niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 9

 Przeczytać notkę pod rozdziałem !!!

Juliet
Szłam w szybkim tempie przez długi korytarz. Nie myślałam trzeźwo. Po prostu szłam mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze. 
Moje ręce trzęsły i pociły się jednocześnie. Myślałam, że oszaleję. 
Zapukałam do drzwi jednej z szpitalnych sali, po czym weszłam do pomieszczenia. Blond czupryna od razu podążyła wzrokiem w moją stronę, a usta lekko uniosły się formując malutki uśmiech.
- Hej - szepnęłam - Przestraszyłeś mnie kretynie
Niall zaśmiał się, po czym pokazał ręką, abym usiadła na krzesełku obok jego szpitalnego łóżka.
- Miło, że się martwisz - powiedział zaspanym głosem
- Zawsze będę, przecież wiesz - odparłam łapiąc go za dłoń, ale on wyciągnął  ją z mojego uścisku
- Spokojnie nic mi nie jest - zapewnił mnie - Pęknięte żebro i kilka stłuczonych kości. Nic wielkiego.
Nagle przyszła wielka ochota, aby go przeprosić. W sumie to nie miałam do tego powodów, ale jednak czułam, że wszystko to nie stało się przypadkowo.
- Obiecaj mi, że już nigdy nie wjedziesz w słup - westchnęłam przechylając głowę
Wpatrywałam się w rozbawionego Niall'a.
- Mam nadzieję, że nie zabiorą mi prawka - zaśmiał się, po czym do niego dołączyłam 
- Jesteś nienormalny
- Nie, po prostu jestem pod wpływem silnych leków przeciwbólowych - wyszczerzył się blondyn
- Nie wątpię, jednak powinieneś odpoczywać - poprosiłam go - A ja będę taką dobrą przyjaciółką i pożyczę ci notatki z lekcji
Horan cicho się zaśmiał.
- Świetny pomysł - stwierdził zadowolony - Mogłoby tak być przez cały rok.
- Oczywiście, coś jeszcze? - spytałam sarkastycznie
- Coś do jedzenia by się przydało.
Popatrzyłam na niego poważnie. 
- Te leki na prawdę są silne - zaśmiałam się
- Mówiłem tobie.

Oglądanie telewizji bez głębszej potrzeby jest najnudniejszym zajęciem na świecie. Nienawidzę tego. Nienawidzę się nudzić. Szczególnie kiedy nie jestem sama. 
- Nie pstrykaj już tak Juli, zostaw na czymś - jęknął Harry
- Nie ma nic ciekawego - odparłam nadal przełączając kanały 
- Jak będziesz mieć takie nastawienie to na pewno nic nie pooglądamy.
Popatrzyłam na mojego chłopaka zabójczym wzrokiem. 
- Oh już się tak nie denerwuj kochanie - westchnął chłopak i podciągnął się z pozycji leżącej tak, że teraz siedział koło mnie - Daj mi buziaka - szepnął i ułożył usta w dzióbek
- Nie dam ci żadnego buziaka - warknęłam spoglądając na niego - Cały dzień tylko siedzisz na mojej kanapie i marudzisz.
Chłopak zdziwił się na moje słowa.
- Ja? - spytał oburzony - To tobie nic się nie podoba.
- Wcale, że nie - zaprzeczyłam
- Wcale, że tak - przysunął się bliżej mnie - Teraz mi powiedz co cię gryzie.
Głośno nabrałam powietrze do płuc. Przez chwilę zastanawiałam się nad moja wypowiedzią, po czym powiedziałam:
- Od tego wypadku Niall jest jakiś dziwny. Rzadko mi odpisuje, a jak już to jest taki obojętny.
Zaczęłam bawić się palcami patrząc na nie.
- Może jest rozdrażniony tym wszystkim. Wiesz, nie dość, że będzie miał zaległości ze szkołą to jeszcze jego samochód musiał jechać do naprawy. Nie przejmuj się - pocieszył mnie Styles
Przez chwilę nie mogłam nic powiedzieć. Nie chciałam. 
Musiałam poukładać sobie wszystko w głowie. 
Morze rzeczywiście Harry ma racje. Może tak naprawdę Horan potrzebuję trochę czas
u, aby odpocząć i wyzdrowieć. 
- Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie - odetchnęłam
- Jest sobą. Po prostu teraz nie jest w formie na rozmowy. Gdy wyjdzie ze szpitala to wtedy sobie pogadacie na spokojnie. Teraz wystarczy, że będziemy go odwiedzać - zapewnił mnie brunet - Wiesz dla niego ta sytuacja nie jest łatwa. Mimo tego, że nie ma jakiś poważnych obrażeń to martwi się o nas i o rodzinę - tłumaczył Harry - Jak już każdy ochłonie będzie lepiej.
Gdy Styles skończył swoją wypowiedź podciągnęłam się siadając na jego kolana i złożyłam na jego ustach krótki pocałunek. 
- Dziękuję
- Nie ma za co. Po to tu jestem - słodki uśmiech Harrego poprawił moje samopoczucie
Wtuliłam się do jego ciała nucąc jakąś melodie.
- Zaraz zaczyna się 'top model'. Przełącz - odparłam słysząc głośny śmiech mojego chłopaka

Zayn
- Wolisz czekoladowy, czy truskawkowy? - zapytałem na głos jednak nie dostałem żadnej odpowiedzi - Veronica!
Dziewczyna spojrzała na mnie i lekko pokiwała głową
- Słucham? - odparła dziwnie się uśmiechając
Popatrzyłem tam gdzie wcześniej patrzyła dziewczyna i zauważyłem faceta, który zerkał w naszą stronę. Wyglądał na około trzydzieści lat. Był całkiem nieźle zbudowany i ubrany w garnitur.
- Flirtowałaś z tym kolesiem - odparłem bardziej stwierdzając niż pytając
- Spokojnie Malik tylko na siebie patrzyliśmy. Możesz mi w końcu zamówić tego shake'a czy będziemy tak stać - warknęła zaplątując sobie ręce na piersi
- Dobra już dobra.
Podszedłem do lany i poprosiłem dwa czekoladowe shake'i. Gdy tylko kelnerka podała mi kubki, zapłaciłem, ruszyłem w stronę brunetki i wręczyłem dziewczynie jej napój. Wychodząc z lokalu popatrzyłem jeszcze na tego frajera i zauważyłem, że nadal nas obserwuje. Położyłem rękę na plecach Veronici jednak szybko przeniosłem ją na jej pośladki. Widziałem jak ten koleś przenosi swój wzrok na coś innego, a dziewczyna strzepuje moją dłoń. 
- Fu czekoladowy - usłyszałem głos Williams - Nie lubię czekoladowego.
- Pytałem, ale mi nie odpowiedziałaś.
- Nie ważne - westchnęła i omijając kosz wyrzuciła swojego shake'a 
- Jakbyś nie wymieniała się głupowatymi uśmieszkami z jakimś oblechem może byś dostała truskawkowego - odparłem złośliwie 
- Był całkiem przystojny - usprawiedliwiła się Veronica 
Spojrzałem na nią jednak po chwili patrzyłem już przed siebie siorbiąc rurką.
- Lubisz swoja pracę? - zapytałem zmieniając temat
Wiedziałem, że wyjdzie zaraz z jakimś tekstem typu 'a co ty się tak znowu mną interesujesz', albo 'chyba jak tam pracuję to muszę ją lubić'.
- Jakbym jej nie lubiła to bym tam nie pracowała Malik.
Oh, mówiłem.
- Dobrze w takim razie co najbardziej w niej lubisz?
- Jest taka niezależna - tłumaczyła brązowooka - Wiesz chodzę jeszcze do szkoły, więc pracuję tylko w weekendy. Do tego czasami wyjeżdżam na różne sesje czy wystawy. Na razie to małe rzeczy. 
- Zawsze o tym marzyłaś ? - spytałem przerywając jej 
- W sumie to sama nie wiem. Jakoś to wyszło, że poszłam z Kelly na casting do sesji. Udało nam się. Wiesz to na pewno było jakieś moje nastoletnie marzenie. Nie wiem jeszcze czy coś zmienię w przyszłości czy zostanę przy tej pracy - wytłumaczyła 
- To dobrze - stwierdziłem 
Trochę nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć, więc po prostu sobie szedłem. 
- A ty ? Co chcesz robić po szkole?
Jej pytanie było dla mnie lekkim szokiem. Mimo, że nie znaliśmy się dość długo to wiedziałem, że dziewczyna nie jest zbyt gadatliwa. Nie bardzo lubi słychać mnie i często wytyka mi wiele wad. Zazwyczaj też nasze spotkania kończą się kłótnią. W sumie to widzieliśmy się tylko cztery razy i nic z tego nie wynikło. 
- Nie mam bladego pojęcia. Nie zastanawiam się nad tym - wzruszyłem ramionami 
- Wow, cóż za ambitność - zwróciła się do mnie dziewczyna - Nie sądziłam, że taki chłopak jak ty nie ma planów na przyszłość.
- Co masz na myśli ? 
Dziewczyna zwolniła tempo bawiąc się swoją torebką.
- No wiesz. Jesteś dosyć bezczelny i wygadany. Tacy ludzie zazwyczaj mają pomysł na siebie - jej wypowiedź wprowadziła mój mózg w rozmyślanie nad tym wszystkim 
- To samo mogę powiedzieć o tobie - zauważyłem 
- Nie wydaje mi się.
- Właśnie kilka sekund temu przyznałaś się, że modeling to nie praca twoich marzeń. To chyba o czymś świadczy - powiedziałem triumfalnie się do niej uśmiechając
- Nic takiego nie powiedziałam - obroniła się dziewczyna
- Ale wiem, że tak uważasz - zaśmiałem się - A teraz wracajmy na ten parking, bo muszę odwiedzić Niall'a w szpitalu.
- To ten blondyn? - spytała, a ja tylko kiwnąłem głową - No właśnie Kelly coś mi opowiadała, że miał wypadek. To chyba nic poważnego?
- Nie, nie. Na szczęście jest tylko trochę potłuczony. Niedługo powinien wrócić do domu - odparłem kierując się w miejsce, gdzie dzisiejszego popołudnia umówiłem się z Veroniką 
- To dobrze 
Uśmiechnąłem się do niej, co odwzajemniła.
W totalnej ciszy przebyliśmy dalszą drogę do naszych samochodów. Gdy już się pożegnaliśmy pojechałem pod szpital, gdzie zapewne czekał już na mnie Liam. 
Mimo tego iż Veronica strasznie działała mi na nerwach miałem wielką ochotę się do niej zbliżyć. Jeżeli wytrzymam jej złośliwe komentarze i będę udawał, że jestem miły może coś z tego będę miał. 

Liam
- No w końcu stary, myślałem, że już nie przyjedziesz - zaśmiałem się widząc jak Zayn idzie w moim kierunku 
- Sorry, ale jakoś przemiło mi zleciało po południe.
Chłopak przywitał się ze mną, po czym udaliśmy się do wejścia szpitala.
- Sarkazm? - spytałem 
- W sumie to nawet nie było tak źle - odparł chłopak
- Serio? 
Wiedziałem, że spotyka się z Veronicą, jednak po każdym spotkaniu narzekał na nią. Nie wiem w takim razie po co oni nadal umawiają się skoro nie odpowiada im ich towarzystwo. Może jest w tym jakiś głębszy sens, ale nie mam zamiaru w to wchodzić. 
- Dało się z nią pogadać - zaśmiał się Malik 
- Widzę postępy - zauważyłem - To tutaj.
Wskazałem na drzwi z numerem 308, po czym złapałem za klamkę i uchyliłem drzwi.
- Hej blondyneczko - przywitałem się z Niallem wchodząc do pomieszczenia
- Siema - uśmiechnął się w naszą stronę - Mam dla was dobrą wiadomość
Razem z Zaynem rozgościliśmy się, po czym nasze wzroki padły na Horan'a. Nie wyglądał źle. Widać jednak było małe sińce pod oczami, ale są one zapewne spowodowane brakiem snu. 
Nasz przyjaciel żalił się już nam, że nie da się tu usnąć, gdyż cały czas ktoś się kręci po korytarzu. 
- To co to za wiadomość? zapytał Malik
- Wychodzę ze szpitala już w środę - uśmiechnął się Niall - I nie zabiorą mi prawa jazdy.
- Oh, to świetnie - potrzymałem jego radość
- Ojciec coś pozałatwiał i policja ustaliła, że wpadłem w poślizg, a ponieważ nie zrobiłem większych szkód i jestem w stabilnym stanie dostaje kilka punktów karnych i jakiś tam pouczenie - wytłumaczył nam Horan 
- W takim razie tylko czekać, aż będziesz w szkole - stwierdził Zayn - Mówię ci, laski rzucą się na ciebie. One lubią takich skrzywdzonych blondasków.
Niall zaśmiał się, jednak po chwili jego wyraz twarzy się zmienił. 
- Gadaliście coś z Harrym? O mnie? - zapytał się nas
- No rozmawialiśmy o tobie, ale nic szczególnego - odparłem - A co, pokłóciłeś się z nim?
- Nie, nie - pokręcił głową - Mam sprawę do niego, a jak przychodzi to tylko z Juli. Głupio mi ją tak wyprosić bo wiem, że zacznie się dopytywać o co chodzi, a ja nie chce ją martwić.
- A coś się stało? - wtrącił Multa
- To tylko coś ze szkołą. Nic ważnego.
- Jakby co to my też jesteśmy - zapewniłem chłopaka
- Wiem, wiem - uśmiechnął się do nas - A teraz opowiadajcie mi co się u was dzieje. Jak Karmen tu przychodzi to tylko pieprzy o jakiś gościach i ich tyłkach.
Razem z Malikiem zaśmialiśmy się bo takie same rozmowy przeprowadzamy z Rodriges. Często na stołówce mówi nam o ty, ale przynajmniej jest zabawnie. 

- Wiecie, że Connor jest z Jade - odparłam spokojnie Juliet
- No widziałam ich wczoraj razem. Miziali się na przystanku autobusowym - wtrąciła Karmen - Ciekawe co w niej widzi...
Wzrok dziewczyn przeniósł się na ową Jade, o której plotkowały.
- To Connor - wtrącił Zayn - Laska ma fajne cycki to ją bzyka. Daję im góra miesiąc.
- Ja dwa tygodnie - odezwał się Lou 
Razem z Hazzą się zaśmialiśmy. 
- W każdym bądź razie, co robimy w piątek? - zapytała Juli
- Ja odpadam, mam korepetycje do późna - zakomunikował Tomlinson
-  Wow czyżby seksowna pani Taylor dawała prywatne lekcje naszemu Louisowi - westchnął sarkastycznie Malik - Tylko o jakich lekcjach mówimy...
- No właśnie, co ty tam z nią robisz? - zapytała Karmen 
- Uczy mnie matmy. Spokojnie - usprawiedliwił się Lou - Jesteście kurwa zboczeni...
Cała nasza szósta zaczęła się śmiać nie zważając na to, że wszyscy na stołówce gapią się na nas.

Karmen
Odkąd poznałam chłopaków i Juli jestem zajęta. Zazwyczaj spotykam się właśnie z nimi, albo uczę się. Gdy zostaje sama dopada mnie lekka obawa, że kiedyś może się moje szczęście skończyć. Że znowu będę tylko postrzegana jako nadziana, nic nie warta osoba z ładą buźką.
W takich chwilach muszę szybko znaleźć jakieś zajęcie bo w innym przypadku mogłabym zalać się łzami. 
Słysząc jak ktoś puka do drzwi szybko wstałam z łóżka by je otworzyć. 
Moim oczom ukazała się sylwetka Malik'a.
- Pani Nelson mnie wpuściła i powiedział, że jesteś u siebie.
- Wejdź - zaprosiłam chłopaka do sypialni, po czym zamknęłam drzwi - Co cię tu sprowadza?
- Nudziło mi się w domu - zaśmiał się
- W piątkowy wieczór ci się nudziło, tak? - spytałam, a chłopak kiwnął głową - I dlatego przyszedłeś do mnie?
- Właśnie tak
- W takim razie nie wiem czemu to zrobiłeś, bo osobiście miałam w planie pomalować sobie paznokcie i czekać aż mi wyschnął. Następnie zobaczyć różne ciekawe rzeczy na internecie.
- Pornosy? - wtrącił się Zayn
- Tak, mam wielką ochotę pooglądać sobie pornosy - odparłam z lekką ironią
- To super. Mogę pokazać ci swój ulubiony - zakomunikował
- Zayn - pisnęłam
- Tylko żartuję - zaśmiał się Mulat, układając wygodnie na łóżku - To ty tam maluj sobie co chcesz, a ja pooglądam telewizje.
Po chwili chłopak był totalnie zatracony w jakimś meczu, a ja wybierałam lakier.
Przez cały czas Malik co chwilę na mnie zerkał, a gdy nasze wzroki się spotykały on uśmiechał się słodko.
- Wiesz, że prawdopodobnie masz taką samą kablówkę i tan mecz mogłeś oglądnąć sobie w domu - westchnęłam malując paznokcie
- Tak, ale z twoim towarzystwem jest przyjemniej.
- Nie mogę tego powiedzieć o tobie, bo mnie rozpraszasz.
- Przepraszam, że jestem aż tak przystojny - chłopak przewrócił swoimi oczami poprawiając się na łóżku
- Nie o to mi chodziło - zaśmiałam się powracając do malowania
Gdy już wszystkie dziesięć paznokci przybrało granatowy kolor zaczęłam w nie delikatnie dmuchać.
- Karmen - głos Malika spowodował, że odwróciłam się w jego stronę
 - Tak?
- Myślałaś o tym kim chcesz zostać w przyszłości?
Jego pytanie było dla mnie trochę dziwne. Nie bardzo wiedziałam co chce odpowiedzieć.
 - Nie lubię gadać o takich rzeczach. Może dlatego, że nie mam pojęcia co właściwie chce robić - zaśmiałam się nerwowo, bo wiedziała, że osiemnastoletnia dziewczyna powinna mieć już jakieś plany na siebie
Chłopak już nic więcej nie powiedział tylko chwilkę się na mnie patrzył, po czym powrócił do oglądania telewizji.
- Mówiłem już, że cię lubię?
- Tak, mówiłeś - odparłam zakręcając lakier i odkładając go na miejsce
- Dobrze - uśmiechnął się do mnie - Skończyłaś ? - wskazał na moje ręce, a ja pokiwałam głową - To co? Oglądamy tego pornola?
- Boże, Malik - jęknęłam
W pokoju było tylko słychać głośny śmiech Malika.
Muszę przyznać, że to bardzo przyjemny dźwięk.
 -----------------------------------

Przepraszam, że tak późno dodaje rozdział. Muszę przestać to robić i trzymać się obietnicy, jednak proszę was o komentowanie rozdziałów!!!
Informuje was, że założyłam aska(klik) więc jak macie jakiekolwiek pytania to zadawajcie je właśnie tam. Proszę jeszcze o to abyście dodawali się do obserwowanych i jak chcecie być informowani na twitterze o nowych notkach to podawajcie swoje username tutaj(klik). Chyba to wszystko, następny rozdział dodam po 10 komentarzach. Kocham was i życzę udanego sylwestra :)

13 komentarzy:

  1. warto było czekać na rozdział <3 nie przejmuj się jedna czy dwie "wpadki" z czasem to nic nie znaczy, jeszcze takie krótkie :) kocham twojego bloga, to opowiadanie jest super, masz wielki talent do pisania! <333

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy rozdzial :D
    Czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, szkoda mi Nialla ;c taki biedaczek, ale może nie będzie tak źle.
    Rozdział jak zwykle świetny! Też życzę Ci udanego Sylwestra i dużo weny w nowym Roku ;))

    w wolnym czasie zapraszam na moje ff - dopiero zaczynam - http://story-of-magic-lovee.blogspot.com/ ;))

    @MalikMyLovee

    OdpowiedzUsuń
  4. To Niall auto prowadził? Myślałam że on na nogach szedł xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie, czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedaczek :(
    Dawaj następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zayn i Karmen ♥
    Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedny Niall leży w szpitalu :(
    ale rozdział świetny, chcę żeby Zayn był z Karmen
    <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa już sie nie moge doczekać nastepnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  10. Już 11 komentarzy:-)
    Chce następny rozdział bo nie mogę się doczekać :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, Niall na nogach sam by wpadł w tą latarnię XD
    Nie pasuje mi ta cała Veronica :/

    Zapraszam do mnie - allaboutkimlove.blogspot.com

    I DAWAJ NASTĘPNY! SZYBKO! :D

    OdpowiedzUsuń