Zayn
Zaparkowałem swoim czarnym Jaguarem na stałym miejscu parkingowym. Wyłączyłem radio oraz silnik. Wyszedłem z pojazdu biorąc ze sobą torbę, po czym zwinnie zamknąłem drzwi.Przed wejściem do budynku stało sporo uczniów. Jak na wrzesień przystało jest to normą, ponieważ powietrze nie jest jeszcze takie chłodne jak w późniejszych miesiącach. Osobiście jestem zwolennikiem ciepła chociaż lubię zimę za te wszystkie święta i niesamowitą atmosferę. Jest wtedy jakoś bardziej towarzysko. Każdy do każdego się przytula pod pretekstem, że jest zimno. Mimo tego iż palce praktycznie nam odpadają, a nos nabiera krwisto czerwonego koloru to i tak w głębi serca czekamy na ten właśnie
okres. Jest w nim coś magicznego.
Wchodząc do szkoły poczułem wiele spojrzeń zmierzonych w moim kierunku. Uśmiechnąłem się do siebie, na co dziewczyny z jednej grupki zaczęły szeptać sobie coś na ucho. Udając, że nie zwróciłem na to uwagi ruszyłem w stronę swojej szafki. Gdy dotarłem na miejsce, otworzyłem metalowe drzwiczki i wyjąłem kilka książek na dzisiejsze lekcje.
Nagle poczułem parę rąk na swoich biodrach. Odwróciłem się, a moje oczy napotkały cudowny uśmiech Juli.- Siema stary - za niej wyłoniła się czwórka moich przyjaciół
- Hej - odpowiedziałem im zerkając na każdego po kolei
- Jak się czujesz? - spytała Juliet
- Cudownie - odparłem sarkastycznie - Ciebie to nawet nie trzeba pytać
Chłopcy zaśmiali się z mojego komentarza natomiast dziewczyna spojrzała na mnie wrogo.
Na moje szczęście zadzwonił dzwonek oznaczający to, iż musimy się udać na swoje lekcje.
Cały dzień okropnie się nudziłem. Nienawidzę chodzić do szkoły. Jest to chyba najgorsze miejsce zaraz po więzieniu. Chociaż można się o to kłócić.
Razem z Liamem postanowiliśmy, że po lekcjach pójdziemy kupić prezent dla Nialla na zbliżające się urodziny.
- A może to? - spytał nagle Payne ukazując mi pluszowego misia
- Serio ? Niedźwiadek ? - westchnąłem z lekką irytacją
- Niall lubi się przytulać, a ten misiu przynajmniej nie będzie go utrącał - zaśmiał się brunet
- Kupmy mu jakiś roczny karnet do Nandos i będzie po sprawie - odparłem przeczesując swoje włosy
- To są jego siedemnaste urodziny, zaszalejmy – powiedział z wielkim uśmiechem
- Striptizerka ? - zaproponowałem, a Liam spiorunował mnie wzrokiem - Dobra, dobra
Na chwilę zamilkliśmy i ponownie wróciliśmy do chodzenia po sklepie szukając idealnego prezentu.
Coś czuję, że nie skończy się to na jednych zakupach
Niall
Leżałem głową na udach Juliet rzucając co chwilę w górę małą piłeczką. Czułem jak dziewczyna ciężko oddycha i bawi się moimi włosami.- Nudzi mi się - westchnęła - Zróbmy coś...
- Nie - jęknąłem - Tak jest dobrze - wyszczerzyłem się do niej, na co Juli zepchnęła mnie ze swoich nóg
- Co jest? – zapytałem widząc minę mojej przyjaciółki
- Nienawidzę siedzieć i nic nie robić - odparła wstawiając z łóżka
- Możemy coś ugotować - zaproponowałem na co Juliet ponownie położyła się na materacu- To już wolę jak siedzieliśmy cicho - ponownie westchnęła
Oparłem się na swoich łokciach przyglądając się każdemu centymetrowi jej twarzy. W moich oczach była tak idealna...
- Na co się tak gapisz? - wysyczała
- Na ciebie - odparłem uśmiechając się do niej - Bardzo ciekawe zajęcie
Dziewczyna popatrzyła się na mnie z lekkim zdziwieniem, po czym wstała łapiąc mnie za rękę.
- Dobra chodź, ugotuję ci coś - zaproponowała, na co ja w błyskawicznym tempie zaprowadziłem brunetkę do kuchni - To co my tu mamy?
Juli przeglądała szafki w poszukiwaniu jakiś produktów, a ja siedziałem na stołku barowym opierając swoje łokcie o wyspę kuchenną.
- Może spaghetti? - spytałem
- Nie masz odpowiedniego makaronu - wytłumaczyła mi - Są tylko świderki, a do spaghetti używa się takiego…no wiesz długiego – zaśmiałem się na słowa mojej przyjaciółki i w jaki sposób pokazywała mi kształt makaronu
- Świderki są okej
Słysząc moją decyzję dziewczyna jakby odetchnęła z ulgą.
Ponownie zaczęła szukać coś w szafkach. Okazało się, że wyciągnęła patelnię i garnek. Potem zaglądnęła do lodówki i wyjęła z niej puszkę pomidorów, mielone mięso oraz margarynę. Obserwowałem dokładnie każdy jej ruch. Niby takie głupie spaghetti, a ile roboty. Jestem pewien, że sam bym nigdy nie dał rady tego zrobić. Dobrze, że mam Juli.
Po jakiś 20 minutach smażenia, pichcenia, gotowania, w końcu danie zostało skończone. Brunetka nałożyła dużą porcję na talerz, po czym podsunęła mi pod sam nos
- Smacznego - odparła z uśmiechem
- A ty nie jesz? - spytałem nabierając na widelec makaron
- Nie dziękuję, wolę się na ciebie popatrzeć - stwierdziła - to takie ciekawe zajęcie
Na jej słowa moje oczy zaświeciły się jaśniej niż kiedykolwiek.
Jadłem podziwiając słodki uśmiech Juliet. Mojej Juliet.
Juliet
Po nieskończonej ilości zapewniania Horan'a, że jestem dużą dziewczynką i, że potrafię sama trafić do domu w końcu uległ i wypuścił mnie. Szczerze to uwielbiam to jak moi przyjaciele są opiekuńczy w stosunku do mnie. W szkole to chyba nie ustępuję mojej osoby na krok. Zawsze któryś z nich jest w pobliżu i mnie pilnuje. Z jednej strony jest to męczące i irytujące, ale w sumie to nie mam nic przeciwko. Są bardzo uroczy i kocham przebywać w ich towarzystwie.Poczułam jak w mojej torebce wibruje telefon. Pośpiesznie go wyciągnęłam i uśmiechnęłam się do siebie widząc osobę, która do mnie dzwoni.
- Hej - przystawiłam słuchawkę do ucha i przywitałam się z Harrym
- Nie ładnie tak wracać samej o tej porze - odparł mój przyjaciel, a ja zaczęłam się rozglądać
Styles stał po drugiej stronie ulicy na wąskim chodniku i uśmiechał się do mnie.
Rozłączyłam się z nim i po chwili widziałam jak chłopak zmierza w moim kierunku
- Hej piękna - powiedział swoim zachrypniętym głosem, po czym pocałował mnie w policzek
- Skąd wracasz? - spytałam, gdy ruszyliśmy przed siebie
- Byłem u ojca - odparł spoglądając na mnie – A ty?
- Po szkole wpadłam do Nialla i tak jakoś się zasiedziałam – westchnęłam chowając swoje ręce do kurtki
- I co ciekawego robiliście?
- Na początku to w sumie nic, ale potem gotowaliśmy spaghetti - odpowiedziałam odwracając wzrok przed siebie – Na czy, to ja gotowałam. Niall tylko sobie patrzył – chłopaka zaśmiał się głośno
- To nic nowego – odparł, a ja pokiwałam głową
Resztę drogi szliśmy jakoś w ciszy. Szczerze mówiąc to z Harrym nie mam jakoś rozległej relacji. Oprócz początku naszej znajomości, gdzie naprawdę potrafiliśmy pisać godzinami to zbytnio z nim nie gadam. Wiem o nim dość dużo, jednak czuję, że wielu rzeczy mi nie mówi. Może przez to, że jestem dziewczyną i boi się, że go nie zrozumiem.
Po jakiś dziesięciu minutach spaceru znaleźliśmy się pod moim domem.
Przystanęłam przed furtką i zaczęłam przeskakiwać z nogi na nogę.Nagle Harry podszedł do mnie bliżej i zaczesał jedno z moich brązowych pasemek za ucho.
Poczułam przyjemne ciepło rozchodzące się po całym moim ciele.
- Rumienisz się - szepnął chłopak, na co spuściłam głowę
- Wcale nie
Czułam jak moje policzki nabierają niebezpiecznie czerwonych kolorów.
Przy takich właśnie chwilach chciałabym zapaść się pod ziemię. Jedynie co słyszałam to uroczy śmiech Harrego.
- Dobranoc Juli - odparł zaprzestając swojego śmiechu - Do jutra
- Taaa - westchnęłam i jak najszybciej tylko mogłam udałam się do domu.
Zdjęłam buty oraz kurtkę i biorąc torbę już chciałam pójść w stronę swojego pokoju, gdy czyjś głos zwrócił moją uwagę.
- Gdzie byłaś? - spytała mama
- U Nialla - odpowiedziałam pośpiesznie
- Jakieś szczegóły ? - wysyczała moja rodzicielka zakładając ręce na piersi
Przewróciłam oczami.
- O tuż, postanowiłam, że po lekcjach pójdę z Niallem do niego zwyczajnie sobie posiedzieć. Nie mam jeszcze żadnej nauki, więc to chyba nie zbrodnia, że pobędę chwilę u kolegi - odparłam poirytowana
- Chwilę ? - zaśmiał się sztucznie - Jest już godzina dziewiąta. Nie wydaje mi się, to jest chwila
Nie chcąc dalej tego słuchać po prostu ominęłam ją. Niestety zatrzymał mnie mocnym uściskiem jej dłoni oplatającym moje przed ramię.
- Mówię coś jeszcze do ciebie - powiedziała nieco już wyższym tonem - Póki żyjesz pod moim dachem masz do mnie dzwonić i informować mnie o tym gdzie idziesz i z kim idziesz. Mało tego. Masz pytać się, do której masz czas - odparła, a ja tylko wyrwałam się od niej
- Świętnie - powiedziałam szeptem i zmierzyłam do swojej sypialni
- Kolacja - krzyknęła, zza moich pleców
- Nie jestem głodna
- No i bardzo dobrze. Nie jedz. Może w końcu schudniesz - jej głos jak jakaś lawa rozległ się po moim mózgu
Zatrzasnęłam szybko za sobą drzwi wchodząc do nieoświetlonego pomieszczenia. Położyłam się na łóżku i zaczęłam bezgłośnie łkać.
Tak bardzo chciałabym zniknąć. Ten cały ból, którego codziennie doświadczam jest nie do zniesienia. Jeśli tylko bym mogła to bym umarła. Teraz. Już nawet jest mi obojętne czy pójdę do piekła czy do nieba. W ogóle jakoś w te wszystkie gówna nie wierzę. Jest to kolejna totalnie sprzeczna sprawa na tym świecie. Niby ten cały bóg istnieje, ale gdzie on jest? Gdzie jest, kiedy go najbardziej potrzebuję? Przykro mi, ale sama wiara mi już nie wystarczy.
Harry
Przebudziłem się ze swojego snu z cudownym nastawieniem, ponieważ dziś jest sobota. Oznacza to nie tylko brak szkoły, który dla mnie jest czymś naprawdę świętym. Jednak weekend pozwala nam się zabawić i odpocząć od teraźniejszości.Powoli wstałem z łóżka i udałem się pod prysznic. Nie trwał on zbyt długo, jednak był bardzo orzeźwiający.
Ubrałem się w czarne spodnie, biały t-shirt oraz luźny szary sweter, po czym ruszyłem do kuchni w nadziei, że znajdzie się tam dla mnie jakieś śniadanko.
Nie myliłem się. Na blacie stał ogromny talerz z tostami. Chwyciłem za jednego i ugryzłem go.
- Może tak dzień dobry kretynie - niczym zimna woda obudził mnie głos Gemmy
- Córeczko nie wyrażaj się tak - do kuchni weszła moja mama i pocałowała mnie w czoło
- A jemu nie zwrócisz uwagę, że je jak świnia ? - wskazała na mnie, a ja tylko uśmiechnąłem się do niej biorąc kolejny kęs - Z resztą nie ważne. Idę spotkać się z Camilą, będę wieczorem - poinformowała wychodząc z pomieszczenia
- Dobrze - odpowiedziała mama, po czym nalała mi soku pomarańczowego i podała go
- Dziękuję
- A ty gdzie dziś idziesz? - spytała moja rodzicielka zmierzając mnie wzrokiem
- Idziemy z chłopakami uzgodnić co do urodzin Nialla - tłumaczyłem jej - No wiesz, są już za tydzień, a my jesteśmy w czarnej…
- Harold - skarciła mnie wzrokiem, na co uniosłem ręce
- Przecież nawet nie dokończyłem - powiedziałem wyższym głosem
- Może i nie, ale wiem co chciałeś powiedzieć - pokiwała mi palcem, a ja tylko zaśmiałem się cicho
- Dobrze, przepraszam mamusiu - mocno przytuliłem kobietę i usłyszałem jak chichocze
Siedzieliśmy w czwórkę w jakiejś restauracji i rozmawialiśmy o prezencie dla Nialla. Każda z propozycji nie była wystarczająco dobra.
- Co podać? - spytała kelnerka, a ja szybko na nią zerknąłem - Harry?
Starałem sobie przypomnieć skąd mogę kojarzyć tą dziewczynę, a ona mnie.
Po chwili w głowię zaczęły mi się ukazywać urywki z ostatniej imprezy i jak to spotkałem ową laskę.
- Emma? - spojrzałem ponownie na dziewczyna
- Emily - poprawiła mnie, na co usłyszałem śmiech chłopaków -Więc co zamawiacie?
- Poprosimy dla każdego porcję frytek i hamburgera - odparł Liam - Oraz colę
- Jasne - blondynka napisała w notatniku coś, po czym odebrała od nas menu - Miło było znowu cię spotkać - zwróciła się do mnie, na co szarmancko się uśmiechnąłem
- Ciebie również
Patrzyłem się jeszcze przez chwilę jak dziewczyna odchodzi, po czym swój wzrok przeniosłem na siedzącego naprzeciwko mnie Malik'a i Payne'a.
- Co to za laska? - spytał Zayn śmiesznie poruszając brwiami - To ta z imprezy u Connor'a?
- Tak to ona - westchnąłem - Spotkałem się z nią ostatnio
- O jaki konkretnie rodzaj spotkania masz na myśli ? - dokuczał mi Louis, na co spiorunowałem go wzrokiem
- Zamknij się Tomlinson - wysyczałem - pilnuj swojego kutasa
- Chyba wrócę za pięć minut - usłyszałem głos Juli
Obróciłem się w prawo i ujrzałem Juliet, która była ubrana w sukienkę. Zauważyłem, że ostatnio coraz częściej nosi sukienki. Ogólnie zmieniła się jakoś z wyglądu.
- Siadaj mała - zachęcił ją Liam odsuwając puste krzesło koło niego
- A więc masz jakieś pomysły co do urodzin Nialla? - spytał dziewczynę Zayn
- Serio? - popatrzyła na każdego z nas po kolei - Siedzicie tu z jakieś dwadzieścia minut i żaden z was niczego nie wymyślił
- Padło parę propozycji, ale stwierdziliśmy, że nasza kochana Juli jak zwykle ma coś w zanadrzu - uśmiechnął się do niej Louis
- Okej - westchnęła brunetka - Ja myślałam może nad jakimś przyjęciem niespodzianka - zaczęła - Wiecie. zaciągnę go jakoś do swojego domu. Wy w ten czas zamówicie jakąś pizze, ogarniecie coś do picia.Gdy przyjdę z Niallem wtedy wyskoczycie i krzykniecie 'niespodzianka'. I zaczniemy takie mocne, urodzinowe before party - odparła wesoło Juli - Potem pójdziemy do klubu się zabawić. Co wy na to?
- Świetnie - powiedział Liam
- Mam tylko jedno pytanie - wychylił się Zayn - Jak chcesz go 'zaciągnąć' do domu
Na jego słowa Lou zaczął się śmiać, a Liam i ja patrzyliśmy na siebie rozbawieni. Juliet natomiast siedział lekko poirytowana
- Wy tylko o jednym
Uwielbiam jak tak mówi. Uwielbiam to jak się złości i to jaki wtedy ma wyraz twarzy. Nie wiem czemu, ale czuję jakąś dziwną potrzebę bycia blisko niej. Potrzebuję jej uwagi.
_______________
Mam nadzieję, że początki tej historii zaciekawiają was w jakiś sposób, i że chcecie czekać na dalsze części. O tuż jest kilka spraw organizacyjnych. Błagam was, jeżeli chcecie być informowani o rozdziałach proszę, abyście wpisywali nazwy swoich tt w zakładce 'informowani'. Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć jak się to robi. Jednak jeśli byłyby jakieś problemy to śmiało pytać. Niedawno dokończyłam też zwiastun na bloga, który znajduje się na górze w zakładce 'zwiastun'. Wystarczy, że klikniecie na link, który jest tam podany.
No to tyle :)
Omnomnomnom, Harryyy :D !! Coś się kroi i bardzo dobrze :3 ! :D Czekam na next :D !!
OdpowiedzUsuń"Striptizerka?" ahahahahaha xd! Mam nadzieję, że kolejny pojawi się niedługo, bo czuję, że się uzależniam :3
OdpowiedzUsuńJa pierdziele! Świetna, po,prostu wspaniała historia!!! <3 <3 brak słów :*
OdpowiedzUsuńAsia_Dir
Nie ma się co rozpisywać, początek naprawdę dobrze się zapowiada :D !! Mooon
OdpowiedzUsuńWreszcie nowy blog :D ! Super, na 100pro będę czytać :) !
OdpowiedzUsuńHyhyhy wspanigaly jeest, fajnie piszesz !! Kochaam to ;* <3
OdpowiedzUsuńahhhh....ZAKOCHAŁAM SIĘ!! <3333
OdpowiedzUsuń