nie mogę? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie i widziałem grymas na twarzy Kelly. Dobrze wiedziałem, że tego nie lubi
- Muszę jechać do domu - zakomunikowała mi wstając z łóżka
- Okej - odparłem krótko
- Przyjedziesz jutro po mnie do agencji? - zapytała, a ja wstałem do pozycji siedzącej
- No zobaczę. Napiszę do ciebie jakby co - dziewczyna tylko się do mnie uśmiechnęła, po czym chwyciła swoja torbę i już miała iść do drzwi - Dostanę buziaka ?
Blondynka podeszła do mnie i delikatnie musnęła moje usta
- Mam nadzieję, że do zobaczenia - wyszeptała i po chwili już jej nie było
Powoli wstałem z łóżka i nałożyłem na swój tyłem czarne bokserki, które leżały na podłodze. Ruszyłem w stronę kuchni. W domu nie było nikogo, ponieważ rodzice wraz z siostrami pojechali na weekend do mojej cioci. Nie wiem w sumie po co, ale jak tam chcą. Mnie nie jarają takie rodzinne spotkania, więc postanowiłem zostać w domu.
Wyciągnąłem z lodówki karton soku pomarańczowego i nalałem sobie trochę do szklanki. Wracając do swojego pokoju upiłem kilka łyków. Zauważyłem jak telefon leżący na szafce koło łóżka wibruje. Chwyciłem za niego i po przejechaniu palcem po ekranie przyłożyłem do ucha.
- Co jest Tommo?
- Hej Liaś, twoich rodziców nie ma do jutra no nie? - spytał mój przyjaciel, a ja już wiedziałem, że coś kombinuje
- Tak - westchnąłem
- Pomyślałem sobie z Harrym, że może urządzimy jakąś domóweczkę? - zaproponował, a ja lekko się zaśmiałem
- Okej - przytaknąłem - Napiszę do Zayn'a, żeby pojechał ze mną do sklepu a wy ogarnijcie jakieś osoby - zakomunikowałem idąc do szafy i wyjąłem z niej czarne rurki oraz szarą koszulę
- Robi się
- Do zobaczenia - zakończyłem rozmowę i rzuciłem telefon na łóżko
Szybko poszedłem do łazienki wziąć prysznic. W między czasie napisałem do Malika o naszych planach na wieczór i żeby po mnie przyjechał, aby pojechać razem po zakupy.
Gdy już ułożyłem swoje włosy ubrałem czystą bieliznę i wcześniej wybrany zestaw ubrań. Ponieważ wiedziałem, że Mulatowi trochę zajmie przyjazd tutaj postanowiłem ogarnąć dom. Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi.
Udałem się na korytarz, ubrałem swoje białe conversy i wyszedłem z domu napotykając się na Zayn'a.
- Siema stary - przywitałem się z nim, po czym zakluczyłem drzwi i razem z moim przyjacielem ruszyliśmy w stronę jego samochodu
- Jak tam? - zapytał Malik wchodząc do auta
- Dobrze. Była dziś u mnie Kelly - wyznałem, a brunet się do mnie uśmiechnął
- Fajna z niej laska - zauważył
- Jest okej - odparłem wzruszając ramionami
- Liam mogę ci coś powiedzieć ? - zapytał, a ja pokiwałem głową - Nie rób z siebie takiego twardziela. Też tak kiedyś miałem, ale zrozumiałem, że to nie ma sensu - mówił co chwilę spoglądając na mnie - Uważaj, bo możesz kogoś przypadkiem zranić
Nic nie odpowiedziałem. Wydaje mi się, że Zayn też nie oczekiwał niczego po mnie. Po prostu zatraciłem się w swoich myślach o słowach przyjaciela
Chłopak zaciągnął się jeszcze raz, po czym podał mi. Chwyciłem skręta do ust i pociągnąłem dym prosto do płuc. Nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, czy też ataku kaszlu. Od dwóch lat palę, więc jestem przyzwyczajony.
- Okej - odparłem krótko
- Przyjedziesz jutro po mnie do agencji? - zapytała, a ja wstałem do pozycji siedzącej
- No zobaczę. Napiszę do ciebie jakby co - dziewczyna tylko się do mnie uśmiechnęła, po czym chwyciła swoja torbę i już miała iść do drzwi - Dostanę buziaka ?
Blondynka podeszła do mnie i delikatnie musnęła moje usta
- Mam nadzieję, że do zobaczenia - wyszeptała i po chwili już jej nie byłoPowoli wstałem z łóżka i nałożyłem na swój tyłem czarne bokserki, które leżały na podłodze. Ruszyłem w stronę kuchni. W domu nie było nikogo, ponieważ rodzice wraz z siostrami pojechali na weekend do mojej cioci. Nie wiem w sumie po co, ale jak tam chcą. Mnie nie jarają takie rodzinne spotkania, więc postanowiłem zostać w domu.
Wyciągnąłem z lodówki karton soku pomarańczowego i nalałem sobie trochę do szklanki. Wracając do swojego pokoju upiłem kilka łyków. Zauważyłem jak telefon leżący na szafce koło łóżka wibruje. Chwyciłem za niego i po przejechaniu palcem po ekranie przyłożyłem do ucha.
- Co jest Tommo?
- Hej Liaś, twoich rodziców nie ma do jutra no nie? - spytał mój przyjaciel, a ja już wiedziałem, że coś kombinuje
- Tak - westchnąłem
- Pomyślałem sobie z Harrym, że może urządzimy jakąś domóweczkę? - zaproponował, a ja lekko się zaśmiałem
- Okej - przytaknąłem - Napiszę do Zayn'a, żeby pojechał ze mną do sklepu a wy ogarnijcie jakieś osoby - zakomunikowałem idąc do szafy i wyjąłem z niej czarne rurki oraz szarą koszulę
- Robi się
- Do zobaczenia - zakończyłem rozmowę i rzuciłem telefon na łóżko
Szybko poszedłem do łazienki wziąć prysznic. W między czasie napisałem do Malika o naszych planach na wieczór i żeby po mnie przyjechał, aby pojechać razem po zakupy.
Gdy już ułożyłem swoje włosy ubrałem czystą bieliznę i wcześniej wybrany zestaw ubrań. Ponieważ wiedziałem, że Mulatowi trochę zajmie przyjazd tutaj postanowiłem ogarnąć dom. Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi.
Udałem się na korytarz, ubrałem swoje białe conversy i wyszedłem z domu napotykając się na Zayn'a.
- Siema stary - przywitałem się z nim, po czym zakluczyłem drzwi i razem z moim przyjacielem ruszyliśmy w stronę jego samochodu
- Jak tam? - zapytał Malik wchodząc do auta
- Dobrze. Była dziś u mnie Kelly - wyznałem, a brunet się do mnie uśmiechnął
- Fajna z niej laska - zauważył
- Jest okej - odparłem wzruszając ramionami
- Liam mogę ci coś powiedzieć ? - zapytał, a ja pokiwałem głową - Nie rób z siebie takiego twardziela. Też tak kiedyś miałem, ale zrozumiałem, że to nie ma sensu - mówił co chwilę spoglądając na mnie - Uważaj, bo możesz kogoś przypadkiem zranić
Nic nie odpowiedziałem. Wydaje mi się, że Zayn też nie oczekiwał niczego po mnie. Po prostu zatraciłem się w swoich myślach o słowach przyjaciela
Zayn
Chodziłem bezsensownie po domu Liam'a. Co jakiś czas obijałem się o pijaną Juliet, która wyznawała mi, że kocha Harrego i nie może bez niego żyć. W sumie to domyślałem się jej uczuć. Często jest tak, że na widok Styles'a cieszy się jak pojebana czy też rumieni słysząc jego komplementy. Musze sobie porozmawiać z tą dwójką.
Po chwili ujrzałem w tłumie Louis'a. Podszedłem do niego i objąłem go ramieniem.
- Hej stary, jak się bawisz?
On jedynie popatrzył na mnie i wyprowadził na zewnątrz
- Mam coś - wyznał i po chwili ujrzałem jak z tylnej kieszeni spodni wyciąga skręta
- Tomlinson co ty? - spytałem w szoku, ale z jednej strony chciało mi się śmiać widząc przejęcia bruneta
- Jaramy? - wzruszyłem ramionami, a Lou ten znak uznał za 'tak'
Wyciągnął jeszcze zapalniczkę, przyłożył jointa do usta i odpalił go zaciągając się
- Ale odjazd - skomentował, na co ja się zaśmiałam
- Daj mi też
Chłopak zaciągnął się jeszcze raz, po czym podał mi. Chwyciłem skręta do ust i pociągnąłem dym prosto do płuc. Nie robiło to na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, czy też ataku kaszlu. Od dwóch lat palę, więc jestem przyzwyczajony.
Gdy tylko skończyć palić widać było jak źrenice Louis'a znacznie się zmniejszyły. Z moimi chyba było podobnie.
- Kurwa Zayn, kocham cię - stwierdził Tomlinson, a ja zaczął się bardzo śmiać
- Też cię kocham - na moje słowa Lou uśmiechnął się i mocno mnie przytulił
- Wracajmy stary - złapałem chłopaka za ramię i udałem się z nim z powrotem do domu Liam'a
W środku było gorzej niż na zewnątrz. Wszystko wydawało mi się takie dziwne, a w głowie bardzo huczało. Chodziłem jakbym był na jarany. Zaraz. Ja byłem na jarany.
- O są! - krzyknął Styles stojąc koło mnie
- Jezu Harry, ale ty masz donośny głos. Jak w jakimś innym wymiarze - stwierdził Lou
- Okeeej - popatrzył na nas zdziwiony Loczek - Widzieliście Juli?
- Ja widziałem - podniosłem rękę - gadała, że cię kocha i jak bardzo bardzo cię kocha no i mówiła też, że bardzo cię kocha - stwierdziłem i poklepałem chłopaka po ramieniu
- Dobrze się czujecie? - zapytał Loczek
- Oprócz tego, że ty chyba nie czujesz się za dobrze to tu każdy się dobrze czuję - odparłem zadowolony
Chyba odczuwałem to, że zielsko i alkohol to nie jest najlepsze połączenie
- Zayn zaczynasz mnie przerażać. Idę szukać Juliet. Lou zrób coś z nim - nakazał Harry i po chwili już go nie było
- Idę znaleźć jakąś foczkę - stwierdził Tommo, a ja zacząłem się śmiać
Chłopak po chwili zniknął z pola mojego widzenia.
Poczułam jak mój organizm dziwnie traci swoje siły. Miałem ochotę pójść spać.
Nagle w tłumie zobaczyłem drobną postać opierającą się o ścianę. Postanowiłem do niej podejść.
- Hej - zamruczałem
- No hej Malik - odparła Veronica
- Jak się bawisz? - spytałem i jedną ręką oparłem się o białą powłokę zaraz przy głowie dziewczyny
- Całkiem dobrze. Ty chyba też - zaśmiała się
- Bawił bym się jeszcze lepiej, gdybyś dała mi małego całusa - stwierdziłem mówiąc spokojnym tonem
- Co ? - prawie krzyknęła
- Chcę całusa
- Malik co ty...- dziewczyna nie dokończyła ponieważ wbiłem się w jej usta
Trwało to może trzy sekundy. Z braku jakiejkolwiek reakcji od jej strony przestałem.
- Coś nie tak Veronica? - zapytałem
- Veronica?! - krzyknęła zaszokowana, a po chwili do mnie dotarło, że przecież nie zapraszał jej na tą imprezę
Kurwa. Z kim ja się przed chwilą pocałowałem?! I skąd w ogóle Louis miał skręta?!
---------------------------------
Z góry przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału, ale miałam mały problem z komputerem.
Mam nadzieję, że Mikołajki wam się udały bo mi bardzo :)
Pytania co do bohaterów, do dodawania rozdziałów, czy do mnie zadawajcie na moim tt @BlankoLand. Zawsze wam odpowiem :)
wtorek, 3 grudnia 2013
Rozdział 5
PRZECZYTAĆ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !!!
Niall
- Ej chłopaki, idziemy dzisiaj na mecz? - spytał Zayn wkładając swoją bluzkę
- Na otwarciu sezonu musimy być - zaśmiał się Louis - Bierzemy dziewczyny?
- No, czemu nie - odparłem siadając na dosyć niewygodnej ławce i zacząłem wiązać swoje czarno białe Nike'i.
- Ostatnio Juli nie była zadowolona - przypomniał nam Liam - Pamiętacie jak ten spocony facet przytulił się do niej, gdy Bulls'y wygrali
Na wspomnienie chłopaka każdy z nas zaczął głośno się śmiać. Dobrze pamiętam tą sytuację. Juliet prawie płakała. Możliwe, że nie będzie chciała z nami nigdzie iść, ale jest jeszcze Karmen, której może uda się namówić dziewczynę.
- Całowałem się z nią...
Wszyscy popatrzyliśmy na niego jakby właśnie wyznał nam, że kogoś zamordował.
Wszyscy popatrzyliśmy na niego jakby właśnie wyznał nam, że kogoś zamordował.
Co?! Pocałował Juliet?! Moją Juliet?!
- Jak to? kiedy? - dopytywał Louis
- Jak organizowaliśmy urodziny Niall'a - odparł Harry, a ja miałem ochotę wyjebać mu z tekstem typu 'zajebisty prezent stary' - Śmialiśmy się, gadaliśmy i jakoś tak się stało, że ją pocałowałem
- Ty ją? - wtrącił się Liam
- Ja ją - potwierdził Loczek - Problem w tym, że ona tego nie odwzajemniła
Na jego słowa jakby trochę się rozluźniłem. Mogłem się tego spodziewać. Przecież brunetka nie przepada za takim typem chłopaka. Nie przepada, prawda ?
- I co chcesz dalej z tym zrobić? - zapytał Malik - W końcu to Juliet, a nie jakaś kolejna przypadkowa laska
Dokładnie Zayn. To nie jest jakaś przypadkowa laska. Obiecałem sobie, że jeżeli kiedykolwiek ktoś ją skrzywdzi to nie ręczę za siebie.
- Muszę z nią pogadać - odparł Styles wzruszając ramionami
- Uważaj tylko, bo wiesz - ostrzegł Payne - To twoja przyjaciółka. I jak coś wam nie wyjdzie to nie chcemy niezręcznych sytuacji
- Rozumiem - westchnął pośpiesznie zielonooki
- To o której spotykamy na ten mecz? - zmieniłem temat
- Przed dziewiętnastą - poinformował Zayn
Gdy już każdy z nas był ubrany, wyszliśmy z szatni. Na parkingu pożegnałem się z chłopakami i ruszył w stronę swojego domu.
Stałem przed lustrem patrząc w swoje odbicie i myślałem nad tym czym mogę zaimponować Juli. W sumie to całkiem nieźle wyglądałem. Miałem na sobie biały t-shirt, dżinsy z opuszczonym krokiem, a no tego czarną kurtkę na wzór bejsbolówki. Moje włosy jak zwykle były uniesione żelem ku górze.
Nawet dobrze się prezentuję.
Po chwili podszedłem do łóżka i ubrałem swoje białe adidasy za kostkę. Wychodząc z pokoju postanowiłem jeszcze po perfumować się jakimiś perfumami, które mama kupiła mi na urodziny. Gotowy wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi. Wsiadłem do auta, zapiąłem pasy i wyjechałem na ulicy. Jechałem po Juliet. Na szczęście zdążyłem przed Styles'em i umówiłem się z nią.
Dziewczyna czekała już przed swoim domem. Gdy zobaczyła, że nadjeżdżam ruszyła w stronę krawężnika, na którym zaparkowałem. Otworzyłem brunetce drzwi nadal siedząc w fotelu.
- Hej - przywitała się ze mną
- Cześć - odparłem wpatrując się jak dziewczyna zapina pasy
- Nie chce mi się jechać na ten mecz - stwierdziła
- Jak chcesz możemy pojechać do mnie - wyszczerzyłem się do dziewczyny na co ona odepchnęłam mnie- Dobra, jedź. Zaraz się spóźnimy - skarciła mnie
Gdy już dojechaliśmy pod halę ruszyliśmy do kas kupić bilety. Na całe szczęście w kolejce zauważyliśmy Zayn'a i Liam'a oraz Karmen.
- Siema - krzyknąłem, a oni popatrzyli na mnie zdziwieni, ale kiedy doszło do nich kto przed nimi stoi uśmiechnęli się
- Harry i Louis trochę się spóźnią - poinformował nas Payne
Po dziesięciu minutach w końcu dołączają do nas Loczek i Lou. Atmosfera jest trochę dziwna. Mimo to staram się, aby nie było tak sztywno i opowiadam wszystkie śmieszne rzeczy jakie zdarzyły się przez ten tydzień.
Chwilę później, z zakupionymi już biletami wchodzimy na halę. Louis i Liam postanawiają, że pójdą po popcorn. Ja natomiast pośpiesznie siadam koło Juliet. Po jej drugiej stronie siedzi Karmen, za to koło blondynki Malik. Na lewo ode mnie usiadł Styles.
- Zaraz się zacznie - zwrócił się do nas podekscytowany Zayn
Chwilę po jego słowach mecz się zaczął, a ja już żałowałem, że usiadłem pomiędzy Juli, a Harrym.
Harry
Przez cały mecz moja uwaga była skupiona tylko i wyłącznie na Juli. Wiem, że ona też o mnie myślała, bo od czasu do czasu zerkałem w moją stronę.
- Karmen pójdziesz ze mną do toalety? - zapytała cicho Juliet jednak ja to usłyszałem i szybko zareagowałem
- Ja pójdę!
- Ja pójdę!
Moi przyjaciele spojrzeli na mnie pytająco
- Nie chcę, żeby włóczyła się sama - zacząłem tłumaczyć - W razie czego. Przecież jakby jej się coś stało to Karmen jej nie pomoże i - kombinowałem jak koń pod górkę, ale na szczęście brunetka chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła z rzędu
- Za chwilę wrócimy - krzyknęła jeszcze do reszty i podążyła w poszukiwaniu toalety
- To kiedy powtórzymy to co zaszło przed urodzinami Niall'a? - zapytałem, po czym uśmiechnąłem się do dziewczyny
- Harry - jęknęła, na co ja chwyciłem ją za rękę
- Podobało ci się - przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie i szepnąłem jej do ucha - Mi też
Czułem jak opuszcza głowę i cała zaczerwieniona podreptała szybko do łazienki.
Oparłem się o ścianę czekając, aż brunetka wyjdzie.
- Harry? - usłyszałem jakiś piskliwy głos a swój wzrok przeniosłem na blondynkę, do której należał
- Emily, hej - przywitałem się, a po chwili usłyszałem trzask drzwi
Koło mnie stała zakłopotana Juliet i wpatrywała się to na mnie to na długo nogą blondynkę
- Znowu się widzimy - zaczęła moja znajoma - Od czasu pamiętnej imprezy to chyba już ósmy raz
Miałem ochotę powiedzieć, aby się zamknęła bo wiedziałem, że zaraz wydarzy się coś złego
- Taaa, możliwe - odparłem pośpiesznie - Musimy już iść - machnąłem w kierunku Juli jednak dziewczyna znowu kontynuowała
- Najczęściej spotykaliśmy się na Prismat Street w moim domu, prawda?
Westchnąłem zdenerwowany, bo dobrze wiedziałem, że blondynka po prostu chce mi zrobić na złość po tym jak odrzuciłem ją.
Mina brunetki zmieniła się drastycznie po przetworzeniu wiadomości jaką właśnie sobie uświadomiła
- Twój ojciec przecież mieszka na Cadolt Street - powiedziała niższym głosem Juli
- Oh, to trochę daleko ode mnie - zaśmiała się Emily
- Tak, wiesz co Harry wrócę do domu - poinformowała mnie brunetka - Jestem zmęczona
- Czekaj, pojedziemy z Lou - odparłem mając nadzieję, że zostanie ze mną i da mi to wszystko wyjaśnić
- Chyba wolę zrobić sobie spacer
- No, spacer ci dobrze zrobi - Emily zmierzyła od stóp do głów Juliet, po czym uśmiechnęłam się do niej złośliwie
Brunetka bez żadnego słowa odwróciła się i ruszyła w kierunku wyjścia.
- Suka - warknąłem w stronę blondynki, po czym podążyłem za moją przyjaciółką
- Juli, czekaj! - krzyknąłem do brunetki, ale spowodowałem tylko zwiększenie tempa jej chodu
Udało mi się dogonić brunetkę dopiero na parkingu. Złapałem ją podnosząc ku górze. Ona jednak szarpała się ze mną.
- Puść mnie ! - wrzasnęła, a ja zrobiłem to o co mnie prosiła widząc jak dziwnie patrzą na nas ludzie
- Juliet proszę chodź do środka - prosiłem ją jednak dziewczyna stała z założonymi rękami
- Juliet proszę chodź do środka - prosiłem ją jednak dziewczyna stała z założonymi rękami
- Idę na metro. Nie chcę wracać - stwierdziła, po czym ruszyła przed siebie
Stałem na tym parkingu jak jakiś debil myśląc co mam robić. Jestem takim kretynem...
Zayn
Od czasu kiedy Harry wyszedł z Juliet jest jakoś dziwnie. Z resztą wcześniej nie było lepiej. Nikt ze sobą nie rozmawia.
- Dostałem sms od Styles'a- odparł nagle Lou - Napisał, że Juli się źle poczuła i pojechali do domu
Popatrzyłem znacząco na Liam'a, a on wybuch śmiechem
- Jesteście obleśni - stwierdziła Karmen
- My? - zapytałem zdziwiony - A ty niby o czym pomyślałaś
Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem, a ja razem z Li przybyliśmy sobie piątkę.
Kobiety zawsze myślą pod kontem seksualnym. Po prostu boją się do tego przyznać.
- Zayn patrz - zwrócił moją uwagę Payne - Kelly i ta druga
Spojrzałem na prawo i ujrzałem blondynkę z brunetką, które siedziały sobie po przekątnej od nas. Zdziwiłem się. Nie sądziłem, że zobaczę na meczu koszykówki takie laski.
- Kto to? - zapytała zaciekawiona Rodriges
- To ta laska z którą pobił się Zayn - stwierdził Lou, a ja skarciłem go wzrokiem
- Nie biłem się z nią - westchnąłem poirytowany - Zapytaj lepiej Liasia co robił z tą drugą
Uśmiechnąłem się złośliwie do bruneta.
- Odpierdolcie się od mnie - warknął Payne
- Stary, jak on nawet wziąć od niej numeru nie potrafił - odezwał się Niall, na co Karmen wybuchła śmiechem
W tym momencie owe dziewczyny, o których akurat gadami odwróciły się w naszym kierunku.
Blondynka słodko uśmiechnęła się do Liam'a, natomiast brunetka na mój widok tylko przewróciła oczami. Po chwili obie wróciły do oglądania meczu.
- Kręci cię, co nie - szepnęła mi Rodriges
- Co? - zapytałem lekko zdziwiony jej opinią
- Widzę takie rzeczy - zaśmiała się - Jesteś typem chłopaka, którego kręci to co nie możesz mieć
Wow. Jestem pod wielkim wrażeniem jej myślenia. Wie więcej o mężczyznach niż ja. Ej.
- Kręci cię - stwierdziła na koniec, a ja uśmiechnąłem się
Spojrzałem jeszcze raz na brunetkę i widziałem jak odwraca się w moją stronę.
Wyjeżdżając swoim czarnym BMW z terenu stadionu zauważyłem jak na przystanku siedzi wysoka dziewczyna z długimi ciemno brązowymi włosami. Od razu ją rozpoznałem. Postanowiłem zawrócić.
- Hej - uśmiechnąłem się do niej, gdy opuściłem szybę - Potrzebujesz podwózki?
Stałem na miejscu zatrzymywania się autobusów, więc wolałem, aby dziewczyna szybciej się zdecydowała zanim dostanę mandat.
Brunetka wstała z ławki i podreptała do drzwi od strony pasażera.
- River Street - zakomunikowała mi, a ja tylko kiwnąłem głową
- Gdzie twoja blond psiapsiółki? - zapytałam
- Jak będziesz robił z siebie kretyna to zaraz wysiądę - zakomunikowała lekko już poddenerwowana brązowooka
- Dobrze, już dobrze - uśmiechnąłem się do niej - To co z Kelly?
- Musiała coś załatwić - zaczęła tłumaczyć - Moje auto jest w naprawie dlatego miałam jechać autobusem
- Mhm - mruknąłem rozumiejąc - W takim razie opowiesz mi coś o sobie?
Dziewczyna spojrzała na mnie nieufnie, ale po chwili zrozumiała chyba, że nie jestem jakiś tam pedofilem i jej nic nie zrobię
- Jestem fotomodelką - odparła kręcąc głową - Razem z Kelly
- Długo się znacie? - spytałem zerkając na dziewczynę
- Jakieś trzy lata - westchnęła - Poznałam ją na castingu do sesji zdjęciowej - uśmiechnęła się do mnie brunetka, a ja to odwzajemniłem - A co z twoimi przyjaciółmi?
Bylem trochę zdziwiony, że się mnie o to zapytała. Myślałem, że będzie to jednostronna rozmowa. No wiecie. Ja pytam, a ona krótko odpowiada. Myliłem się jednak
- Poznaliśmy się na imprezie rok temu - starałem się jak najlepiej otworzyć tą chwilę w mojej głowie - Potem okazało się, że wraz z Liamem i Louisem idziemy do tej samej szkoły
- Liam to ten, który ciągle pisze do Kelly? - przerwała mi dziewczyna, a ja na jej słowa się zaśmiałem
- Tak to ten
- A co z tą blondynką, która siedziała koło ciebie na meczu? - spytała odpinając pasy
- Karmen. Jest nowa - westchnąłem mając w głowę uśmiech Rodriges - Da się z nią porozmawiać
- Rozumiem
Po chwili zatrzymałem się tuż przed jej willą. Wow. Niezła chata.
- Dziękuję za miłą przejażdżkę - zaśmiała się otwierając drzwiczki - Dobranoc
Dziewczyna wysiadła z auta i zmierzyła do furtki. Opuściłem szybkę i krzyknąłem do niej
- Nadal nie wiem jak masz na imię!
Brunetka uśmiechnęła się niewinnie zatrzymując się
- Veronica
Po chwili obserwowałem jak wchodzi do swojego domu i zamyka drzwi.
Veronica. Veronica. W końcu znam jej imię. Veronica...
Spojrzałem jeszcze raz na brunetkę i widziałem jak odwraca się w moją stronę.
Wyjeżdżając swoim czarnym BMW z terenu stadionu zauważyłem jak na przystanku siedzi wysoka dziewczyna z długimi ciemno brązowymi włosami. Od razu ją rozpoznałem. Postanowiłem zawrócić.
- Hej - uśmiechnąłem się do niej, gdy opuściłem szybę - Potrzebujesz podwózki?Stałem na miejscu zatrzymywania się autobusów, więc wolałem, aby dziewczyna szybciej się zdecydowała zanim dostanę mandat.
Brunetka wstała z ławki i podreptała do drzwi od strony pasażera.
- River Street - zakomunikowała mi, a ja tylko kiwnąłem głową
- Gdzie twoja blond psiapsiółki? - zapytałam
- Jak będziesz robił z siebie kretyna to zaraz wysiądę - zakomunikowała lekko już poddenerwowana brązowooka
- Dobrze, już dobrze - uśmiechnąłem się do niej - To co z Kelly?
- Musiała coś załatwić - zaczęła tłumaczyć - Moje auto jest w naprawie dlatego miałam jechać autobusem
- Mhm - mruknąłem rozumiejąc - W takim razie opowiesz mi coś o sobie?
Dziewczyna spojrzała na mnie nieufnie, ale po chwili zrozumiała chyba, że nie jestem jakiś tam pedofilem i jej nic nie zrobię
- Jestem fotomodelką - odparła kręcąc głową - Razem z Kelly
- Długo się znacie? - spytałem zerkając na dziewczynę
- Jakieś trzy lata - westchnęła - Poznałam ją na castingu do sesji zdjęciowej - uśmiechnęła się do mnie brunetka, a ja to odwzajemniłem - A co z twoimi przyjaciółmi?
Bylem trochę zdziwiony, że się mnie o to zapytała. Myślałem, że będzie to jednostronna rozmowa. No wiecie. Ja pytam, a ona krótko odpowiada. Myliłem się jednak
- Poznaliśmy się na imprezie rok temu - starałem się jak najlepiej otworzyć tą chwilę w mojej głowie - Potem okazało się, że wraz z Liamem i Louisem idziemy do tej samej szkoły
- Liam to ten, który ciągle pisze do Kelly? - przerwała mi dziewczyna, a ja na jej słowa się zaśmiałem
- Tak to ten
- A co z tą blondynką, która siedziała koło ciebie na meczu? - spytała odpinając pasy
- Karmen. Jest nowa - westchnąłem mając w głowę uśmiech Rodriges - Da się z nią porozmawiać
- Rozumiem
Po chwili zatrzymałem się tuż przed jej willą. Wow. Niezła chata.
- Dziękuję za miłą przejażdżkę - zaśmiała się otwierając drzwiczki - DobranocDziewczyna wysiadła z auta i zmierzyła do furtki. Opuściłem szybkę i krzyknąłem do niej
- Nadal nie wiem jak masz na imię!
Brunetka uśmiechnęła się niewinnie zatrzymując się
- Veronica
Po chwili obserwowałem jak wchodzi do swojego domu i zamyka drzwi.
Veronica. Veronica. W końcu znam jej imię. Veronica...
Juliet
Po długim spacerze od stadionu aż po mój dom mogę śmiało stwierdzić, że moje nogi jutro będą nie do użytku.
Zmęczona i lekko zapłakana weszłam na teren swojej posiadłości.
Skrzywiłam się widząc Harrego siedzącego na schodach. Chłopka w rękach trzymał bukiet kwiatów, a jego głowa była schowana pomiędzy kolana.
Jestem ciekawa od kiedy tu tak siedzi i czego ode mnie chce.
- Możesz wstać?
Na dźwięk mojego głos Loczek podniósł się jak poparzony. Chyba mu się przysnęło.
- Dziękuję - odparłam omijając chłopaka
- Juliet, czekaj
Głos Harrego był przyciszony niż zwykle. Nie chciałam, aby taki był. Nie lubię go takiego.
- Słucham? - odparłam odwracając się do niego
- Przyniosłem ci kwiatki - wyznał i powoli pochylił się nad bukietem - Bardzo ładnie pachnął
Zaśmiałam się na widok Styles'a cieszącego się chowaniem nosa w płatkach brzoskwiniowych róż
- Jesteś jebnięty - stwierdziłam, na co chłopak wyszczerzył się do mnie
- Ale kochasz mnie takiego
- Powiedzmy - westchnęłam
Przez chwilę nic się do siebie nie odzywaliśmy. Harry chyba bał się poruszyć jakiegokolwiek tematu.
Jedak w końcu zdobył się na odwagę i zaczął :
- Przepraszam, że cię okłamałem
Lekko pokiwałam głową, na znak, że mu wybaczam.
- Chcesz wejść? - spytałam
- Jest po dwudziestej pierwszej - zaśmiał się brunet - Lepiej będzie jak pójdę do domu
- W takim razie do zobaczenia
Podeszłam do chłopaka i wzięłam z jego rąk bukiet, po czym pocałowałam go delikatnie w policzek. Odwróciłam się na pięcie i weszłam do domu. W środku było cicho co tylko potwierdzało moje stwierdzenie, że mama jeszcze jest w pracy.
Wyciągnęłam telefon ze swojej torebki i zobaczyłam, że mam wiadomość od Nialla.
'Mam nadzieję, że wszystko w porządku'.
'Tak. W jak najlepszym' - odpisałam od razu, po czym ruszyłam pod prysznic.
Byłam zmęczona całym dniem, wiec jak najszybciej mogłam położyłam się do łóżka.
Zasnęłam myśląc o Harrym.
--------------------------------------
Dziękuję za wszystkie komentarze. Nie sądziłam, że tak szybko się pojawią. Mam do was nowe pytania i liczę na wasze odpowiedzi.
1. Z kim powinna być Karmen?
2. Chcecie jakąś nową postać?
A wy macie jakieś pytania do mnie czy do bohaterów? Pytać śmiało :)
Zmęczona i lekko zapłakana weszłam na teren swojej posiadłości.
Skrzywiłam się widząc Harrego siedzącego na schodach. Chłopka w rękach trzymał bukiet kwiatów, a jego głowa była schowana pomiędzy kolana.
Jestem ciekawa od kiedy tu tak siedzi i czego ode mnie chce.
- Możesz wstać?
Na dźwięk mojego głos Loczek podniósł się jak poparzony. Chyba mu się przysnęło.
- Dziękuję - odparłam omijając chłopaka
- Juliet, czekaj
Głos Harrego był przyciszony niż zwykle. Nie chciałam, aby taki był. Nie lubię go takiego.
- Słucham? - odparłam odwracając się do niego
- Przyniosłem ci kwiatki - wyznał i powoli pochylił się nad bukietem - Bardzo ładnie pachnąłZaśmiałam się na widok Styles'a cieszącego się chowaniem nosa w płatkach brzoskwiniowych róż
- Jesteś jebnięty - stwierdziłam, na co chłopak wyszczerzył się do mnie
- Ale kochasz mnie takiego
- Powiedzmy - westchnęłam
Przez chwilę nic się do siebie nie odzywaliśmy. Harry chyba bał się poruszyć jakiegokolwiek tematu.
Jedak w końcu zdobył się na odwagę i zaczął :
- Przepraszam, że cię okłamałem
Lekko pokiwałam głową, na znak, że mu wybaczam.
- Chcesz wejść? - spytałam
- Jest po dwudziestej pierwszej - zaśmiał się brunet - Lepiej będzie jak pójdę do domu
- W takim razie do zobaczenia
Podeszłam do chłopaka i wzięłam z jego rąk bukiet, po czym pocałowałam go delikatnie w policzek. Odwróciłam się na pięcie i weszłam do domu. W środku było cicho co tylko potwierdzało moje stwierdzenie, że mama jeszcze jest w pracy.
Wyciągnęłam telefon ze swojej torebki i zobaczyłam, że mam wiadomość od Nialla.
'Mam nadzieję, że wszystko w porządku'.
'Tak. W jak najlepszym' - odpisałam od razu, po czym ruszyłam pod prysznic.
Byłam zmęczona całym dniem, wiec jak najszybciej mogłam położyłam się do łóżka.
Zasnęłam myśląc o Harrym.
--------------------------------------
Dziękuję za wszystkie komentarze. Nie sądziłam, że tak szybko się pojawią. Mam do was nowe pytania i liczę na wasze odpowiedzi.
1. Z kim powinna być Karmen?
2. Chcecie jakąś nową postać?
A wy macie jakieś pytania do mnie czy do bohaterów? Pytać śmiało :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









