poniedziałek, 11 listopada 2013

Prolog

Juliet
Można powiedzieć, że nienawidzę swojego życia. Wszystko w nim jest takie... do dupy. Nie wiem, czy może być jeszcze gorzej. Zgaduję, że nie.
Moja mama często porównuje mnie do starszej siostry. Nienawidzę tego. Zawsze jestem na drugim miejscu. Co by ona nie zrobiła i tak jest ode mnie lepsza, ładniejsza, chudsza...
Ojciec zostawił nas, gdy miałam pięć lat. Jeszcze wtedy nie do końca wszystko rozumiałam. Często winiłam mamę i oskarżałam ją o to, że wyrzuciła mojego tatusia. Moja siostra Ely miała wtedy szesnaście lat. Ponoć całkiem dobrze przyjęła rozwód rodziców, a nawet namawiała mamę na to.
Ja bym tego nigdy nie zrobiła.
Nawet jakby moi rodzice nie mogli, by ze sobą wytrzymać miałabym to głęboko w dupie. No kurwa. Jeśli ludzie biorą ślub to chyba robią to na całe życie. Żyją ze sobą w zdrowiu i chorobie.
To cholerne samolubne.
Wyobraźcie jeszcze sobie to, że mój ojciec się do mnie nie odzywa. Nic, a nic. Nie dzwoni, nie przysyła pieniędzy. Jak kamień w wodę. Po prostu go nie ma. Nawet zapomniałam jak wygląda. To wszystko jest takie żałosne, a za razem niewiarygodne.
Największym moim problemem jest wygląd. Nie czuję się dobrze we własnych ciele. Są dni, że staram się nie patrzeć w lustro.  Boli mnie to, że nie jestem idealna. Idealna dla siebie samej. Chciałabym przeżyć chociaż jeden dzień bez płaczu.
Ostatnio jest coraz gorzej.  Próbowałam nawet popełnić samobójstwo. Niestety się nie udało...
Gdy jestem wśród ludzi jakoś wytrzymuję. Staram się nie okazywać tego, że jestem taka słaba. Jednak, gdy wracam do domu i nikogo nie ma, pękam. Staje się jak porcelana, którą tak łatwo rozbić. Dochodzi wtedy do takich myśli, których się wstydzę. Bo to nie jest żaden powód do dumy. Jestem zdruzgotana. Mam dopiero siedemnaście lat i całe życie przed sobą. Chcę skończyć szkołę. Wyjechać do college'u. Chcę się zakochać i założyć rodzinę. Mam tyle niespełnionych marzeń.
Muszę coś ze sobą zrobić. Właśnie to mnie jeszcze tutaj trzyma. Nie mogę się poddać. Mimo to jestem na krawędzi. Mam nadzieję, że jakoś mi się to uda.

Karmen
Boże nie rozumiem swoich rodziców. Jak można nazwać dziecko Karmelita ? Chyba mnie nie kochają....
Miłość. Oh.
To jest jedna z najpiękniejszych, a za razem najbardziej zdradzieckim rzeczy na całym tym pierdolonym świecie.
Ja niestety z tym uczuciem nie mam najlepszych wspomnień. Krótko mówiąc nie uzyskałam jej od nikogo z moich partnerów. Zawsze te związki opierały się na sexie i mojej nieodwzajemnionej miłości. Jak o tym myślę to jest mi tak cholernie przykro, że aż całe ciało boli. To niewiarygodnie chujowe uczucie.
Nienawidzę siebie za to.
Nienawidzę tego, że tak szybko się zakochiwałam. Że dla nich byłam tylko kolejną dziewczyną do zaliczenia. To takie okrutne, że w tych czasach brakuje prawdziwych mężczyzn, którym nie tylko zależy na kobiecym ciele.
Poprzez te dwa lata doświadczeń nie wierzę w to, że mogę się zakochać. Totalnie pozbawiłam się tego uczucia. Jest mi trochę łatwiej. Mimo to potrzebuję jakieś uwagi ze strony ludzi.
Od moich rodziców niestety tego nie dostaję. Mojej mamy praktycznie nigdy nie ma w domu. Pracuje od rano do późnego wieczoru. Tato natomiast często wyjeżdża na jakieś delegacje. To męczące. Nie wiem po co oni są razem. Czy oni jeszcze ze sobą rozmawiają ?
Boże to wszystko jest takie skomplikowane.
Właśnie dzięki robocie ojca przeprowadziliśmy się tu. Do Chicago. Z jednaj strony jestem z tego powodu zadowolona. W dawnej szkole nie miałam najlepszej opinii. Jedne osoby wyzywały mnie od dziwek, jedni natomiast chcieli się ze mną przyjaźnić tylko i wyłącznie ze względu na to, że jestem bogata.
Teraz mam to wszystko w dupie. Zaczynam nowe życie. Z dala od starego i z otwartym umysłem. Mam nadzieję, że ten rok szkolny będzie dobry.

Harry
Koniec wakacji to dla mnie koniec świata. Naprawdę. Nienawidzę szkoły. Jest to coś czego nigdy nie zrozumiem. Po co mam się 'edukować'? I niby na co mi do życia skład chemiczny organizmów, albo jakie wartościowości ma fosfor. Co to w ogóle jest fosfor i kto to kurwa do czego używa?! Czemu nigdy nie uczą nas jak się kroi ogórka, żeby się nie skaleczyć, lub czy jest sposób, aby posprzątać i usłyszeć od mamy, że jest z ciebie dumna. Gdyby szkoła uczyła czegoś pożytecznego na pewno było by o wiele lepiej.
Mimo tego, że gówno przez dziesięć miesięcy robimy i wstajemy wcześniej to są plusy chodzenia do szkoły.
Uwielbiam spotykać się ze znajomymi. Widzę ich wtedy praktycznie codziennie i jeszcze do tego zawsze są jakieś okazje, żeby urządzić imprezy.
Nie mogę też narzekać na brak dobrych widoków. Jest tyle
pięknych dziewczyn w szkole.
A ponoć liceum jest jeszcze lepsze od szkoły podstawowej.
Mimo tego, iż mam siedemnaście lat to moje doświadczenie sexualne jest dosyć bogate. Jednak chciałbym się zakochać. Chciałbym poznać jakąś wartościową dziewczynę, która oprócz niezłego tyłka ma jeszcze coś w głowie. Dziewczynę, z którą mogę pogadać, przyjść do niej o każdej możliwej godzinie i poprzytulać się z nią. Potrzebuję tego.
Mam nadzieję, że kiedyś doznam takiego uczucia, jednak nie teraz.
Chce jeszcze się 'wyszaleć'. Chcę cieszyć się tym beztroskim, nastoletnim życiem.

Zayn
Uwielbiam swoje życie. Nie jest idealne, ale czy w ogóle coś jest?
Mam rodziców, którzy wspierają mnie we wszystkim co robię. Trzy wspaniałe siostry, które zawsze mogą na mnie liczyć, a ja na nie. Nie wiem co takiego zrobiłem, że mam tyle szczęścia. Naprawdę.
Staram się korzystać z tego jak najlepiej. Mam szacunek do całej mojej rodziny i do moich przyjaciół. Trzymam ich jak najbliżej siebie, aby nigdy ich nie stracić. Są mi bardzo potrzebni. Nie wyobrażam sobie tego wszystkiego bez nich. Każdych przygód, każdych wieczorów. Przeżycia nie do opisania...
Widzę jednak, że często ich coś trapi. Na ich twarzach nie zawsze widnieje uśmiech co dla mnie jest czymś przerażającym.
Chciałbym im pomóc, jednak nie zawsze tej pomocy chcą. Z jednaj strony ich rozumiem. Gdybym miał jakieś swoje problemy to za pewne też bym nie chciał, żeby ktoś wtykał w nie swój nos.
Jestem niemal pewien, że ten rok będzie dla nas szczęśliwy. Że wszystko potoczy się po naszej myśli. Bądźmy dobrej wierze. Chyba tylko to nam zostało...

Louis
Moja mama zawsze o mnie mówi 'najstarszy, a najgłupszy'. Nie przeszkadza mi to. Szczerze to ma racje.
Czasami wątpię, że umiem używać mózgu. Ledwo zdaje z roku na rok, a moje zachowanie nie jest najlepsze.
Po prostu za szybko dorosłem. Za szybko musiałem zacząć się przejmować wszystkim dookoła. Moja mama pracuje, ojciec też. Mam młodsze rodzeństwo, którym trzeba czasem się zająć.
Nie kiedy odpuszczam sobie zrobienie lekcji, aby pomóc moim rodzicom. Wiem, że tak liczna rodzina jest dosyć ciężka do utrzymania.
Mimo to kocham ich najbardziej na świecie. Zawsze znajdzie się jakaś pomocna dłoń. Jakiś uśmiech, który rozświetli ci cały dzień.
Często też myślę o przyszłości. Zastanawiam się nad tym kim bym chciał zostać. Niby takie dziecinne zachowanie, a jednak mam z tym ogromny dylemat.
Na razie jestem w liceum, dokładnie to w drugiej klasie. Biologiczno-chemicznej. Tak wiem najgorsze co może być.
Jednak wybrałem sobie taki profil, ponieważ w szkole podstawowej miałem wspaniałych nauczycieli od tych przedmiotów. Pan Holmes - chemik, mówił zawsze abym kierował się sercem nie rozumem. Tłumaczył mi, że na starość i tak nie będziemy zbytnio go używać za to uczucie nigdy nie przemija. Od tego też czasu interesuję się trochę ciałem człowieka.
Mimo to wolę być tym dziecinnym Lou, który każdego potrafi rozśmieszyć i poprawić humor. Na dorastanie jeszcze przyjdzie czas.

Liam
Być 'kujonem' to nie jest nic złego. Mądrzy ludzi wcale nie są gorsi od tych super cool. To, że mają coś więcej w głowach to nie zmienia faktu, że nadal jest człowiekiem i ma prawo żyć.
Kiedyś taki byłem. Pomiatany, nie lubiany,. Tylko za to, że miałem dobre oceny i nie wyglądałem jak milion dolarów. Czułem się odosobniony.
Jednak rok temu poznałem ich. Moich przyjaciół, którzy zawsze stoją za mną murem. Doświadczenia z przed kilku lat nauczyło mnie wielu rzeczy. Jestem teraz odważniejszy i pełen pogardy. W liceum uważają mnie za dosyć chamskiego. Mimo to tak naprawdę nikogo nigdy nie obraziłem. Może tam obgaduję czasami z chłopakami, ale kto tego nie robi?
Takie czasy. Ludzie teraz patrzą na wygląd. Przyznam się bez bicia, że też to robię. Zwracam tylko uwagę na ładne dziewczyny. Może to głupie i mam czasami dość irytującego śmiechu i tego, że nie mam z nimi o czym sensownym pogadać. Tematy zazwyczaj kręcą się w około butów, planach na operacje plastyczne, albo o tym jak to dawno nie były u kosmetyczki. Jednak sex jest czymś odrestaurowując i sprawia mi to przyjemność.
Moi rodzice nie są zbytnio ze mnie zadowoleni. Często gadają mi o tym, że się zmieniłem na gorsze. Zrzędzą, że nie odrabiam lekcji i chodzę tylko na imprezy.
Rodzice jak to rodzice. Marudzą o wszystko. Trochę jest mi z tym źle, ale nigdy nie chcę powrócić do tego co było. Nikomu nie życzę być pomiatanym.
Wiele  rzeczy żałuję, ale zmiana siebie to najlepsze co mogłem zrobić.
Mam nadzieję, że w przyszłości razem z chłopakami spotkamy się w jakimś barze i powspominamy sobie dobre stare czasy liceum.

Niall
Nie lubię o sobie mówić. To trochę krępujące, ponieważ nie wiem czy lepiej mówić o swoich wadach, czy też o zaletach. Zaczniesz wymieniać co masz w sobie najlepsze to ludzie wezmą cię za takiego, który się przechwala. Natomiast jak będziesz mówić o swoich gorszych cechach to zaczną się zastanawiać, czy w ogóle masz w sobie jakieś pozytywy.
Dlatego właśnie opisze swoich najlepszych przyjaciół.
Otóż zacznę od Zayn'a. Często mówi o tym jak jest wspaniały. Nie ma dnia, aby nie spojrzał w lusterko. Jak tylko przejdzie koło niego jakaś dziewczyna to puszcza do niej oczko. Zazdroszczę mu tego. Zazdroszczę mu jakim jest podrywaczem i jak wie jak obchodzić się z kobietami. Ta... zdecydowanie to wie.
Jest i Liam. Liam to taki skryty chłoptaś. Niby udaje odważnego i ma tą swoją przerażającą aurę, jednak ja wiem, że w głębi duszy jest kruchy. Ta cała osłonka to jego mocna strona. Jest też całkiem mądry. Często nam pomaga w lekcjach, a czasami i robi je całe sam.
Najbardziej nie pojmuje Harrego. Jest taki tajemniczy. Ma nawyk przegryzania wargi. To irytujące.
Jest bardzo czuły w stosunku do wielu ludzi. Chyba z każdym się dogada. No bo spójrzcie na niego. Nie macie ochoty rzucić mu się w ramiona?
Tomlinson'a to kocham. Szczerze ubóstwiam. Zawsze powie coś, co sprawia ból brzucha. Przy nim nie potrawie się nie śmiać. To piękne uczucie. Jest taki nieprzewidywalny. Czasami ma wszystko w dupie, a następnym razem patrowi rzucić się na osobę, ponieważ wyzwał ona jego przyjaciela.
Jest i ona. Piękna i jedyna Juliet. Jest naszą perełeczką. Taką wisienka na torcie. Mimo to iż jest w tym samym wieku co ja, to i tak czuję potrzebę chronienia jej. Żaden z nas nie pozwoliłby, aby ktokolwiek ją skrzywdził. Są dni, że zamyka się w sobie. Mało mówi, mało je. Wtedy moje serce staje. Mam ochotę jej pomóc. Tak bardzo chciałbym, żeby była szczęśliwa. Szczęśliwa z mojego powodu. Jest moją przyjaciółka. Jednak czuję coś więcej. Coś czego słowami nie da się opisać....
Ja jestem Niall. Niall Horan - Irlandczyk, który ma jakieś marzenia jak każdy nastolatek. Mimo to chyba się od innych różnie. Nie wiem czym, ale czymś na pewno...
____________________
Hejka, mam nadzieję, że spodobał wam się prolog i zachęcił do czekania na następne rozdziały. O tuż kolejna notka powinna pojawić się jutro ewentualnie w środę. Zapisujcie się do zakładki 'informowani' oraz dodawajcie bloga do obserwowanych. Liczę na wasze komentarze :)

4 komentarze:

  1. naprawdę ciekawe. w każdym z nich odnalazłam cząstkę siebie. typowe życiowe rozterki. powodzenia w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się meeeegaaa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże kochammmm!!!!! <3 jesteś niesamowita !! <3
    @Asia_Dir

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohooho bosski jest! Suuper sie zapowiaada .. ;*
    @Lolka66

    OdpowiedzUsuń