piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 3

Liam
Jutro są urodziny Nialla. Wraz z Zaynem udaliśmy się do supermarketu, aby nakupować najpotrzebniejsze rzeczy na imprezę. Uzgodniliśmy razem, że jutrzejszego dnia zostaniemy u Juli w domu na 'before party' jakąś godzinę, a potem pojedziemy do klubu. Tam właśnie będą czekali nasi znajomi, których miał dziś pozapraszać Louis.
- To wszystko? - spytałem Malika, na co on przecząco pokiwał głową
- Jeszcze jakieś chipsy - odparł biorąc wózek i kierując go do alejki ze słodyczami
Odwróciłem wzrok patrząc na różne półki i szukałem czegoś co możemy kupić.
Nagle usłyszałem mocny trzask. Spojrzałem na Zayn'a, koło którego stała dziewczyna
- Może byś uważał co robisz! - krzyknęła brunetka
- Ja? - wysyczał Malik - To ty we mnie wjechałaś
- Kretyn
- Idiotka - popatrzyła na niego, a ja szybkim krokiem do nich podszedłem
- Ale po co te nerwy - zacząłem uspokajać tą dwójkę
- I co znalazłaś orzeszki? - za rogu wyszła niska blondynka, która dziwnym wzrokiem patrzyła na tą całą sytuację
Szczerze to miałem ochotę wybuchnąć śmiechem. No bo to trochę głupie robić awanturę w sklepie, bo ktoś wjechał w ciebie wózkiem. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało i robimy zakupy dalej. Proste.
- Nie, nie znalazłam, ponieważ niektórzy ludzie nie potrafią jeździć wózkami - zwróciła się do tej blondynki dziewczyna, która wcześniej odbywała bardzo ciekawą rozmowę z Zaynem
- To. Ty. We. Mnie. Wjechałaś. Ile razy mam powtarzać - odparł wyższym głosem mój przyjaciel, a ja już wiedziałem, że jeszcze chwila, a wybuchnie
- Wmawiaj sobie pajacu - westchnęła złośliwie brunetka - Chodź Kelly, nie czuję się bezpiecznie w tym sklepie - dziewczyna odwróciła się i odjechała.
Malik zrobił to samo tylko ruszył w innym kierunku.
Spoglądnąłem na blondynkę, która próbowała sięgnął po orzeszki. Bez zastanawiania się pomogłem jej.
- Dziękuje - uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma za co - westchnąłem zaczesując swoje włosy - Przepraszam za kolegę. Potrafi być wybuchowy
Dziewczyna na te słowa głośno się zaśmiała. Dołączyłem do niej słysząc jej śmiech, na co blondynka się zaczerwieniła.
- Muszę iść ochłodzić wulkan - westchnęła, a ja wiedziałem, że chodzi o jej koleżankę
Dziewczyna już odchodziła, jednak ja ją zatrzymałem. Z zaciekawieniem skanowała moją twarz.
- Wiesz, jak nie macie jutro nic w planach to zapraszam na dwudziestą pierwszą do klubu 'Young' na imprezę urodzinową mojego kumpla - zaproponowałem
- Jasne, postaramy się wpaść - odparła zaciskając w ręku puszkę z orzeszkami - W takim razie do zobaczenia
Uśmiechnąłem się i po chwili straciłem ją z pola widzenia.
Westchnąłem pod nosem i chwyciłem z półki trzy paczki chipsów. Ruszyłem w stronę kas. W jednej z nich ujrzałem stojącego w kolejce Malika.
- O jesteś w końcu - odparł Zayn, gdy tylko pojawiłem się koło jego boku
- Weź stary się uspokój - powiedziałem lekko już poirytowany
- Jestem spokojny
- Taa właśnie widzę - westchnąłem spoglądając nie niego - No nie denerwuj się już tak kochanie
Pogłaskałem go po plecach, a jakaś babka przed nami odwróciła się i dziwnym wzrokiem spojrzała na naszą dwójkę.
- Spierdalaj - wysyczał Mulat odsuwając się ode mnie, na co się zaśmiałem

Harry
- Nie przeszkadzam ci? - zapytała Juli wchodząc do salonu
- W sumie to nie, ale mogłabyś mi przynieść jeszcze coś do jedzenia - uśmiechnąłem się do niej podnosząc się lekko z kanapy 
- Potrzebuję pomocy - odparła dziewczyna
- A ja popcornu
Juliet podeszła do mnie i zasłoniła telewizor
- Idziemy sprzątać - zarządziła zaplątując ręce na piersi
Chwyciłem ją za talię i przyciągnąłem do siebie, na co dziewczyna wylądowała na moim torsie. Zacząłem ją gilgotać.
- Harry, przestać - wyrywała mi się - Natychmiast przestań 
Zaśmiałem się słysząc dźwięk rozpaczliwego tonu Juli. Dobrze wiem, jak nie lubi być gilgotana. Postanowiłem przestać. Brunetka starała się przywrócić swoje normalne tętno.
- Możemy sobie tu tak poleżeć - westchnąłem nadal utrzymując dziewczynę nad sobą
- Nie sądzę, że to dobry pomysł - uśmiechnęła się do mnie
Zapadła cisza. Obydwoje wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Dopiero teraz zauważyłem jak czekoladowe są jej źrenice. Jest taka piękna.
Przybliżyłem swoją twarz do jej i pocałowałem ją. Dziewczyna chyba była w takim szoku, że nawet nie odwzajemniła pocałunku.
Nagle usłyszeliśmy jak drzwi wejściowe się otwierają. Juli jak poparzona zeszła ze mnie i szybkim krokiem ruszyła na korytarz. Poszedłem więc za nią i zobaczyłem Liam'a z Zaynem.
- Kupiliśmy wszystko o co prosiłaś - zwrócił się do niej Payne
-  Dobra, zanieście zakupy do kuchni
Razem z chłopakami ruszyliśmy do samochodu Malika. Każdy wziął po dwie reklamówki. Położyliśmy je na blacie kuchennym i po chwili ujrzeliśmy Louis'a.
- Ale jestem głodny - stwierdził brunet, po czym zaczął grzebać w torbach
- Louis to na jutro, weź sobie coś z lodówki - upomniała go Juliet
Chłopak obszedł wyspę kuchenną i poszedł w kierunku lodówki wyciągając z niej marchewkę.
- I jak poszło ci zapraszanie? - spytał Liam, na co Lou popatrzył na niego z cwaniackim uśmieszkiem
- Bułka z masłem - stwierdził przegryzając warzywo - A jak wam poszły zakupy?
Payne popatrzył na Mulata i lekko się zaśmiał.
- Oprócz tego, że Zayn prawie by pobił niewinną dziewczynę to całkiem, całkiem - za informował Liam, a każdy swoje spojrzenie z niego przeniósł na Malika
- Niewinna? To ona wjechała we mnie wózkiem - tłumaczył się Mulat - Jeszcze potem zaczęła mnie wyzywać - odparł obrażonym głosem chłopak, na co wszyscy zaczęli się z niego śmiać.
- No dobra, wystarczy - westchnęła Juli - Macie mi pomóc to ogarnąć - wskazała na zakupy
- Tak jest - odparłem szczerząc się do niej i w mgnieniu oka widziałem na jej ustach ten cudowny uśmiech

Niall
Jechałem wraz z Juliet do jej domu. Nie wiem w ogóle po co kazała mi przyjechać, ale tłumaczyła się, że pokaże mi coś ciekawego pod pretekstem, abym się ładnie ubrał. Przyznam się bez bicia, że na słowa dziewczyny pojawiły mi się w głowie podteksty seksualne, ale mniejsza z tym. 
Znajdywaliśmy się tuż pod jej domem. Wszystkie światła były zgaszone, co zapewniało mnie, że jej mamy nie ma. Zgasiłem silnik i wyszedłem z auta. Juliet zrobiła to samo. Mogłem zauważyć, że ma na sobie białą sukienkę, która sięgała jej do połowy ud. Jak zwykle wyglądała ślicznie. Jej niski wzrost dziś był niezauważalny, ponieważ miała brązowe szpilki.
Wraz z uśmiechniętą dziewczyną ruszyliśmy w kierunku drzwi wejściowych. Juliet z małej torebeczki wyciągnęła klucze, po czym jeden z nich przekręciła w zamku i nacisnęła klamkę.
- Niespodzianka! - usłyszałem krzyk moich przyjaciół, a po chwili zauważyłem ich twarze, ponieważ Juli włączyła światło
- Wszystkiego najlepszego - zaśmiała się dziewczyna, która się we mnie wtuliła
Rozglądnąłem się w około siebie i zobaczyłem udekorowany salon. Wszystko wydawało się trochę dziecinne, ale bardzo się cieszyłem, że poświęcili swój czas na przygotowanie czegoś takiego.
Po tym jak każdy złożył mi życzenia urodzinowe zaczęliśmy pić.

- A pamiętacie, jak Louis powiedział, że wejdzie na drzewo i będzie udawał leniwca - zaczął opowiadać Harry - Po czym gałąź się zjebała, a ten spadł na plecy
Każdy z nas zaczął się śmiać. Jedyny Lou siedział pijąc swojego drinka.
- Nie pamiętam czegoś takiego - westchnął poprawiając swoją grzywkę
Jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy u Juliet, po czym pojechaliśmy do klubu. Budynek był dosyć spory. Nie przypominam sobie, że kiedykolwiek obok niego przejeżdżałem. Musiał być trochę oddalony od centrum.
W środku panował niezły ścisk. Przez krótki czas witałem się ze znajomymi oraz przyjmowałem życzenia.
Gdy w końcu dotarliśmy do naszej loży mogłem spokojnie usiąść na fotelu. Przyznam się, że trochę dudniło mi w głowie i było duszno, ale mój humor nadal był bardzo dobry.
- Więc, wznoszę toast za najbardziej uśmiechniętego blondyna w całej galaktyce - odparł Louis podnosząc swój kieliszek do góry
Wszyscy stuknęliśmy się z nim, po czym wypiliśmy gorzki napój.

Po tym jak skończyliśmy pić chyba z trzecią kolejkę postanowiliśmy pójść na parkiet i się zabawić. Muszę przyznać, że są to bardzo udane osiemnaste urodziny.

Zayn
Siedziałem obracając się na krześle barowym. Koło mnie stał Louis, który śmiał się ze mnie.
Nie wiem czemu, ale każdy z nas jest dziś bardzo szczęśliwy. Zgaduję, że przez ilość spożytego alkoholu. Ja jeszcze cieszę się z powodu widoku otaczających mnie dziewczyn. Dawno nie widziałem tyle obcisłych sukienek na raz.
- Stary zaraz się porzygasz - krzyknął nagle do mnie Tomlinson
- Spróbuj, jest fajnie - zachęciłem kolegę, ale on cały czas stał niewzruszony - Okej już stop
Poczułem jak dosyć intensywnie kręci mi się w głowie. Oparłem więc czoło o blat i czekałem, aż poczuję się lepiej.
- Dwa razy mohito - usłyszałem głos, który od wczorajszego dnia nie daje mi zasnąć
Szybko, ale delikatnie uniosłem swoją głowę do góry i ujrzałem tę samą dziewczynę, z którą kłóciłem się w sklepie. 
- Kogo ja tu widzę - odezwałem się, na co brunetka popatrzyła w moją stronę
- O nie, znowu ty - wysyczała przenosząc swój wzrok na bar
- Jaka milutka - westchnąłem - Mówiłem ci Louis, że ma twardy charakterek 
Popatrzyłem w kierunku mojego przyjaciela, który wpatrywał się w parkiet. Pstryknąłem przed nim palcami, na co jego spojrzenie przeniosło się na mnie
- Ah, tak tak, mówiłeś - odparł pośpiesznie - Idę sobie potańczyć
Ruszył przed siebie, a ja odprowadzałem go wzrokiem zaciekawiony kto przykuł jego uwagę. Po chwili spojrzałem ponownie na brunetkę i się do niej uśmiechnąłem
- Powiesz mi chociaż jak masz na imię? - zapytałem, na co ona parsknęła
- Posłuchaj mnie kochaniutki. Chcesz kogoś bzyknąć, to poszukaj sobie jakieś łatwiejszej laski - powiedziała - A tak po za tym, to nie jesteś w moim typie...
- Pani drinki - pojawił się barman z dwiema szklankami
Dziewczyna chwyciła je, po czym zniknęła gdzieś w tłumie.
Co za suka. Chciałem być tylko miły. Miałem w planie nawet ją przeprosić. Że niby nie jestem w jej typie, tak? Jeszcze się przekonamy. 

Karmen
Chodziłam po klubie szukając kogoś kogo dotychczas miałam szczęście poznać w szkole. Przyznam się szczerze, że nie specjalnie lubię kolegować się z nowymi osobami. Za dużo z tym zachodu. 
- Karmen - odwróciłam się i ujrzałam Louisa, który zmierzał w moim kierunku
- Hej - uśmiechnęła się do niego
- Przyszłaś - powiedział, gdy znajdywał się na przeciwko mnie
- Nie miałam nic ciekawszego do roboty - odparłam poprawiając swoją czarną sukienkę
- Chodź - chwycił mnie za rękę
Zaczęliśmy przepychać się przez ludzi, którzy tańczyli na parkiecie. Gdybym miała z kim też bym z chęcią sobie potańczyła. Uwielbiam to robić. Uwielbiam chodzić na imprezy i dobrze się bawić.
Dwa lata temu jeszcze miałam z kim spędzać czas. Miałam przyjaciół. Wsparcie. Byłam taka szczęśliwa. Przez jedno głupie zdarzenie. Przez jedną osobę, straciłam to wszystko. Już nie chcę do tego wracać.
- Patrzcie kogo my tu mamy - krzyknął Lou, a ja lekko się wzdrygnęłam z powodu huku w moich uszach
Stałam razem z chłopakiem, który trzymał mnie za rękę tuż przed jego znajomymi.
- Karmen! - uśmiechnął się do mnie Zayn - Siadaj
Razem z Louisem usiedliśmy tuż przy końcu kanapy. Przez ilość siedzących tu osób nie było zbytnio miejsca.
- Więc ten w loczkach to Harry, koło niego siedzi Juliet, a ten blondyn to Niall - wytłumaczył mi Li, który znajdywał się po mojej prawej stronie - Resztę już chyba znasz
Mogę śmiało stwierdzić, że był jedynym ogarnięty człowiekiem z całego tego towarzystwa. 
- Ja chcę usiąść koło Karmen - stwierdziła nagle brunetka, po czym zaczęła przechodzić po kolanach swoich znajomych - Hej, możesz do mnie mówić Juli - przedstawiła się dziewczyna, która usadowiła się tuż obok mnie
- Miło mi - chciałam wyciągnąć w jej stronę rękę, ale ta szybko mnie do siebie przytuliła
Oh. Jak miło z jej strony.
- Masz, pewnie jeszcze nie piłaś - zaśmiał się Harry i podsunął pod mój nos kieliszek z wódką 
- Dzięki - podniosłam szkoło do ust i pochyliłam lekko głowę
Po chwili czułam jak ciecz spływa po moim gardle. skrzywiłam się na to doznanie, na co Loczek zachichotał.
- Idziemy potańczyć? - zwróciła się w moją stronę Juliet.
Niepewnie pokiwałam głową.
- Jasne - uśmiechnęłam się do niej, a ona to odwzajemniła
Razem poszłyśmy w stronę parkietu.
Na początku czułam się trochę nieswojo. Jednak Juli jest naprawdę zabawną osobą. Podczas tańca opowiadała mi różne rzeczy. Większość z nich dotyczyło osób znajdujących się w około nas i tego jak są ubrane. Potem dołączyli do nas chłopaki i zupełnie się rozluźniłam.
W tym oto momencie nie myślałam o moich problemach. Nie myślałam co by było gdyby...
Po prostu dobrze się bawiłam.

----------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Przepraszam, że dodaję go tak późno, ale było małe zamieszanie. Jeżeli chcecie być informowani to zapisujcie się do zakładki pod tą oto nazwą i w komentarzach piszcie nazwy swoich tt. Rozdział pojawi się po 7 waszych komentarzach. Jeżeli macie jakieś pytania do mnie czy to bohaterów to śmiało. Na koniec zapytam się czy czcionka wam odpowiada. Jest trochę inna i jeżeli ciężko jest wam czytać to mogé to zmienić :)

8 komentarzy:

  1. Jej, świetny rozdział!!!!!!
    Już się chyba uzależniłam ;)
    @Asia_Dir

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to :D Świetne ^.^ @Mrs_Payne_PL

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba ! ;)
    też się uzależniłam ;D
    @MalikMyLovee

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmmm, Harry :D ! Kolejny świetny rozdział, tyle w temacie :D <3 !
    Mooon xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi trochę Nialla... Ale z drugiej strony Harry jest świetny, więc... Bardzo mi się podoba, czekam na next :) :* !

    OdpowiedzUsuń
  6. Harry<3 Niall<3 Zayn<3 Liam<3 Louis<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jacy oni są kochani *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. jej...kocham, po prostu kocham! twój blog jest wspaniały i nie zmieniaj w nim mic! ^^

    OdpowiedzUsuń